Ten post czekał na realizację pół roku, ale wspomnienia z tej wyspy pozostają wciąż żywe. Cieszę się, że dzisiaj mogę wrócić do tamtych chwil.

Może zacznę od tego, że wyjazd na Bali jest coraz bardziej popularny i jeszcze przed kwarantanną był na wysokim miejscu pod względem trendów podróżniczych.
Ja w tamte strony chciałam jechać zawsze i było to moje największe podróżnicze marzenie. Kojarzyło mi się z rajską wyspą z nieskazitelnym białym piaskiem i palmami ale przede wszystkim pragnęłam poznać tamtejszą kulturę i religię.

Musicie jednak wiedzieć, że Bali to nie rajskie plaże i drinki pod palemką - to bardziej miejsce z duszą. Jeżeli nie jesteście fanami zwiedzania, to miejsce okaże się dla Was nieodpowiednie. 

Oczywiście możecie siedzieć w hotelu do woli przy basenie i będzie super, ale Bali nie poznacie.

U nas wyglądało to tak:

Kiedy dezycja o wyjeździe została podjęta wzięłam na barki planowanie (oprócz lotów, bo tym zajął się mój mąż jak i całą logistyką dojazdów). Ja miałam za zadanie spisać miejsca, które warto zobaczyć oraz zrobić listę miejsc gdzie warto zjeść.

Jak się na miejscu okazało moja lista była na tyle rozległa, że chyba musielibyśmy tam zamieszkać na conajmniej 2 miesiące :) Cieszę się jednak, że podczas wyjazdu postanowiliśmy nie wariować i pozostał nam plan wrócenia tam i dokończenie listy w innym terminie.

Od razu wyczulam Was, że Bali jest naprawdę dużą wyspą i nie sposób jej zwiedzić całej na raz - chyba, że Wasza podróż trwa o wiele dłużej niż nasza, ale raczej liczmy w miesiącach. 
My byliśmy również na dwóch innych wyspach Lombok oraz Gili Air. Była to bardzo ciekawa odskocznia i polecam Wam również odwiedzenie tych miejsc.

Dzieląc nas wyjazd na poszczególne dni wyglądało to tak:
Bali - 5 dni
Lombok - 5 dni
Gili Air - 3 dni
powrót na Bali na kolejne 3 dni

Mam nadzieję, że post okaże się interesujący dla tych, którzy planują to miejsce odwiedzić. Pokażę Wam część miejsc w których byliśmy i zdradzę kilka naszych wpadek.
  
W związku z tym, że jest dużo do pisania, podzielę posta na kilka części.

LOT na Bali:
Tutaj ceny bardzo mocno się różnią i uważam, że dużo zależy od szczęścia. My do tej pory nie wiemy czy zapłaciliśmy za bilety dużo czy mało. Kupowaliśmy je z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem, bo chcieliśmy zaplanować sobie noclegi i całą wycieczkę. Z uwagi na to, że mieszkamy w Anglii, stąd też lecieliśmy.
Za dwa bilety zapłaciliśmy £1230 w obie strony.
Lecieliśmy linią lotniczą Qtar i tam też się przesiadaliśmy. Licząc przerwę podróż wyniosła nas 18h40min, sam lot bez przerwy 16h50min.
Trzeba doliczyć też drogę na lotnisko, odprawę itd, potem dojazd do hotelu już w Ubud z lotniska - około 40 minut. Myślę, że w dobie się zamkniemy.

TRANSPORT NA INNE WYSPY:
Jeżeli chodzi o dostanie się z Bali na Lombok - zdecydowaliśmy się na lot, który był bardzo tani - coś w granicach £20 i polecam Wam to rozwiązanie. Lot mieliśmy wykupiony odpowiednio wcześniej z wiadomych przyczyn. Lecicie tylko 20 minut. Szybko i bezpiecznie.

Z kolei z powrotem z Gili Air-> Bali
Zdecydowaliśmy się na łódkę, ale była to podróż tak koszmarna, że lepiej jej nie wspominać. Zakup biletów jak zwykle skończył się na oszustwie w przypadku Balijczyków (cena mocno zawyżona, niż powinna być). Podróż bardzo męcząca. Nie polecam, ale nie macie innego wyjścia. 


PRZYLOT NA BALI:
Po wylądowaniu czekał na nas nasz kierowca na lotnisku, gdzie udaliśmy się do pierwszego hotelu Bliss Ubud w sercu wyspy.

Porada: Polecam znalezienie transportu będąc jeszcze u siebie w kraju oraz zainstalowanie aplikacji WhatsUp. Będzie Wam potrzebna do kontaktowania się z kierowcami. 

Nasz transport czekał na nas o czasie (byli poinformowani o dacie i godzinie przylotu), chociaż znalezienie jego osoby na lotnisku prawie graniczyło z cudem. 

Jeszcze nigdy nie widzieliśmy tylu kierowców czekających z kartkami na konkretną osobę. Po długim locie, byliśmy wyczerpani, a około 1 w nocy byliśmy dopiero na miejscu.
Paweł nie mógł znaleźć wifi, aby połączyć się z kierowcą na lotnisku i zapytać gdzie jest. Mimo, iż dostaliśmy od niego zdjęcie na której stał z kartką wyglądało to trochę jak w programie "Asia Express" :)
Nie wiem ile czasu go szukaliśmy, raczej ja, bo Paweł próbował połączyć się na wifi i do niego zadzwonić, ale postanowiłam szukać konkretnej kartki z moim albo Pawła imieniem. Udało się :)

Nie polecam kupować karty z internetem na lotnisku, bo przebitka jest bardzo duża i z pewnością przepłacicie. Tak samo z szukaniem kierowcy już na lotnisku. Z pewnością Was oszukają, taka to ich natura.

Jeżeli zdecydujecie się za transport Taxi, koniecznie zwróćcie uwagę czy włączony jest taksometr. Słyszałam, że dużo turystów jest w ten sposób oszukiwanych. 

NOCLEGI i LOKALIZACJE:
Wybór hoteli jest duży, ale rozchodzą się jak świeże bułeczki. Zależało nam na tym, żeby zarezerwować wszystko odpowiednio wcześniej, by móc zaklepać fajną miejscówkę.
W Ubud byliśmy 5 dni w hotelu BLISS Ubud (Instagram: blissubud) i bardzo polecamy to miejsce. Miałam wrażenie, że jestem w raju - autentycznie. Niesamowicie dziko, piękne widoki z okna na tarasy ryżowe, przemiła obsługa i dobre jedzenie. Niesamowicie wspominamy śniadania, które można było zamówić na swój własny taras. Karta może nie była za obszerna, ale wiem, że zostało to zmienione. Było natomiast wszystko czego chcieliśmy i spokojnie najadaliśmy się do syta.

Po przyjeździe widziałam, że dodatkowo wystartowali z LUXURY VILLAS oraz innymi urozmaiceniami jak np. śniadanie w basenie, oraz wieczorami z muzyką na żywo.


  



Hotel bajecznie wyglądał również wieczorami, gdzie można było również zamówić romantyczną kolację we dwoje (obowiązuje rezerwacja).



Ostatnie dni na Bai spędziliśmy w dzielnicy Seminyak. Wyglądało tam już kompletnie inaczej niż w Ubud - bardziej spokojnie, ale ceny były też wyższe. Jest to region nastawiony głównie na rozrywkę nocną i klubową. Nie mieliśmy jednak okazji, aż tak dobrze zapoznać się z tym miejscem, gdyż byliśmy tam tylko 3 dni. Mieliśmy w planach odwiedzić jakiś większy klub, ale brakło nam trochę już sił po całym wyjeździe. Postawiliśmy głównie na relax.

Nie zrezygnowaliśmy ze spacerów i najlepszych lodów na świecie. KYND COMMUNITY to kawiarnia typowo instagramowa do której jest kolejka :) Oczywiście wstęp tam jest płatny, ale kolejka z pięknymi, odszykowanymi dziewczynami na tą okoliczność nie malała.

My również skosztowaliśmy tych lodów ale z opcją "na wynos".




Będąc w Seminyak polecam Wam pójście do restauracji o nazwie MyWarung Pasar Petitenget, Bali 80361. Niesamowite jedzenie, atmosfera i klimat. CUDO!

W Seminyak postawiliśmy na hotel o nazwie PURI MADAWI.
Było tam również miło, ale jednak zostawiliśmy serce w BLISS UBUD.



TRANSPORT PO WYSPIE:

Tak jak wspomniałam wyżej mieliśmy swojego własnego prywatnego kierowcę oraz przewodnika i uwierzcie mi, że w tamtejszych rejonach jest to bardzo popularne rozwiązanie, a przede wszystkim bezpieczne.
Nasz kierowca wraz z przewodnikiem przyjechał po nas na lotnisko, oraz mieliśmy uzgodnione z nim pełne dwa dni, które przeznaczyliśmy na zwiedzanie wyspy. Był do Naszej dyspozycji przez 8-10 godzin i zapłaciliśmy za tą usługę około700-800.000 Rupii Indonezyjskich(IDR), czyli jakieś £35.

Wcześniej ustalacie z nim plan zwiedzania (pisaliśmy z nim przez aplikację WhatsUp). Czasami rezygnowaliśmy z miejsc na poczet innych, bliższych, bo 2-3 godziny na dojazd tylko do jednego miejsca uważaliśmy za stratę czasu.
Podczas podróży przewodnik opowiada dużo ciekawostek z życia Bali, kultury oraz odwiedzanych miejsc. Wydaje mi się, że bez przewodnika zwiedzanie nie jest tak kompletne, ale oczywiście wybór pozostawiam Wam.

Jeżeli planujesz zwiedzać Bali skuterem - naprawdę odradzam. Jest tam tak tłoczno, że byłby to ogromny stres. Niesamowite korki, wszyscy używają klaksonów przy wymijaniu - można oszaleć.

Serdecznie polecam naszego przewodnika IWAYAN SUWASNAWA
 Wystarczy do niego napisać, a on Wam we wszystkim pomoże. Pracuje on w firmie transportowej i posiada swoich kierowców, dlatego masz usługę kompletną kierowca + przewodnik. 

CENY:
Ceny na Bali są bardzo różne. Nie oczekujcie kartek z cenami na straganach. Do końca nigdy nie wiadomo ile się zapłaci, jedyne co musisz wiedzieć to, że trzeba się targować. Balijczycy bardzo zawyżają ceny, a my byliśmy tym okropnie zmęczeni, ale takie już tamtejsze środowisko.
Jeżeli lubisz się targować to będziesz w swoim żywiole.
Możesz być pewien cen tylko i wyłącznie w restauracjach, gdzie masz podane MENU. Wszędzie indziej to naprawdę loteria. 

Porada: Zawsze przeliczaj resztę. Ichniejsza waluta dla nas jest ciężka do ogarnięcia z uwagi na ilość zer. 

Można zjeść tanio na ulicznych targach, jednak pytanie czy się odważysz :) My raczej decydowaliśmy się na knajpki, o których wcześniej czytaliśmy, dlatego tak naprawdę nie mieliśmy skuch. Ceny dań wahają się od 20-40zł. Bardzo drogi jest alkohol w sklepach, dlatego polecam na lotnisku zakupić 2l mocniejszego alkoholu. Na lotnisku trzeba tylko wspomnieć, że będziecie mieli przesiadkę i dostaniecie alkohol w specjalnym worku, który przejdzie kolejną odprawę na przesiadce.

Możecie zakupić taniej lokalne owoce, przekąski na targach. Poniżej zdjęcie jednego z targów. Sam widok jednak nie jest zachęcający, a akurat na tym targu nie szło wytrzymać ze smrodu zepsutych ryb i mięsa, które leżało kilka godzin na słońcu.

My akurat w Ubud jedliśmy w naszym hotelu. Mieli fajne, lokalne dania i wiedzieliśmy, że się nie zatrujemy. Mieli wszystko zarówno soki świeżo wyciskane, owoce morza, typowe Balisjkie dania oraz włoskie (gdyby ktoś chciał), drinki. Ceny były tam bardzo uczciwe, więc po prostu korzystaliśmy z tego rozwiązania.
Podczas wycieczek całodniowych słuchaliśmy się naszego przewodnika, który zawoził nas pod polecaną przez niego restaurację z lokalnym jedzeniem. Za każdym razem byliśmy zadowoleni.








SZCZEPIENIA/LEKI ORAZ UBEZPIECZENIE

Jeżeli chodzi o szczepienia polecam skonsultować się z lekarzem. 

Jeżeli chodzi o ubezpieczenie mieliśmy to oczywiście wykupione. Polecam Wam łykanie tabletek osłonowych minimum 3 tygodnie przez wyjazdem. Mieliśmy też osłonki przy sobie i praktycznie łykaliśmy przez cały wyjazd. Wzięliśmy ze sobą też inne lekarstwa np. przeciwgorączkowe, przeciwbiegunce oraz elektrolity. 

Muszę zaznaczyć, że ANI razu się nie zatruliśmy, ale dobieraliśmy rozsądnie miejsca w których jedliśmy. Musiscie pamiętać, że europejskie żołądki nie są przygotowane na to co zobaczycie na ulicach. 



Bali to nie tylko jedzenie, ale przede wszystkim kultura i religia, która jest bardzo mocno zaakcentowana na wyspie. Wszędzie spotkasz się z leżącymi na chodniach, ulicach - w każdym miejscu darami dla bóstw. Zapach kadzideł roznosi się wszędzie i to jest właśnie bardzo charakterystyczne dla tamtejszych rejonów.

CO WARTO ZOBACZYĆ?



Indonezyjski spektakl Dobra ze Złem. Przyznam, że jest to bardzo ciężkie do zrozumienia, ale sam taniec, ruchy, muzyka jest czymś co warto zobaczyć. Na zdjęciu macie pokazanych ludzi grających do spektaktlu na instrumentach. Przyznam, że początkowo myśleliśmy, że ktoś na nich będzie siadać, bo przypominały nam trony. Później jednak okazało się inaczej. Nasz przewodnik zaproponował nam to miejsce i początkowo byliśmy zdezorientowani i fanami spektaklu raczej nie pozostaniemy, ale uważam, że aby poznać bardziej tamtejszą kulturę powinno się coś takiego zobaczyć.



Domostwo/ wioska Balijska. To było coś niesamowitego. Oczywiście nie wszyscy Balijczycy tak żyją, ale ogólnie panuje tam bardzo duża bieda. Tego typu miejsce chciałam zobaczyć ale bez pomocy przewodnika pewnie by się to nie udało. Wiedział gdzie nas zabrać, opowiedział nam o tym jak żyją, jakie są ich codzienne rytuały. Po obejrzeniu możesz przekazać im darowiznę pieniężną i też tak zrobiliśmy. Smutno nam było po zobaczeniu tego wszystkiego i chcieliśmy ich trochę wesprzeć.

Na zdjęciu Pani przygotowująca dary dla Bóstw w swojej kuchni. Mam o wiele więcej zdjęć, ale myślę, że to trzeba zobaczyć na własne oczy.




Gdybym zaczęła Wam wymieniać ilość Światyń, które zobaczyliśmy, pewnie post byłby 3 razy dłuższy. Postanowiłam się jednak podzielić z Wami tymi, które miałam zapisane w notesie. Byliśmy w większości, bo tak jak wspomniałam jest tego dużo, a czasu nie mieliśmy za wiele. Chcieliśmy też trochę wypocząć :)

Wskazówka: w każdej świątyni praktycznie musieliśmy zakładać chustę na nogi(SARONG), w niektórych również musisz mieć zakryte ramiona. Sarong przeważnie dostawaliśmy przed wejściem i płaciliśmy symboliczną opłatę. 

Lista świątyń wartych zobaczenia:

- SARASWATI TEMPLE (Świątynie z ogrodami)

- PURISAREW AGUNG - Pałac królewski. Otwarte 9:00 - 18:00 - wstęp bezpłatny. Wieczorem odbywają się pokazy taneczne ( koło 19.30) - bilety kupuje się popołudniu ok. 100 000 IDR za os.

TIRTA GANGGA - Pałac wodny. Przeczytałam, że to ulubione miejsce Obamy. Faktycznie było pięknie.

- ULUN DANU BRATAN TEMPLE - Kompleks świątyń nad jeziorem Bratan. Świątynia znajduje się na wysokości 1200 m n.p.m. Warto wspomnieć o tym, że jest tam niższa temperatura, więc przygotujcie dodatkową odzież.

- LEMPUYANG TEMPLE - słynna brama do nieba z widokiem na wulkan. Trzeba mieć jednak szczęście, żeby go zobaczyć, bo przeważnie jest mgliście. Bardzo chciałam tam jechać i uwaga czekaliśmy do słynnego zdjęcia kilka godzin. Nie pamiętam ile dokładnie, ale dostaliśmy numerek 500 i tego nigdy nie zapomnę. 
Nie wróciłabym jednak z tej podroży bez tego zdjęcia i mój mąż dobrze o tym wiedział :) 


Rozmarzyłam się.

Przejdźmy jednak dalej. Z wartych zobaczenia świątyń mam również:

- GOA GAJAH z twarzą demona oraz PURA TIRTAEMPUL - ale do niej jeszcze wrócę.



TEGALLANG RICE TERRALE - tarasy ryżowe. Miejsce bardzo popularne, ale oczywiście warte zobaczenia. Jak pójdziecie z samego rana możecie spotkać balijczyków przy pracy. Są tam również huśtawki i powiem Wam, że ta największa extreme swing powodowała, że się cała trzęsłam. Pamiętka jednak została, a adrenalina została zaspokojona na maksimum. 




W tym miejscu możecie również zdegustować kawy oraz herbaty. Będzie możliwość wypicia również najdroższej kawy na świecie LUWAK. Niech pozostanie jednak tajemnicą z czego jest wykonana.


PURA TIRTAEMPUL to świątynia o której wyżej wspominałam. Została zbudowana w X wieku wokół gorącego źródła. Balijczycy przychodzą, aby odbyć tam rytualną kąpiel. Na miejscu okazało się, że nie tylko Balijczycy ale turyści również. Sama miałam na to ochotę, ale nie miałam wystarczająco dużo wiedzy na ten temat, ale też godzina była już późna.



SEKUMPUL WATERFALL - wodospad. Jechaliśmy tam bardzo, bardzo długo ale zdecydowanie warto. Paweł namówił mnie również na kąpiel, bez niego nie wiem czy bym się zdecydowała. Było tam tak zimno... że myślałam, że zamarznę. Wrażenia jednak nie do opisania i trudne do zapomnienia.

Ważna informacja! Jeżeli planujesz jechać w tamtejsze miejsce, weź ze sobą antypoślizgowe buty, zakryte na tzw. jeżowce (możesz je kupić w każdym sportowym sklepie). Są one niezbędne! Nie polecam jechania w klapkach. Tam niżej poruszacie się głównie po kamieniach w wodzie, które są bardzo śliskie, trzeba być bardzo ostrożnym.

Jeżeli chodzi o targi z jedzeniem:

Dużo się naczytałam przed wyjazdem na temat lokalnego targu GINYAR, ale niestety okazała się okropną klapą z uwagę na późną godzinę wyjazdu ok.14 (przeczytałam, że warto tam jechać po południu, aby spróbować lokalnych przysmaków) i fakt faktem jedzenie było.. ale jedli tam tylko Balijczycy, którzy spoglądali na nas bardzo dziwnie. Nie odważyliśmy się na spróbowanie czegokolwiek z uwagi na dużo brudu oraz stan tamtejszych stanowisk. Wydaje mi się, że tolerancje mieliśmy dosyć wysoką, ale przyznam, że to nas przerosło. W dodatku bardzo ciężko stamtąd wrócić. Uber nas zawiózł w jedną stronę, ale żadnego Ubera już nie było spowrotem. Szliśmy kawał drogi, już po ciemku i modliliśmy się, żeby po drodze się jakiś pojawił. To była straszna wycieczka :)
Z rana podobno wygląda to inaczej i można tam zakupić dużo lokalnych owoców w niskich cenach.

No cóż przeżycia trzeba kolekcjonować.

Jak widzicie jest tego sporo. My byliśmy łącznie 8 dni na Bali, resztę czasu zwiedziliśmy na sąsiednich wyspach. Niebawem pojawi się post w którym opiszę LOMBOK i GILI AIR.

Mam nadzieję, że wiedza okażę się dla Was przydatna.

Reasumując, Bali jest fantastycznym miejscem. Bardzo specyficznym, ale czujesz tam niesamowity, niepowtarzalny KLIMAT. W dzielnicy UBUD jest bardzo tłoczno i ciężko się zrelaksować spacerując po mieście, ale na terenie hotelu przeżywaliśmy prawdziwą rozkosz zmysłową i fizyczną. 
Nie sposób odmówić sobie zabiegów SPA, oraz rozkoszować się herbatą patrząć na tarasy ryżowe. Zdecydowanie warto tam jechać i poznać to miejsce. My bardzo za nim tęsknimy.

Balijczycy są bardzo mili, a przyroda jest niesamowita!


 Dziękuję tym co dobrnęli do końca, starałam się wszystko dokładnie opisać, dlatego post jest tak obszerny. Gdybyście chcieli o coś zapytać, to w komentarzu :)


SHARE 4 comments

Add your comment

Dziękuję za poświęcony czas. Jest mi bardzo miło, że mnie odwiedziłaś! :)

Zostawiając komentarz wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych zgodnie z nowym rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych

COPYRIGHT © Blog · THEME BY WATDESIGNEXPRESS