AKTUALNA PIELĘGNACJA Z GARNIER

in , by Karolina Mielczarek, 27 kwietnia
Kwarantanna pozwala na powrót do testowania różnych produktów kosmetycznych. Mamy więcej czasu, a salony kosmetyczne są pozamykane. Pozostaje jedno - zadbać o siebie i swoją skórę. Nikt za nas nic nie zrobi, a nie ma nic gorszego, niż pozostawienie jej na pastwę losu.


Nie wiem jak u Was, ale mi sprawiają dużą radość zakupy online. Można sobie dużo poczytać opinii zanim wyda się pieniądze, bo nie ukrywajmy raczej kupując stacjonarnie się nad tym nie zastanawiasz. Mówią - nie oceniaj książek po okładce, ale prawda jest taka, że w przypadku kosmetyków się to nie bardzo sprawdza. Ja akurat dużą uwagę zwracam na opakowanie, bo po prostu lubię mieć ładne rzeczy. Jestem bardzo ciekawa, jak to jest u Was...? 
Sugerujecie się opakowaniem, czy jednak nie?

Mając możliwość przetestowania dużej ilości nieznanych mi produktów na angielskim rynku, jakoś zatęskniłam za polską marką. W Polsce częściej sięgałam po Lirene, tutaj jej jednak nie ma. Bardzo żałuję, bo obecnie nie zostało mi już nic w moich zapasach. Uwielbiałam linię C+D, którą nie raz opisywałam Wam na blogu. Myślę, że podbiłaby serce nie jednej z Was. Jeżeli nie miałyście szansy przetestowania jej, to serdecznie polecam.

Z Garnierem moja przygoda zaczęła się od bardzo skutecznego płynu micelarnego (pewnie dobrze go znacie). Zmywa perfekcyjnie i pozostanie ze mną na długo. Zdarzało się też kilka wpadek z ich strony np. linią ORGANIC. Pisałam o tych nowościach, więc jeżeli macie ochotę zajrzeć o co chodzi tutaj pozostawiam linka KLIK
Olejek lawendowy posiadam do tej pory i szczerze go uwielbiam, krem na dzień natomiast poszedł do kosza. To chyba pierwszy produkt w życiu, którego zużyłam niewiele i wyrzuciłam. Powodem było okropne rolowanie produktu na twarzy. Był taki suchy, że pozostawał okropny film, a poźniej się rolował, nie szło nad nim zapanować.

Firma Garnier ma jednak kilka perełek, o których chciałabym tu napisać. 
Pierwszym z nich jest tonik łagodzący z wodą różaną do skóry suchej i wrażliwej, oraz ten drugi aloesowy dla normalnej i mieszanej. Używam obu naprzemiennie, ponieważ nie zauważyłam, aby ten do cery suchej i wrażliwej miał inne efekty. 
Jest delikatny dla mojej cery i stosuje go do wyrównania pH po porannym oraz wieczornym oczyszczaniu. 
Oba pachną bardzo świeżo i działają na zmysły kojąco. Produkty nie ściągają mojej skóry, a to duża nowość u mnie, bo przeważnie z innymi produktami miałam taki problem. 
Produkt świetnie przygotowuje skórę do dalszych etapów pielęgnacyjnych. Uważam, że śmiało możecie mu dać szansę i być może sprosta też Wasze oczekiwania.

Ja aktualnie korzystam już z drugiej butelki i póki co przy nim zostanę.




Po wyrównaniu pH czas na jakiś dobry odżywczy krem. W przypadku porannej pielęgnacji używamy z reguły czegoś lekkiego, pod makijaż. Wieczorem pozwalamy sobie na krem na coś bardziej treściwego.

Ja akurat ponad 2 miesiące temu szukałam czegoś na dzień. Zwróciłam uwagę na aktywny krem nawilżający "Super power mezo krem". Krem możecie używać na dzień, oraz na noc, chociaż jestem zdania, że krem na dzień powinien być inny, niż ten po którego sięgamy wieczorem, więc najlepiej mieć dwa różne.
Krem ma bardzo fajną konsystencje i niewielka ilość pozwala na rozprowadzenie go na całej twarzy.
Powiem Wam, że póki co bardzo dobrze się spisuje i moja cera naprawdę jest o wiele lepiej nawilżona, niż była.
Póki co nie zauważyłam, aby zapychał albo robił czegoś nieporządanego z moją skórą. 
Nie przetestowałam go jeszcze podczas całodniowego makijażu, bo przy kwarantannie moja skóra odpoczywa, ale na pewno to zrobię.

Warto pochwalić również szklane opakowanie, które ma bardzo ładną szatę graficzną.

Ostatnia nowość - Fresh Juice (krem rozświetlający) - booster z bioaktywną wodą cytrusową.

Byłam bardzo ciekawa tej linii, ale udało mi się zakupić tylko jeden produkt. Z pewnością chciałabym sprawdzić ich więcej. 
Od razu mnie kupił ze względu na piękny ananasowy zapach, a używanie go w piękny, słoneczny dzień to czysta przyjemność. Ma bardzo lekką, żelową konsystencje, która bardzo szybko się wchłania. Testowałam go pod makijażem kilka razy i miałam bardzo pozytywne odczucia.

Nie zauważyłam niestety efektu rozjaśnienia skóry, a na to trochę liczyłam. Nie przekreślam go jednak, bo sam krem jest bardzo, bardzo przyjemny. 

Aktualnie poluję na hydro-esencje do pielęgnacji twarzy, również z tej samej linii. Może uda mi się ją gdzieś zakupić. Z przyjemnością wrócę z kilkoma słowami na jej temat.

Póki co ściskam :)





SHARE 0 comments

Add your comment

Dziękuję za poświęcony czas. Jest mi bardzo miło, że mnie odwiedziłaś! :)

Zostawiając komentarz wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych zgodnie z nowym rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych

COPYRIGHT © Blog · THEME BY WATDESIGNEXPRESS