Noworoczne wyprzedaże - Origins

Mamy styczeń, a co za tym idzie - czas noworocznych wyprzedaży. W Anglii istne zakupowe szaleństwo. Ja starałam się jakoś ślepo w to nie brnąć, jednak kilka zestawów kosmetycznych (nie wiem jakim cudem... -  żartuję ;) ) trafiły do mojego koszyka. 

Jednym z nich był zestaw od marki Origins. Długo się zastanawiałam, który wybrać ale w końcu udało mi się podjąć ostateczną decyzję. Mój dylemat wynikał z tego, że o tych kosmetykach słyszałam wiele dobrego, ale osobiście jednak nic jeszcze ich nie miałam. No cóż, same kosmetyki nie należą do najtańszych jak na ceny Polskie, ale wynika to z tego, że marka głównie bazuje na składnikach roślinnych i olejkach aromatycznych.

Natura jest najważniejszym pojęciem w filozofii Origins. 

Nie będę się tutaj rozpisywać na temat dóbr które mają na swoim koncie, bo o tym możecie poczytać w internecie. Wspomnę tylko, że bardzo przykładają się do zastosowania ekologicznych metod ochrony środowiska i posadzili ponad 500 drzew na całym świecie, a to po prostu szanuję. 

Przejdę jednak do zaprezentowania Wam zestawu na który się skusiłam z wyprzedaży. Za cały zestaw zapłaciłam 21£, czyli jakieś 96zł i była to 46% obniżka. Zdecydowałam się na zestaw Wake up and Glow, bo ostatnio zauważyłam, że moja skóra poszarzała i potrzebuje solidnej dawki nawilżenia. W dodatku towarzysząca nuta pomarańczy kojarzy mi się ze słońcem i wakacjami, a z uwagi, że jestem miłośniczką cytrusowych nut to zestaw musiał trafić w moje ręce. 



Pierwszym produktem jest peeling do twarzy o pojemności 30ml. W wersji pełnowymiarowej jest to 150 ml, więc mamy tu sporą różnicę w pojemności, jednak te 30 ml daje możliwość poznania produktu i przetestowania. 

Jeżeli chodzi o moje pierwsze wrażenia to są pozytywne, ale nie obejdzie się bez jednego minusa.
Produkt jest bardziej żelem myjącym, aniżeli peelingiem. Drobinki są tak delikatne, że o pozbycie się martwego naskórka nie ma mowy. Czuć, że skóra jest oczyszczona i czysta, ale to raczej wszystko. Zobaczę jak przy dłuższym używaniu. Najbardziej istotną dla mnie kwestią jest to, żeby nie wysuszał, ale na tą chwilę muszę z szerszą opinią poczekać.



Kolejnym produktem, który znalazł się w zestawie jest krem koloryzujący i tu mamy wersję pełnowymiarową. Cena - 135 zł. Nie ukrywam - mam wielkie nadzieję co do tego produktu, bo nasłuchałam się o nim wiele dobrego, ale najbardziej sprawdzi wiosną/latem ze względu na lekką konsystencję, więc hop - produkt trafił do magicznego pudełka i czeka na swoją kolejkę.

Na stronie Sephory, możemy poczytać o jego właściwościach: 
Krem koloryzujący, który nawilża i dodaje energii. Połączenie perfekcji i ochrony w jednym prostym kroku.

Zmysłowe odkrycie:
- Mocno odżywczy krem o bogatej konsystencji, który rozświetla skórę, intensywnie nawilża i pozostawia ją jedwabiście gładką dzięki olejowi z nasion kawy i masłu Cupuaçu.
- Zwiększa nawilżenie skóry dzięki kiełkom pszenicy i jęczmienia.
- Chroni skórę przed promieniami słonecznymi dzięki połączeniu filtrów chemicznych i mineralnych, które dają szerokie spektrum ochrony SPF w lekkiej beztłuszczowej formule.
- Zapewnia delikatną koloryzację skóry dzięki technologii pigmentów mineralnych.
- Odświeża i pobudza zmysły dzięki kompozycji olejków eterycznych z grejpfruta, cytryny i mięty zielonej.


Krem do twarzy również znalazł się w zestawie. Pokochałam go od pierwszego... użycia :)
Pięknie rozświetla cerę i pachnie... obłędnie. Skóra jest po jego użyciu jakaś bardziej świeża i promieniuje zdrowym wyglądem. Może to zabrzmiało jak z hasło z reklamy, ale jakoś inne słowa nie przychodzą mi do głowy. Tak się właśnie czuje po jego użyciu.  Krem wchłania się ekspresowo, więc świetnie spisuje się pod makijaż.

W zestawie mamy pojemność 30ml, więc nie jest źle. W standardowej - 50ml, więc nie wiele więcej. Cena regularna to 105 zł.



Ostatni produkt - krem pod oczy i uwaga! o pojemności 5ml (nie wiem czy się śmiać czy płakać) no ale to bardzo niewiele. W wersji standardowej 15ml - co daje koszt 125zł - trochę dużo. Produkt zawiera rozświetlające drobinki, więc trzeba z nim uważać. Może w tym tkwi sekret tego, że jest wydajny...?
Póki co nie testowałam. Czeka, ale prezentuje się naprawdę miniaturowo...



W pudełku znalazła się również ekologiczna kosmetyczka, która jest w stanie pomieścić owy zestaw.
Ten i wiele innych zestawów możecie zamówić TUTAJ
 

Jak Wam się podoba taki zestaw? Chciałybyście taki otrzymać, albo go zakupić dla siebie?

Ściskam,
Karolina

7 komentarzy:

  1. Mam ten kremik pod oczy i powiem ci, że jest meeega wydajny, bardzo fajnie się u mnie sprawdza :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo lubie ta serie Origins, piekny jest ten zestaw :D

    OdpowiedzUsuń
  3. oj nieznam Origins ale zestaw wygląda ciekawie. Krem pod oczy bym chciała spróbować :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie miałam okazji poznać kosmetyków tej marki.

    OdpowiedzUsuń
  5. I love your post dear! I want to congrats you for this beautiful blog, is so inspiring, so powerful, so unique. If you want you can check out my blog.I write about fashion, beauty, and lifestyle.Maybe we can follow each other and be great blogger friends!


    http://herecomesaajla.blogspot.ba/

    OdpowiedzUsuń
  6. Myślałam o zakupie jakiegoś zestawu Origins na wyprzedażach, ale uznałam, że na razie mam wystarczająco dużo kosmetyków. Ale dobrze wiedzieć, że warto po nie sięgnąć, może to zrobię przy następnej okazji?

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony czas. Jest mi bardzo miło, że mnie odwiedziłaś! :)

Zostawiając komentarz wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych zgodnie z nowym rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych