Paleta cieni Natalii Siwiec we współpracy z Revolution Pro

Makeup Revolution to marka, która w bardzo szybkim tempie się rozwija. Kiedy mieszkałam jeszcze w Polsce, czyli jakiś rok temu można było zamówić ich kosmetyki tylko online. 

Teraz mamy nie tylko Makeup Revolution ale też Revolution Pro, która zaskakuje jakością jeszcze bardziej.

Po mojej przeprowadzce do Anglii, miałam możliwość obserwowania tej całej rewolucji na rynku kosmetycznym z bliska. W drogeriach zaczęli wycofywać półki Freedom, a na ich miejsce stawiane były inne, mocno wyróżniające stoiska Revolution Pro. Fajnie, że mieszkając w Anglii miałam patrzenia na tą przemianę z bliska...

Aktualnie w Polsce ich produkty można kupić już nie tylko online ale w drogeriach Hebe i Rossmannie. Brawo! 

Natalia Siwiec we współpracy z Revolution Pro

Przechodzę już prawie do sedna, ale najpierw zacznę od pierwszej niezbyt moim zdaniem współpracy z Maxineczką. Absolutnie nie chcę nikogo urazić, ale paleta uczciwie mówiąc nie jest godna polecenia. Przykro mi. 
Nie mniej jednak grono fanów podbiło niesamowicie jej sprzedaż i okej- rozumiem to. Jakby nie patrzeć jest to jej sukces i w pełni na niego zasługuje po tylu latach pracy na Polskim Youtubie. 

Dzisiaj o drugiej współpracy, o której pisałam niedawno w Beauty News, a mianowicie dwóch paletkach, które zostały stworzone pod okiem Natalii Siwiec. 

Pierwsza moja myśl: "Dlaczego, Natalia Siwiec?" Jest przepiękną, wpływową modelką, ale nie ukrywajmy, doświadczenia w danej branży wcześniej nie miała, chyba, że coś mi umknęło. 

Nie mniej jednak zaskoczenie! Spojrzałam na te palety w internecie i podjęłam bardzo szybką decyzję:

                                                                           "Muszę mieć tą paletę cieni..."

Jak powiedziałam, tak zrobiłam. Paleta przyszła do mnie w zaskakująco szybkim tempie kolejnego dnia. Był to dokładnie 18 października, czyli dwa dni przed premierą w Polsce.


Sam makijaż na zdjęciu wykonany był podczas nagrywania filmu -> test pierwsze wrażenie, które możecie zobaczyć TUTAJ



Nie wiem czy Wam, ale mnie design się bardzo podoba. Piękne, burgundowe opakowanie z idealnie dopasowanymi wewnątrz kolorami na daną porę roku. 

Paleta zawiera 15 cieni, które moim zdaniem bardzo dobrze się aplikują i jeszcze lepiej blendują na oku. Jeżeli chodzi o samą kolorystkę to zawiera różne odcienie brązu, oranżu, złota i róży. Znajdziemy tam również dwa odcienie fioletu i całkiem niezłą czerń. Dzięki takiemu zestawowi można stworzyć nią zarówno makijaż dzienny jak i wieczorowy, więc cenię ją za uniwersalność. 

Minusem jaki zauważyłam jest nieszczęsna klapka, która nie pozwala na pozostawienie otwartej palety. Mi to bardzo przeszkadza, bo muszę ją przytrzymywać przy dokładaniu cieni, a wolałabym mieć lewą rękę wolną np. na kawę :) To trochę zabiera czasu, bo jak wiecie nie da się nałożyć cienia "na zapas". 

Muszę też wspomnieć o tym, że cienie się dosyć mocno osypują. Nie mniej jednak coś za coś, chcemy mieć fajne miękkie cienie, to nie mogą być one mocno sprasowane. Mi to osobiście nie przeszkadza. Po prostu częściej strzepuję pędzel i to wszystko. 

Uważam, że za cenę 50zł (W Anglii 8-10funtów) mamy bardzo dobrą jakość. Palety używam na co dzień i jest wystarczająca. Nie zauważyłam blednięcia koloru na powiece co jest niewątpliwym jej plusem. 




Ściskam,
Karolina





2 komentarze:

Dziękuję za poświęcony czas. Jest mi bardzo miło, że mnie odwiedziłaś! :)

Zostawiając komentarz wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych zgodnie z nowym rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych