The cloudy makeup

The cloudy makeup

Dzisiaj odbiegam od mody i przechodzę do działu makijaże. 

THE CLOUDY MAKEUP to poniekąd trend, który zapoczątkowała zagraniczna youtuberka @enzi_rengel. To właśnie nią zainspirowała się NikkieTutorial w swoim filmie, dzięki czemu na niego trafiłam. Efekt oczywiście mnie powalił, więc nie byłabym sobą, gdybym nie spróbowała go odwzorować.

Skorzystałam z wolnego dnia i sięgnęłam do mojej toaletki w poszukiwaniu kosmetyków, które przyczyniły się do stworzenia tego makijażu. Wszystkie produkty, których użyłam macie wypisane na moim Instagramie

Kiedy zobaczyłam ten niebieski odcień na powiekach od razu wiedziałam, że sięgnę po paletę Miyo - Carnival oraz Killing me softly



Najpierw nałożyłam ten ostatni cień z palety Carnival, a potem już przeszłam do tego matowego granatu.

W związku z tym, że nie mam w swoim asortymencie białego eyelinera, ani cienia do wykonania chmurki użyłam białej kredki do oczu. Poświęciłam kawałek rysika i połączyłam go z duralinem, dzięki czemu uzyskałam białą farbę.


Wewnętrzny kącik pokryłam pięknym pigmentem w odcieniu Nude Sugar. Swoją drogą to nowość, której jeszcze nie miałam okazji Wam tutaj pokazać.



Czas na rzęsy. Tutaj użyłam maskary Lancome Hypnose, która swoją drogą daje mega efekt! Jestem z niej bardzo zadowolona i tutaj jeszcze raz WIELKIE dziękuję dla Sephora Polska. Do takiego makijażu, aż się prosi o dodatkowy pasek sztucznych rzęs, więc oczywiście go przykleiłam.

Przechodzimy do rozświetlenia bez którego nie wyobrażam sobie makijażu. Tym razem próbujemy kolejnej nowości, a jest nią rozświetlacz w odcieniu Kali, który widzicie właśnie na poniższym zdjęciu. Produkt trafił nie tylko na twarz ale również dekolt. Efekty możecie zobaczyć na zdjęciach finalnych. 

Zjedź na dół :)


W związku z tym, że nie mogłam zdecydować się na jedną pomadkę, efekt finalny zobaczycie w dwóch wersjach:




Która wersja Ci się bardziej podoba?
W czerwieni, czy może w bordzie?

Mi do tej pory podobają się dwie wersje i nie potrafiłabym wybrać jednej :)

Ściskam,
Karolina

Jesienna, miejska stylizacja z BONPRIX

Jesienna, miejska stylizacja z BONPRIX

Nie wiem jak u Was, ale w Anglii czuć już jesień w powietrzu! Z jednej strony wiąże się to z chłodnymi, deszczowymi dniami i litrami gorącej herbaty... ale z drugiej strony to niesamowita okazja do pięknych, kolorowych stylizacji. 

Kilka dni temu zaczęłam się już dokładnie rozglądać za "butelkowym", zielonym kolorem płaszcza. Nie wiem, dlaczego ale mam ochotę w tym roku naprawdę zaszaleć z barwami! Cieszę się, że tutaj mam możliwość ubierania się w co chcę i nie muszę borykać się z gapiami na ulicach. 

Dzisiaj przedstawiam Wam pierwszą stylizację, która z jednej strony wydaje się kompletnie zwyczajną, ale wbrew pozorom mało kto decyduje się na połączenie bluzy z botkami na obcasie. 

Bluza jest zdecydowanie moim faworytem. Ilekroć miałam ją na sobie, otrzymywałam pytanie, gdzie ją można zakupić. Może i Wam przypadnie do gustu...? 

Z firmą Bonprix współpracuję już jakiś czas i mogę z pełną odpowiedzialnością polecić Wam jakość tych ubrań.






Dżinsy "Super Skinny" możecie zakupić TUTAJ
Botki możecie zakupić TUTAJ

Botki są bardzo, ale to bardzo wygodne! Bluza jest przeurocza... szkoda tylko, że się szybko gniecie. Nie mniej jednak te perełki są tak urocze, że można jej to wybaczyć :)

A Wy lubicie jesień? 

Z czym Wam się ona kojarzy?

Ściskam,
Karolina


#bonprix  #bonprixitsme.
Cien - Q10, Anti - Wrinkle Night Cream (Przeciwzmarszczkowy krem do twarzy na noc)

Cien - Q10, Anti - Wrinkle Night Cream (Przeciwzmarszczkowy krem do twarzy na noc)

Dzisiaj o kremie za 9 zł. Nie będę owijała w bawełnę. Miałam go kiedyś w wersji na dzień, tym razem kupiłam wersję na noc. Zdecydowałam się na niego z czystej ciekawości. Czy krem za 9 zł kupiony w supermarkecie może być w ogóle skuteczny? 



Przez chwilę zostałam bez pielęgnacji na noc. Skończył mi się krem o którym pisałam tutaj

Jest to zdecydowanie mój faworyt i na pewno do niego wrócę. Przez chwilę nie miałam jednak nic innego, a dobrze mieć cokolwiek, tak wiecie "awaryjnie". Będąc w angielskim Lidlu przypomniałam sobie o kremie Cien, który tutaj kosztuje niecałe 2f. Jest to cena tak śmieszna, że postanowiłam go zakupić i sprawdzić na własnej skórze. Miałam w głowie to, że nawet jeżeli się nie sprawdzi wykorzystam go do smarowania dłoni, czy skóry na łokciach i kolanach.

Od razu zaznaczę, że nie oczekiwałam od niego cudów, chociaż nie uważam, że produkt tańszy nie może być skuteczny. Po prostu moim jedynym oczekiwaniem było nawilżenie skóry na noc, tak aby nie była napięta i wysuszona z rana.

Oczywiście obietnic producenta jest nieco więcej:
- Ma mieć działanie przeciwzmarszczkowe,
- Regenerować naszą skórę podczas snu,
- Pielęgnować ją dzięki substancją aktywnym zawartym w kompleksie Liftan Intensive.

Może zacznijmy od konsystencji. Jest bardzo gęsta i niewielka jego ilość wystarczy na posmarowanie całej powierzchni naszej twarzy. Potrzebuje dłuższej chwili, aby się wchłonąć. Do momentu zaśnięcia czuję tłusty film na skórze. Nie czuję dyskomfortu z tego powodu, ale jestem zwolennikiem kremów, które zdecydowanie wchłaniają się szybciej.



Rano po przebudzeniu moja twarz jest lekko tłusta. Po umyciu twarzy... cóż czuję jakbym potrzebowała nawilżenia na nowo, co świadczy o tym, że produkt nie przechodzi w dalsze warstwy naszej skóry.

Ne miewam problemów skórnych, rzadko kiedy pojawiają mi się wykwity. Przy stosowaniu pojawiło mi się kilka z nich na czole co może sugerować, że krem może zapychać.

Oczywiście postanowiłam poprosić o pomoc eksperta przy pomocy analizy składu - Agnieszkę Kulawiecką. Dla tych, którzy nie wiedzą Agnieszka jest kosmetologiem i najlepszą bratnią duszą - ever.

Skład jest naprawdę kiepski. Na początek dużo emolientów, które co prawda będą zapobiegać wyparowywaniu wody ze skóry ale nie zapewniają dostania się do skóry korzystnych składników. Następnie cała masa konserwantów. Dopiero po konserwancie którego dopuszczalna ilość w kosmetykach to 1%(!) idą składniki naturalne typu masło shea, masło z nasion kakaowca, alantoina, phantenol. Gdzies w połowie składu wit E. W składzie nie pojawił się nawet kwas hialuronowy tylko sól sodowa kwasu hialuronowego. Dla skór mieszanych i tłustych na pewno spowoduje powstanie wyprysków.

Cóż, tak jak przypuszczałam skład nie jest przyjazny dla naszej skóry. W związku z tym, że widzę, że moja skóra się lekko zanieczyściła nie będę go dłużej używała, jako pielęgnacji na noc. Przeznaczę go na inne partie mojego ciała, tak aby go nie wyrzucać. 

Miałyście kiedyś ten krem? Jakie były Wasze spostrzeżenia na jego temat?

Karolina