Metaliczny błysk i kolor...? Propozycja dla odważnych

Metaliczny błysk i kolor...? Propozycja dla odważnych

Metaliczny makijaż to coś co na pewno wyróżni Was w tłumie. Nie jest to propozycja dla osób, które lubią delikatne makijaże, no chyba, że czeka Was prawdziwa impreza na której chcecie czuć się jak milion dolarów.
Metaliczny makijaż nie jest opcją na co dzień - jest to makijaż na prawdziwe okazje. Aby, dobrze wyglądał musicie zadbać wcześniej o to, aby cera była wypoczęta i dobrze nawilżona. Dobrze byłoby również wykonać peeling ust, aby usta prezentowały się jeszcze piękniej.

Pamiętajcie, że żadna pomadka nie będzie dobrze wyglądała, jeżeli na Waszych ustach będą widniały suche i pękające skórki. Niezawodnym sposobem na ich pozbycie będzie zrobienie peelingu. Po takim zabiegu możecie być pewne, że usta będą prezentowały się o niebo lepiej.

Przejdźmy jednak do samego makijażu. Chciałabym przedstawić Wam propozycję z użyciem jednego z czterech dostępnych kolorów z najnowszej, limitowanej edycji od marki Miyo - No01 - Natasha Fatale. 


Dokładne swatche kolorów możecie zobaczyć TUTAJ







Makijaż wykonałam w wersji wieczorowej. 

W związku z tym, że chciałam mocno zaznaczyć ten kolor postanowiłam go połączyć z mocnym granatowo - fioletowym okiem. Dokładny spis użytych kosmetyków możecie zobaczyć na moim Instagramie - > KLIK




Mnie ten kolor rozwalił na łopatki. Przyznam, ze czuje się mocno zainspirowana i na pewno pojawi się jeszcze jakiś makijaż z jej użyciem.

a Wy, drogie Panie?
Dałabyście się namówić na któryś z tych kolorów?

Ściskam,
Karolina

Kosmetyczne zaskoczenie miesiąca

Kosmetyczne zaskoczenie miesiąca

Ten tytuł to prawda. Odkryłam produkt , który zasługuje na prawdziwą uwagę. Będzie to kosmetyk dla miłośników pielęgnacji nocnej, a mowa tutaj o kremie na noc marki Burt's Bees.

 

Jeszcze w czerwcu nie wiedziałam kompletnie o jego istnieniu, ani nawet nie słyszałam. Gdyby nie to, że otrzymałam go jako prezent do zrobionych zakupów pewnie bym na niego w ogóle nie trafiła. 
Krem trafił do mnie w mniejszym opakowaniu o pojemności 18,9 g (wielkości palca u ręki), co dało możliwość przetestowania go dłużej. W wersji pełnowymiarowej posiada, aż 55gram.

Nie mniej jednak, mniejsza pojemność wystarczyła mi na ponad miesiąc i póki co jest jeszcze go trochę w opakowaniu, więc mogę spokojnie napisać, że jest wydajny.

Według zapewnień producenta krem zawiera w swoim składzie, aż 99 % składników naturalnych. Bardzo mnie to zaciekawiło i postanowiłam potwierdzić to szerszą analizą składu, którą dokonała Agnieszka Kulawiecka, kosmetolog z wieloletnim doświadczeniem.

Skład:
aqua, helianthus annuus seed oil, glycerin, cetyl alcohol, stearic acid, sucrose stearate, lonicera japonica flower extract, lonicera caprifolium flower extract, calendula officinalis flower extract, hydrastis canadensis extract, hamamelis virginiana leaf extract, butyrospermum parkii butter, royal jelly, sucrose polystearate, hydrolyzed jojoba esters, xanthan gum, kaolin, lecithin, tocopherol, sodium phytate, citric acid, glycine soja oil, jojoba esters, alcohol, parfum*, phenoxyethanol, benzyl salicylate, limonene, linalool *Natural fragrance / *Parfum nature  

Skład na pierwszy rzut oka wydaje się bardzo obszerny. Po głębszej analizie okazuje się, jednak, że produkt zawiera dużo składników dobroczynnych. Pierwszym z nich jest olej z nasion słonecznika, który jest bogaty w witaminę E i nienasycone kwasy tłuszczowe, co powoduje działanie okluzyjne i naprawcze. Na pewno dedykowałabym go dla cer suchych, odwodnionych. Krem posiada bardzo dużo składników o działaniu naprawczym jak: aloes, mleczko pszczele, oraz łagodzących, jak szałwia i świetlik.

Z kolei chmiel, rozmaryn, pokrzywa i kora brzozy zawierają dużo składników antyseptycznych. Posiadaczki cer problematycznych muszą uważać ze względu na podstawowy składnik oleju słonecznikowego i koalinu. 

Substancje zapachowe znajdują się wysoko w składzie, które w tym przypadku uważam, że są zbędne. Produktu nie polecam dla alergików.

Jak widzicie zapewnienia producenta jeżeli chodzi o skład i właściwości zostały tutaj spełnione. W mojej opinii produkt jest godny polecenia i na pewno zakupię wersję pełnowymiarową. Skóra po przebudzeniu się miękka i pięknie rozświetlona. Czuję, że skóra jest odżywiona i zrewitalizowana. 

Nie mogę nie wspomnieć tutaj o pięknym, lekko miodowym zapachu. Mi on absolutnie nie przeszkadza, a wręcz nakładanie go na noc sprawia mi dużą przyjemność i daje uczucie relaksu. 

Jeżeli chodzi o cenę to w UK kosztuje w granicach 20 funtów. W Polsce kosztuje 110zł. Produkty nie są testowane na zwierzętach. 

Z wielką chęcią sprawdzę inne produkty tej marki. 

Ściskam,
Karolina