"To na co wydasz teraz te pieniądze?

 Już w liceum spotkałam się z niewłaściwym zachowaniem mojej nauczycielki biologii. Klasyfikowała ludzi na podstawie wykształcenia i miejsca pracy rodziców. Pierwsza klasa... stres, a ona wyskakuje z pytaniem: "Czym się zajmują Twoi rodzice"?

Od Twojej odpowiedzi zależało w której ławce usiądziesz.

Jeżeli Twoi rodzice byli wyżej postawieni, mogłaś/eś być pewien, że skończysz klasę nie tylko z wysoką oceną na świadectwie, ale też będziesz mieć luzy. 

Serio?

Pytanie kierowane jest do młodej osoby, która chce wypaść jak najlepiej wśród swoich rówieśników. Co odpowiada i jak to wpływa na jego światopogląd? Odpowiedzcie sobie sami.



NIETAKTOWNE PYTANIA

Nawet nie wiecie, ile razy spotkałam się z nietaktownymi pytaniami. Najbardziej bawi mnie to, że ludzie nie mają pojęcia nawet o tym, że tak właśnie jest. Jadą z grubej rury... jak nie odpowiesz to zadają kolejne i kolejne.. i tak dalej. Byle tylko zaspokoić swoją ciekawość. 

Często niestety kończy się to moim dyskomfortem, bo przecież chce być miła, a odpowiedź "a co Cię to obchodzi" nie jest zbyt grzeczna, prawda?

GDZIE PRACUJESZ I ILE ZARABIASZ?

"Ile zarabiasz?" albo "Ile dałaś?" to moje dwa najbardziej znienawidzone pytania. To nie jest tak, że nie umiem rozmawiać o pieniądzach, ale nie znoszę, kiedy ktoś zagląda mi w portfel. 

Jeżeli chce taką rzecz ujawnić i rozmawiam z kimś zaufanym to nie mam z tym problemu. Osoby, które są blisko mnie w rodzinie doskonale znają naszą sytuację. Tylko jest jedna zasadnicza sprawa! Trzeba wiedzieć z kim się rozmawia. 

"...serio za to tyle zapłaciłaś? Ja bym za to tyle nie dała..."
 *

"To na co wydasz teraz tę kasę?" 
*

"Ile dałaś? O matko... drogo!"
*

"Czemu to kupiłaś...?"

 *
"Przepłaciłaś! Widziałam to taniej..."

*
"Po co chcesz to kupić?"


Niestety doświadczenie mnie nauczyło, że nie wszyscy ludzie potrafią rozmawiać o pieniądzach. Dużo ludzi nie potrafi przyjąć czegoś na klatę, tylko próbuje się prześcigać. Jeżeli za dobrze Ci się wiedzie, a on jest na podobnym stanowisku możesz być pewna, że jego oczy patrzą... nie tylko na to jak pracujesz, ale też JAK TY TO ROBISZ...?


PRACA W KORPO

Najbardziej widać takie zachowania we wszystkich filarach sprzedażowych w korporacjach. Pracowałam w jednej z nich ponad 3 lata. Kiedy osiągałam wysokie wyniki, wiele osób patrzyło na moją pracę. Czułam się śledzona i zaczęło mnie to wkurzać to granic możliwości. 
Zaczęło się powielanie moich "technik sprzedażowych" i kopiowanie. Sęk w tym, że większości to nie wiele dawało, bo nigdy nie pracowałam jakimiś określonymi technikami. Po prostu posiadam umiejętności, które pozwalają osiągać wysokie wyniki. Pracowałam intuicyjnie i przynosiło to skutki. 

Na pewno nie zdziwicie się, jeżeli napiszę, że w korporacjach nie napędza Cię tylko kasa.. ale też wszelkie inne bonifikaty. Kiedy zdobywałam część z nich pojawiały się pytania "A co Ty z tym zrobisz?" albo "To ile hajsu zgarnęłaś?" Czułam się wtedy, jakbym dostała w twarz. Zero gratulacji czy czegoś w tym stylu znajomych z zespołu, oprócz tych najbliższych z którymi się po prostu trzymałam. Dla większości jesteś konkurencją... takim robakiem, którego szybko trzeba nadepnąć.


Z CZEGO ŻYJESZ...?
  
Od jednej z Was otrzymałam mega istotny komentarz!

"Jako że pracuje projektowo często w domu to ciągle słyszę pytanie z czego ja właściwie żyje, że mnie tak stać na wszytko, a nie chodzę do pracy. 
Rozumiem że kogoś to interesuje ale walenie takim pytaniem prosto z mostu na "dzień dobry" uważam za nietaktowne.

 
NIE KAŻDY MUSI MIEĆ DZIECI

Serio. Nie dla każdego priorytetem jest dziecko. Niech każdy żyje jak chce i jak mu się podoba. Po co napierać i namawiać kobiety, które nie chcą być matkami? Jaki masz w tym cel...?

Ile procent z życia wiesz o osobie z którą rozmawiasz? 

Czy wiesz o niej wszystko?

Po co pytania w stylu: "Kiedy dziecko?" albo "Kiedy drugie?" 
Niewiele osób pomyśli o tym, że ktoś się o to dziecko może starać X czasu i przeżywa mega cios, kiedy ktoś mu o tym przypomina.

Albo to dziecko stracił, nawet jakiś czas temu.

Może być też tak, że nie czuje się gotowy. Daj mu żyć, niech sam decyduje o swoim życiu do jasnej cholery!




Jedna z Was napisała mi, że najbardziej kłopotliwym dla niej pytaniem jest:

"Ile ważysz? Czy ty przypadkiem nie masz anoreksji?"


Z kolei kobiety w ciąży często spotykają się z pytaniem:

"To ile już przytyłaś?"

a po urodzeniu....
"Udało Ci się już wrócić do formy sprzed ciąży?" 



Całego społeczeństwa nie wyedukujemy, jednak możemy sami siebie. 

Ja na niechciane pytania często odpowiadam wymijająco, albo pytaniem na pytanie. Jeżeli to nie skutkuje to często pytanie ignoruję. Kiedyś odpowiadałam na ich większość, a teraz... na mniejszość i żyje mi się z tym cudownie.


A ty spotkałaś się z niestosownymi pytaniami od innych osób? Jak sobie z tym poradziłaś? 

Ściskam,
Karolina


7 komentarzy:

  1. Tak jest! Podpisuję się rękami i nogami pod "nie każdy musi mieć dzieci"! :D Ciekawy artykuł, pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Co prawda ja o ciąży jeszcze nie myśle ale zawsze mnie irytowały te pytania :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Z naprawdę bliskimi przyjaciółmi nie mam nic przeciw odpowiadaniu o rzeczy takie jak zarobki czy waga (i nie mam problemu z zadaniem pytania), bo na licznych posiedzeniach przy piwie sami opowiadaliśmy sobie dobrowolnie o wiele bardziej prywatne rzeczy czy historie. Niemniej jeżeli pyta mnie o to osoba z która jestem na o wiele luźniejszych stosunkach to już się wewnętrznie obruszam. To samo w przypadku rodziny dopytującej kiedy ślub, kiedy dziecko i tak dalej - cholera jasna, będą jak będą. A jak ie będą to też przeżyję.

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak nienawidzę tych pytań ile zarabiam. Najczęściej zdarza się to niestety w mojej rodzinie od babć i cioć. A jak odpowiadam, że wystarczająco to oczywiście wychodzę na niegrzeczną. To samo jest z pytaniami o ślub i dzieci. Jestem w związku 6 lat ale mamy po prostu inne priorytety narazie ale niektórym ciężko to zrozumieć... Dodatkowo pytania o dzieci moim zdaniem jest kompletnie nie taktowne bo przecież para np. może starać się o dziecko a niestety okazuje się, że nie mogą mieć własnego. Ja staram się odpowiadać asertywnie po prostu, że nie czuję się komfortowo jak ktoś zadaje mi takie pytania i nie chce o tym rozmawiać :) Bardzo ciekawy wpis! Blog poruszający ciekawe i ważne tematy, zostaję, obserwuję i czekam na więcej :)
    Zapraszam również w wolnej chwili do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Znam to doskonale.
    Oj tylko, że bywam mniej miła i taktowna.
    A co za tym idzie mam łatkę opryskliwej XX
    I super :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Niestety, niektorzy ludzie nie maja za grosz wyczucia. A najgorzej jest gdy probujesz taktownie zbyc jakies pytanie milczeniem, na co oni zadają to pytanie kolejny raz. I kolejny i kompletnie nie zdaja sobie sprawy ze w towarzystwie dookola robi sie coraz bardziej niezręcznie :|

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony czas. Jest mi bardzo miło, że mnie odwiedziłaś! :)

Zostawiając komentarz wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych zgodnie z nowym rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych