Przyjaźń między kobietą, a mężczyzną...?

Przyjaźń między kobietą, a mężczyzną...?

Ten temat będzie trochę kontrowersyjny, nie mniej jednak zdecydowałam się go podjąć i przedstawić moją opinię na ten temat. 

Zanim jednak, chciałabym poruszyć termin słowa "Przyjaciel".
Jak dla mnie jest to osoba, która nie tylko jest przy nas w dobrych chwilach, z którą można iść na zakupy, do parku, do klubu itd ale taka, która jest w stanie przetrwać przez kilka/kilkanaście lat nawet, gdy dzielą nas spore kilometry. 

Z przyjacielem możemy przejść przez niejedno życiowe zawirowanie, która szczerze jest w stanie powiedzieć: "Ej słuchaj, nie podoba mi się to". Niczego tak w życiu nie cenię u ludzi jak właśnie szczerości i uważam to za świętość. 

...bo jak można oszukiwać kogoś, kłamać i nazywać się "Przyjacielem"? Nie można.

Wiem, że sporą część ludzi boli prawda, ale czy myślisz że osoba zaufana, której można powierzyć wszystkie sekrety, troski i smutki chce dla Ciebie źle? Zastanów się nad tym. 
Szczera i konstruktywna krytyka jest okej. Oczywiście nie na samej krytyce się przyjaźń opiera, bo oczywiście wsparcie i szacunek to również ważne aspekty tej relacji.

PRZYJAŹŃ MIĘDZY KOBIETĄ, A MĘŻCZYZNĄ? Czy coś takiego ma w ogóle rację bytu? Kto wierzy jeszcze w takie bajki? 


Opowiem Wam jedną z moich historii,

Przed podjęciem studiów przypadkiem nawiązałam kontakt z jednym chłopakiem przez internet. Nasze rozmowy zaczęły się od krótkich pogadanek, wymiany zdań i uwaga... podjęcia głębokich tematów na temat życia, naszych wartości. 

Uwierzcie mi, że wtedy nie miałam żadnych miłosnych intencji. Po prostu miło się rozmawiało i tyle. Jeszcze wtedy nie spodziewałam się, że zacznie między nami iskrzyć. Trwało to jakieś pół roku i zdążyłam się zakochać. Z wzajemnością. Po prostu nasza relacja zaczęła przekształcać się w coś głębszego i nie umiałam nad tym zapanować. Tyle wyszło z naszej przyjaźni. Zdecydowałam się wówczas przeprowadzić do oddalonego o kupę kilometrów miasta i rozpocząć wymarzone studia - Biologię! 

Miłość kwitła. Spotykaliśmy się i byłam zakochana po uszy. Niestety kierunek studiów, który obrałam przekształcił się w małe piekiełko i miałam to ochotę rzucić w cholerę! cóż, tak też zrobiłam. 

Zaczęliśmy się zastanawiać, nad tym co dalej? Nie miałam fizycznej możliwości pozostania tam, więc rozsądnym było wrócić do rodzinnego miasta i pomyśleć co dalej. 

Stwierdziliśmy, że wrócimy do przyjaźni, do naszych rozmów i zobaczymy co dalej. Jak myślicie przetrwało? Oczywiście, że nie. Po pierwsze połączyło nas wtedy coś więcej, a nasza przyjaźń okazała się być dla nas niewystarczająca. 



Oczywiście, jedna moja historia nie daje dowodów na to, że sprawdza się to w 100% przypadków, dlatego zapytałam Was na Instastory i Facebooku o zdanie. Otrzymałam wiele, bardzo ciekawych odpowiedzi i zdecydowałam, że zacytuję parę z nich:


"Ja nie wierzę w przyjaźń damsko-męską. Uważam, że tak już jesteśmy stworzeni, że między nami zawsze będzie jakaś chemia, zawsze będzie iskrzyć. Jedyna przyjaźń między kobietą, a mężczyzną, którą doświadczam to przyjaźń w związku. Nie ma dobrej relacji, gdy nie jest ona oparta na przyjaźni. Mój mąż jest moim najlepszym przyjacielem. Mogę z nim o wszystkim porozmawiać, poradzić się go i wypłakać".

 *

OCZYWIŚCIE, ŻE TAK! Jeśli jest to prawdziwa przyjaźń to nie dojdzie do żadnego zauroczenia/zakochania. Myślę, że do przyjaźni damsko-męskiej można porównać relacje siostry z bratem :) przyjaciel to osoba przy której nie boisz wyjść się bez makijażu, przy której zdarzy Ci się powiedzieć coś głupiego a on i tak nie zwróci na to uwagi.. Nie stresujesz się i jesteś po prostu sobą. Sama jestem chodzącym przykładem takiej oto przyjaźni
 
 *

 "W moim przypadku każda taka próba kończyła się właśnie propozycją przekształcenia obecnej relacji w bliższą i niestety nie udało mi się nigdy nawiązać z facetem czysto przyjacielskiej relacji bez żadnych podtekstów".


"Przyjaźń damski męska jest jak kompot z ogórków - nie ma takiego kompotu..."

 *

"Nie ma czegoś takiego, w takiej relacji zazwyczaj któraś ze stron liczy na coś więcej niż przyjaźń".



Wiecie co? Mimo, iż otrzymałam wiele odpowiedzi to tylko dwie z Was były zdania, że udało się nawiązać czystą, przyjacielską relację. To dopiero ciekawe i zaskakujące!

Otrzymałam też odpowiedź od jednego z Panów:

"Jeżeli kobieta proponuje facetowi przyjaźń to tak, jakby go już wykastrowała"


Ja sama pomimo, iż uwielbiam pracować z facetami, staram się trzymać chłodny dystans. Uważam, że bardzo szybko zaciera się granica. Kiedy byłam singielką, nie zwracałam na to uwagi. Teraz kiedy mam przy boku męża zaczynam dostrzegać niebezpieczeństwo takich relacji. Często bywa też tak, że naszemu partnerowi ciężko zaakceptować przyjaciela innej płci. 

Jeżeli udało Wam się zbudować czystą, piękną przyjaźń jesteście szczęściarzami. Dbajcie o to!

Jestem ciekawa Waszych doświadczeń w tym temacie. Jaka jest Wasza opinia? Czy według Was przyjaźń między kobietą, a mężczyzną istnieje?


Pierwsza randka z marką Faberlic

Pierwsza randka z marką Faberlic

Poza maseczką Babuszki Agafii nie miałam wcześniej styczności z Rosyjskimi kosmetykami. Niewątpliwie mogę napisać, że jest to coś dla mnie zupełnie nowego. Kiedy dostałam informację od Pani Sylwii (jej grupę na facebooku znajdziecie TUTAJ) o możliwości sprawdzenia kilku kosmetyków od firmy Faberlic stwierdziłam, że chętnie przetestuję i zobaczę, czy faktycznie zasłużyły na moją uwagę. 

Z tego co wyczytałam firma znajduje się na liście 100 największych międzynarodowych firm i jest jedynym na świecie producentem kosmetyków tlenowych. Kosmetyki pielęgnacyjne powstają właśnie w Rosji, natomiast kosmetyki do makijażu produkowane są przez włoski koncern.
Bardzo zaciekawiły mnie też perfumy, których nuty zapachowe produkowane są we Francji pod kierunkiem słynnego francuskiego perfumera Pierre'a Guerosa.

Nie mogłam sobie odmówić sprawdzenia jednego zapachu z grupy owocowo- kwiatowej - Cafe Caprice, który niewątpliwie posiada aromat, który wciąga w romantyczną przygodę. Niewątpliwie ten zapach skradł moje serce i pozostanie ze mną na długo.


Nie wiem czy wiecie, ale zapach dzieli się na pewne akordy aromatyczne:


Nutę początkową (głowę), nutę środkową (serce) i nutę podstawy (bazę). 

W przypadku tych perfum:

 Nuta głowy to: mandarynka, nektar brzoskwiniowy, dzikie jagody.
Nuta serca to: gardenia, jaśmin.
Nuta bazy to: drzewo sandałowe, wanilia, ambra, piżmo.



 
Na zapachu moja pierwsza randka jednak się nie kończy, ponieważ design wypiekanego pudru brązującego do twarzy "W świetle reflektorów" wzbudził we mnie ogromną chęć posiadania go w moim asortymencie kosmetycznym. Posiada jedwabistą teksturę i zawiera lekko zauważalne drobinki i lekko perłowy pył. 
 
 
 

Kolejnymi produktami, tym razem polecanymi przez Panią Sylwię jest tusz do rzęs, pomadka i krem do twarzy "Blur".
Jeżeli chodzi o tusz to jestem bardzo ciekawa czy obietnica "Cat looku" zostanie spełniona, jednak na szerszą opinię będziecie musieli poczekać. 
 
 
Krem do twarzy niewątpliwie jest dla mnie intrygujący. Zawiera on bowiem kompleks tlenowy Novaftem O2 , więc na pewno nie będzie tutaj mowy o zatkaniu porów i być może okaże się godną polecania bazą do stworzenia naturalnego makijażu, a o to klientki, które przychodzą na makijaż najczęściej proszą. 
Jej zadaniem jest maskować nasze niedoskonałości, ale też ukryć pory i nadać skórze gładkości.
 



Jeżeli któryś z produktów Was zainteresował, możecie zgłosić się do Pani Sylwii. Mam dla Was, aż 20% rabat oraz super zestaw kosmetyków w prezencie KLIK
 
Jeżeli będziesz chciała zamówić więcej kosmetyków to przy zamówieniu powyżej 76zł masz 20% rabat od cen z katalogu. Możesz też zbierać punkty i wymieniać później na darmowe produkty. Jeżeli chcesz zerknąć na katalog to znajdziesz go TUTAJ
 
Ja na pewno będę chciała poszerzyć kolekcję ich perfum i mam na oku też kilka produktów pielęgnacyjnych i do makijażu.

Mam też dla Was niespodziankę!
 
Od dzisiaj rusza rozdanie na moim facebooku, gdzie do wygrania będą właśnie te cudowne perfumy!

Co trzeba zrobić:
 
Warunki:
1) Obserwuj mój blog 
2) Obserwuj mnie na Instagramie i Facebooku -> Mój instagram i Facebook
3) Dołącz do grupy KLIK
4) Odpowiedz na pytanie w komentarzu pod postem na facebooku - Jaki kosmetyk do makijażu dodaje Ci odwagi? 
5) Zaproś do zabawy 3 koleżanki 


Regulamin:
1. Rozdanie odbędzie się od dnia 25.06 do 01.07 na moim Facebooku
2. Wybiorę jedną moim zdaniem najciekawszą odpowiedź na pytanie "Jaki kosmetyk do makijażu dodaje Ci odwagi?" i właśnie ta osoba otrzyma flakon perfum Cafe Caprice o pojemności 60ml
3. Fundatorem nagrody jest p. Sylwia Wojnowska
4. Wyniki zostaną ogłoszone kilka dni po zakończeniu rozdania. 
5. Facebook nie ponosi odpowiedzialności za rozdanie. 
 

 
Miałyście jakiś produkt firmy Faberlic?

Ściskam,
Karolina


Stylizacja z różowymi butami! BONPRIX

Stylizacja z różowymi butami! BONPRIX

Moja pierwsza sesja w Rugby, czyli miejscu gdzie obecnie mieszkam. Jest małe, ale posiada dużo urokliwych miejsc i przede wszystkim spokój, którego poniekąd nam brakowało mieszkając we Wrocławiu. Chociaż nie ukrywam, że tęsknie niesamowicie to cieszę się, że nie muszę się denerwować w komunikacji miejskiej, ani spędzać wolnego czasu w galeriach handlowych w poszukiwaniu rzeczy, których nie potrzebuję.

W dzisiejszym poście chciałam Wam pokazać stylizację, która powstała we współpracy z firmą Bonprix

W końcu mogę Wam się pokazać w butach, które skradły moje serce od pierwszego wejrzenia. Jednak nazwa kolekcji BODYFLIRT nie jest przypadkowa. Faktycznie mają coś co przyciąga wzrok i powodują, że masz ochotę ubrać je np. na randkę. Idealnie spiszą się w zestawieniu z kwiecistymi, luźnymi sukienkami, ale również w dowolnych kombinacjach z czarnym, satynowym topem z koronką.

Buty są wykonane z imitacji skóry welurowej i posiadają obcas, który uwielbiam najbardziej, czyli słupkowy. Dzięki temu czujemy się w nich bardzo stabilnie. Pomimo, iż mają 8 cm nie czuć tego w ogóle.

Jak widzicie na zdjęciach pokazałam Wam wersję elegancką, czyli czarnej i chabrowej spódnicy w połączeniu z pięknym czarnym topem z koronką, który możecie również zakupić w danym sklepie.

Zdjęcia zostały wykonane przez JolaHorbowskaFotografia


Na sobie mam: 











Myślę, że te buty nie raz założę na nadchodzące lato. W najnowszym filmie na Youtubie "Haul zakupowy" opowiadam również o tych produktach, ale też o kilku kosmetycznych nowościach, więc jeżeli macie ochotę obejrzeć to zapraszam KLIK

A Wy zakupiliście ostatnio produkt, który skradł Wasze serce? :)

Serdeczności,
Karolina


#bonprix #bonprixitsme
GlamGlow, maska oczyszczająca - HIT CZY KIT?

GlamGlow, maska oczyszczająca - HIT CZY KIT?

Firma Glamglow zdobywa moc pochwał w internecie. Jeszcze będąc w Polsce marzyłam, aby mieć jedną z nich. Niestety ceny ich nie są na każdą kieszeń, bowiem pełnowymiarowa wersja kosztuje w Sephorze około 220zł. Można też zakupić nieco tańszą, podróżną 15ml wersję za 65 zł, jednak taka ilość wystarczy tylko na 3 aplikacje, więc to trochę mało. 

Ja miałam to szczęście, że udało mi się wygrać wersję pełnowymiarową będąc już w Anglii, więc czym prędzej zabrałam się za jej testowanie. 

Jeżeli zastanawiasz się, czy warto wydać 200 zł na maseczkę? Zapraszam do przeczytania.

SuperMud Clearing Treatment 

Maseczki opracowane są przez dermatologa w laboratorium Glamglow™. W jej składzie znajdziemy, aż 6 różnych kwasów:

 - ACNECIDIC-6™ : 4.4% ; połączenie 6 kwasów AHA i BHA, aby zwalczyć problemy skóry i zmniejszyć pory oraz poprawić elastyczność skóry,
- Activated-X Charcoal : Węgiel absorbujący substancje toksyczne w ilości 500 razy przekraczającej jego objętość; dla każdego typu skóry,
- K17-Clay™ : Wychwytuje i usuwa nadmiar sebum, bakterie i toksyny,
- TEAOXI™ : Uwalnia naturalny cyneol, olejek linalolowy i silnie działające flawonoidy zawarte w liściach eukaliptusa.

PIERWSZE WRAŻENIA

Najpierw chciałabym pochwalić opakowanie. Jest solidne i wygląda naprawdę ładnie.

Przejdźmy jednak, do odczuć po nałożeniu maseczki, a były one mocno kontrowersyjne. Czułam jak mnie piecze twarz i nie wiedziałam, czy to dobrze, czy źle. Zaryzykowałam jednak i wstrzymałam się z jej zmyciem. Przez 5 kolejnych minut wachlowałam swoją twarz i powoli uczucie pieczenia ustępowało. Po zmyciu moja odrobinę zaczerwieniona, ale kolor szybko wrócił do normy. Zauważyłam jednak, że skóra zrobiła się niebywale gładka, a pory zostały odrobinę zwężone. Pomyślałam, że mogę się z nią polubić i to bardzo. 

KONSYSTENCJA

Konsystencja maseczki przypomina mi trochę świeży beton, który po paru minutach zastyga. Jest bardzo łatwa w aplikacji i nie spływa, co jest niewątpliwym plusem. Po około 7-10 minutach od aplikacji w miejscu, gdzie oczyszczane są nasze pory z wszelkich toksyn pojawiają się czarne kropki. Było to dla mnie coś zupełnie nowego i niewątpliwie.... fascynującego :) Trochę byłam przerażona, ile bakterii i toksyn przechowuje nasza skóra! SZOK!

 



 DOBRA NA...

Zawsze przed okresem walczyłam z wypryskami w okolicach brody. Było to dla mnie niewątpliwie uciążliwe. Teraz jak widzę, że coś zaczyna się dziać sięgam po nią i problem z głowy. Dobrze radzi sobie właśnie z takimi niespodziankami, więc jeżeli borykasz się  z podobnym problemem to polecam spróbować. 

 

 

Mogę śmiało napisać, że po około 7 regularnych aplikacjach zauważyłam wyraźnie zmniejszone pory, jednak nie mogę napisać, że zostały w pełni oczyszczone. 

Maska nie wysusza twarzy co jest dla mnie wielkim plusem, ponieważ posiadam cerę mieszaną, więc niestety borykam się czasami z suchymi skórkami. Tutaj po stosowaniu tej maseczki nie miałam takich problemów. Produkt jest wydajny, starcza na wiele aplikacji. Nawet sam producent zaznaczył, że przy nakładaniu jej na całą twarz starczy ci produktu, aż na 17 aplikacji, więc wychodzi jednorazowo około 12zł, więc tyle co nie jedna maska w płachcie innych konkurencyjnych marek. 

Jeżeli stosujesz ją na wybrane partie twarzy to masz pewne jak w banku, że wystarczy Ci jej kilka miesięcy, więc koszt 220 zł wydaje się dosyć przystępny, prawda?

Ja zdecydowanie polubiłam się z tą maseczką i na pewno ją zakupię, kiedy wykorzystam całość. Jestem bardzo ciekawa reszty asortymentu GlamGlow. Uważam, że jej zakup jest dobrą inwestycją. 

 Testowałaś ją? Jakie miałaś wrażenia po jej stosowaniu?

Ściskam,

Karolina