Makijaż festivalowy 2018 - Coachella

Makijaż festivalowy 2018 - Coachella

Dzisiaj pokażę Wam dwie propozycje makijażu festivalowego. Muszę przyznać, że w tym roku mocno zainspirowały mnie kwiaty i wiosna, która ostatnio raczy nas swoją letnią pogodą. 

Oczywiście jak to w przypadku kolorowej Coachelli wszystkie chwyty są dozwolone, więc można szaleć do woli. Mile widziane są mocne, żywe kolory, oraz cekiny i dżety na twarzy. To nie ma być super użytkowy makijaż i daleko mu do makijażu dziennego, natomiast jest to czas, kiedy można się wyżyć artystycznie i przede wszystkim świetnie się bawić. 

Pierwsza propozycja została zmalowana w czwartek i przyznam, że tak mi się spodobało, że postanowiłam nawiązać współpracę #collab z kilkoma świetnymi dziewczynami na Instagramie i zmalować coś jeszcze. 

Jeżeli macie ochotę zobaczyć wszystkie nasze prace to zostawiam Wam link -> TUTAJ


Makijaż numer 1

Do wykonania użyłam:
Podkład: Catrice Cosmetics Liquid Coverage 020
Puder: Laura Mercier Puder transparentny
Brwi: Revolution Pro - kredka do brwi odcień: Ciemny brąz
+ niebieski cień do powiek z palety Carnival Miyo
Oczy: Revolution Pro - paleta Supreme
Gwiazda na policzku: niebieski cień do powiek z palety Carnival Miyo
Mascara: Rimmel Scandal Eyes + sztuczne rzęsy
Usta: Revolution Pro pomadka w płynie Elevation + glitter zakupiony w Superdrug





Makijaż numer 2

Do wykonania użyłam:
Podkład: Catrice Cosmetics Liquid Coverage 020
Puder: Laura Mercier Puder transparentny
Brwi: Anastasia Beverly Hills pomada ciemny brąz + żel do brwi Gimmie Brow Benefit
Oczy: Paleta Miyo Makeup Carnival kolor niebieski + Revolution Pro Supreme
Mascara: Rimmel Scandal Eyes + sztuczne rzęsy
Usta: Revolution Pro pomadka w płynie Elevation + pigment Inglot numer 120





Która wersja podoba Ci się bardziej? :)

Karolina
Wiosenna stylizacja Denim Miss Selfridge

Wiosenna stylizacja Denim Miss Selfridge

Wiosna to cudowna pora roku. Uwielbiam, jak wszystko budzi się do życia, a mam wrażenie, że w tym roku zima jakoś wyjątkowo dała w kość. Może na początku nie było tak bardzo zimno, ale potem jak już każdy wyczekiwał wiosny, nagle pojawiły się wielkie śniegi i mrozy. Nawet tutaj w Anglii. Na całe szczęście wszystko to już jest za nami, a termometr obecnie wskazuje 21 stopni.  Czas więc zmienić garderobę na lżejszą, nieprawdaż?

Na blogu - zgodnie z obietnicą ruszam z nowym działem modowym. Pierwszą stylizację chciałam przedstawić już dzisiaj.

Jest to propozycja luźna, ale jednak trochę elegancka. Towarzyszy tutaj w dużym mierze kolor niebieski, ale przełamałam go czerwoną torebką i wybrałam białe, sportowe buty. 

Mam na sobie:
 
Bluzka: 

Marka: Denim Miss Selfridge
Bardot Supersoft Denim Top
Rozmiar: Euro 36
Cena: 28£

Spodnie:
Marka: Diverse 
Blue Jeans
Rozmiar: Euro 38
Cena: ok 150zł

Torebka:
Marka: Kazar Polska
Czerwona torebka przez ramię
Cena: 399zł

Buty:
Marka: Adidas 
Białe sportowe buty
Cena: 239zł

Dodatki:
Okulary: Primark





 
 


Jak Wam się podoba taka propozycja?

Ściskam,
Karolina
Buble kosmetyczne

Buble kosmetyczne

Zgodnie z Waszym życzeniem na moim kanale pojawił się film z bublami kosmetycznymi

Ciekawa jestem czy znacie te produkty i jak Wam się sprawdziły. Dajcie znać w komentarzach.



Życzę miłego odbioru!
Karolina
DIOR - Forever Undercover RECENZJA! + zdjęcia

DIOR - Forever Undercover RECENZJA! + zdjęcia

Cześć dziewczyny,

Podkład to kwestia mocno indywidualna. Każdy ma inną cerę, a co za tym idzie skóra ma inne potrzeby. Mam wrażenie, że podkład jest nam najgorzej dobrać dla siebie. Często dostaję pytania: "Jaki podkład kupić? Co polecasz?" i zawsze wtedy mam nadzieję, że produkt, który mi się sprawdził, sprawdzi się również Wam. 

Ja sama zakupiłam masę podkładów i tylko mała część z nich zasługuję na uwagę. Marki często zmieniają formuły produktów i coś co kiedyś używałam i mi się sprawdzało nie koniecznie będzie dobre teraz. 
Pamiętam jeszcze starego Healthy mixa od Bourjois, który był świetny. Teraz o nowej formule mogę powiedzieć tylko to, że jest dobra. 

Z racji tego, że mój kufer powoli się zapełnia zaczęłam testować podkłady "wysoko - półkowe". Nawet nie wiecie, ile czasu spędziłam przed komputerem czytając różne opinie w poszukiwaniu tych "najlepszych" produktów. Większość pozapisywałam w notesie i niebawem zacznę szukać czegoś wartego zainteresowania.

Kiedy otrzymałam informację o możliwości przetestowania luksusowego podkładu marki Dior Forever Undercover pomyślałam - świetnie. Ciekawa byłam jak się ten produkt sprawdzi na mojej mieszanej skórze. Oczekiwania miałam na prawdę wielkie, bowiem cena tego podkładu waha się między 140-210zł. Cały czas zastanawiam się, skąd takie rozbieżności cenowe...? ale okej, niech będzie. 



Przejdźmy najpierw do obietnic producenta:

"Podkład Diorskin Forever Undercover na bazie wody łączy w sobie trwałość do 24 godzin oraz naturalność i świeże, matowe wykończenie. Podkład zapewnia pokrycie niedoskonałości. Podkład jest niewidoczny i nieodczuwalny na skórze. Makijaż jest świeży i matowy. Formuła Diorskin Forever Undercover opiera się na zestawieniu dwóch pudrów. Pierwszy maskuje niedoskonałości, drugi absorbuje nadmiar sebum i gwarantuje długotrwały efekt. Dodatkowo, pudry te są jedwabiste, dzięki czemu wykończenie makijażu jest lekkie".

Podkład dedykowany jest dla cery mieszanej, tłustej i normalnej. Jeżeli chodzi o gamę kolorystyczną to jest szeroka, bowiem na oficjalnej stronie Diora do wyboru mamy, aż 24 odcieni. Ja wybrałam 010 (Ivory) i uważam, że jest dosyć ciemny. Może jestem bladziochem, ale znam większych ode mnie, więc posiadaczki słowiańskiej urody mogą go sobie odpuścić.

Może zacznę od plusów. Uważam, że produkt jest lekki. Nie czuć go w zasadzie w ogóle na twarzy i jest komfortowy w noszeniu. To byłoby niestety wszystko, jeżeli chodzi o plusy. Dosyć dobrze się go aplikuje, choć po kilku godzinach robią się smugi i widać je doskonale na zdjęciach. 

Produkt podkreśla wszystkie możliwe suche skórki na twarzy i UWAGA! nawet tych, których nie ma. Po prostu robią się jakieś dziwne suche placki, a w szczególności na nosie. Może z daleka wygląda ładnie, ale z bliska okropnie. Dodaje lat i co najgorsze oksyduje w ciągu dnia. 

Jest to dla mnie wielkie rozczarowanie! Poniżej dodam zdjęcie, które zrobiłam z dodatkiem flasha. Nadal jestem ciekawa innych produktów tej marki, ale z podkładem na pewno się nie polubię.

Myślę, że produkt bardziej sprawdzi się posiadaczkom cery normalnej. 

Zdjęcia są bez obróbki:




Miałyście inne produkty marki Dior?
Może polecicie jakiś ich produkt, który Wam się sprawdził...?

Chętnie sprawdzę.

Buziaki,
Karolina

Kolorowy zawrót głowy od MIYO - oczy

Kolorowy zawrót głowy od MIYO - oczy

Witam kochani po świętach. Jak Wam minęły te dni? Spokojnie, czy nerwowo?
Ja w tym roku spędziłam te święta wraz z moim mężem z uwagi na nasze życie na obczyźnie. Nie wracaliśmy do Polski, bo czeka nas przyjazd w czerwcu, więc wtedy nacieszymy się całą rodziną.
Także u nas było spokojnie, ale też bez obżarstwa i czkawki po jedzeniu. Mieliśmy w planach trochę spacerów, ale pogoda niestety nas nie rozpieszczała, bo było strasznie deszczowo.

A dzisiaj chciałam się dzisiaj podzielić z Wami moimi pierwszymi wrażeniami na temat paletek od marki Miyo. Wcześniej już się nimi interesowałam, gdyż marka posiada bardzo ciekawą kolorystykę.
Przyznam, że w mojej kolekcji brakowało mi niektórych odcieni, więc jak zobaczyłam jak prezentują się te palety na żywo to głowie miałam całą masę pomysłów.
Cieni nie używałam długo, ale trochę przez okres świąteczny się nimi pobawiłam. Pisanek może nie malowałam, ale w niedzielę zaszalałam z mega kolorowymi makijażami, więc myślę, że już coś na ich temat mogę Wam napisać.

Jestem maksymalnie zaskoczona pigmentacją i ich jakością. Cienie z łatwością się rozcierają i łączą ze sobą.

Od razu zakochałam się w palecie Carnival. Posiada bowiem, bardzo soczyste kolory obok których nie potrafiłam przejść obojętnie. Jestem w niej absolutnie zakochana! Jest bardzo dobrze napigmentowana i praca z nią to czysta przyjemność.

Warto tutaj wspomnieć o tym, że cienie nie blakną i trzymają się bez zarzutu. Paleta kosztuje niecałe 20 zł, więc zdecydowanie te palety są moim odkryciem.



Bardzo spodobały mi się idealnie dobrane kolorystycznie cienie w paletach:

Carnival
Kiling me softly

Holy Grail

Go to hell

Consequences

Poniżej przedstawiam moją zabawę właśnie z użyciem tej palety. W zewnętrznym kąciku dodałam odrobinę pigmentu Blink Blink, a makijaż dopełniłam satynową pomadką Paris 04 również z ich asortymentu.



Jedynym minusem to dosyć mocne zamykanie, przez co trzeba się trochę namęczyć, by nie uszkodzić środkowego cienia paznokciem. Marka Miyo jest też dosyć ciężko dostępna stacjonarnie, jednakże musicie polować i patrzeć gdzie można dostać kosmetyki Pierre Rene. Jest wtedy duża szansa, że zakupicie tam również Miyo. Internetowo, natomiast nie ma problemu, jednak wiem z autopsji, że lubimy coś na żywo zobaczyć, zanim to zakupimy.  Musicie mi jednak w tym przypadku uwierzyć mi na słowo :) Warto.

Niebawem zrobię film, ale czekam na resztę sprzętu, aby oświetlenie było cacy. 

Lubicie takie zwariowane kolorystycznie makijaże? Czy raczej sięgacie po stonowane kolory? 
Która paleta najbardziej Ci odpowiada kolorystycznie?

Buziaki,
Karolina


Zachęcam do przeczytania również o innych kosmetykach danej marki ->> KLIK 
Zapraszam do odwiedzenia Instagrama, gdzie możecie zobaczyć moją nową toaletkę ->> INSTAGRAM 
A kanał na YT (zachęcam do obejrzenia filmu z Majorki) -> KLIK