WOW! WOW! WOW!

WOW! WOW! WOW!

Cześć dziewczyny!

Dzisiaj przychodzę do Was z moim kosmetycznym odkryciem ostatniego miesiąca, który kosztuje grosze. Od razu na wstępie dodam, że testuję różne kosmetyki. Część z nich jest droższa, ale mam w swojej kolekcji również produkty tanie i nie wstydzę się tego. Dla mnie ważny jest efekt końcowy. 

Jeżeli chodzi o tusze to mam na ich punkcie obsesję. Uwielbiam kiedy rzęsy są mocno wytuszowane i pogrubione. Gdyby ktoś kazał mi wskazać jeden ulubiony kosmetyk to powiedziałabym, że zdecydowanie jest to tusz do rzęs. Chwila moment i nasze oczy wyglądają zupełnie inaczej. Oczywiście nie znalazłam tuszu, który zastąpi sztuczne rzęsy, które bardzo mocno polubiłam, ale mogę Wam zarekomendować produkt, który sprawdzi się na co dzień. 

Kiedy otrzymałam przesyłkę od Delia Cosmetics (KLIK) z kosmetykami do makijażu podeszłam do niej nieco sceptycznie. Nie jest to droga marka, ale ostatnio coraz częściej wypuszcza dobre produkty. Nie wszystko z tej przesyłki przypadło mi do gustu, ale produkt o którym chcę wspomnieć rozwalił system i UWAGA! kosztuje tylko 12zł

Mowa tutaj o tuszu New look, 3D Lashes. Produkt posiada dużą, silikonową szczoteczkę, który świetnie pokrywa każdą rzęsę. Jego dużym plusem jest to, że nie ich nie skleja, a efekt wytuszowanych rzęs utrzymuje się cały dzień. Warto tutaj wspomnieć, że produkt nie jest wodoodporny, więc tym bardziej jest to dla mnie zaskoczenie. Nie pamiętam kiedy ostatnio miałam tusz, który po kilku godzinach nie osypywał się. Nim maluję rzęsy rano, a wieczorem wyglądają tak samo. 



Jego konsystencja jest szybkoschnąca, więc jeżeli chcesz nałożyć więcej, niż dwie warstwy będziesz miała problem. Dwie warstwy to max, a i tak trzeba uważać, aby nie porobiły się grudki. Zapewniam jednak, że jedna warstwa będzie wystarczająca, by otrzymać pięknie wytuszowane rzęsy. 

Dla mnie też to było zaskoczenie, bo testowałam różne tusze innych marek (w tym również wyższej półki). Nie twierdzę, że jest to produkt, który zastąpi wszystkie pozostałe, bo jest mnóstwo tuszy, których nie miałam nawet w ręku, ale jeżeli macie luźne 15 zł w portfelu, albo będziecie korzystać niebawem z promocji to śmiało możecie zwrócić na niego uwagę.

Koniecznie napiszcie mi później wiadomość, czy Wam też się sprawdził :)
a może miałaś okazję go testować? Jakie były Twoje odczucia?

Ściskam,
Karolina

 
Kolorowy zawrót głowy od MIYO - twarz

Kolorowy zawrót głowy od MIYO - twarz

Cześć,
Kto z Was zna markę MIYO? Jest to marka, która została wyprodukowana przez Pierre Rene, a tą markę zapewne wszyscy z Was kojarzą. Miyo oferuje w swoim asortymencie kosmetyki kolorowe z których można wyczarować nie jeden makijaż. Mi osobiście kojarzą się z mega kolorowymi makijażami. Kiedy zobaczyłam zawartość paczki od nich to w głowie miałam tylko myśl, żeby stworzyć za ich pomocą ich kosmetyków coś zwariowanego.


Podoba mi się, że oferują szeroką gamę produktów, więc każdy znajdzie coś dla siebie. Dzisiejszy post nie będzie poświęcony opinią na ich temat, tylko ukazaniu samych produktów. Stwierdziłam, że zrobię na ten temat trzy osobne wpisy dzielące produkty na: twarz, oczy i usta. Także spodziewajcie się prawdziwego zawrotu głowy!
Może, któryś z produktów wpadnie Wam w oko, albo zainspiruje Was do stworzenia jakiegoś kolorowego makijażu. Wszystkie produkty możecie zakupić na ich oficjalnej stronie, ale również drogeriach internetowych.

Jeżeli macie ochotę zobaczyć kosmetyki w akcji to niebawem będzie można to zrobić na moim kanale Youtube ;) Planuję zrobić z ich użyciem Chat Makeup - czyli totalną improwizację przy kamerze. Zachęcam do subskrypcji, aby nie pominąć tego filmu, jeżeli zamysł Wam się podoba. 

No dobra, przejdźmy już do zawartości paczki ukazujące produkty do twarzy.


W paczce znalazły się dwa podkłady nawilżające z kwasem hialuronowym i kompleksem witamin A,C i E. Podkład jest beztłuszczowy i ma nie zapychać porów, więc pewnie jego formuła jest bardzo lekka. Mamy to wyboru sześć odcieni, jednak wszystkie z tego co się orientowałam są dosyć ciemne. Ja otrzymałam kolory 02 Shell i 03 Nude. Niestety będę musiała poczekać z ich testami na okres wakacyjny, gdyż kolorystyka póki co znacznie odbiega od koloru mojej cery.


Puder mineralny z drobinkami bambusa, ekstraktem z mięty i aloesu to pierwszy produkt, który chwyciłam w swoje ręce. W składzie zawiera same naturalne składniki. Produkt pobawiony jest konserwantów i talku. Uwielbiam pudry sypkie, więc jak się spisze to na pewno się o tym dowiecie. Już jakiś czas temu zainteresowałam się tym produktem, więc bardzo ucieszył mnie jego widok w paczce.

Koszt 19,99zł/12g


Puder brązujący "Sun kisses" czyli pocałunek słońca urzekł mnie od pierwszego wejrzenia. Ostatnio myślałam o zakupie bronzera, bo moja skóra zrobiła się bardzo blada i zaczęłam tęsknić za efektem skóry muśniętej słońcem. Tym bardziej jak za oknem jeszcze tak zimno i deszczowo! 

Kiedyś miałam wspaniały bronzer "Ziemia Egipska" marki Bikor, ale jego cena jest dosyć wysoka - 165zł. Niewątpliwie był to najlepszy bronzer jaki miałam w swoim życiu i raczej ciężko będzie znaleźć podobny produkt do niego. Odcień bronzera MIYO bardzo mi przypomina kolorystycznie tamtejszy produkt, jestem ciekawa jak sprawdzi się na twarzy.

Można go też użyć do konturowania.

Koszt 15,99zł


 Rozświetlacz to coś, co kocha każda sroczka. Ja uwielbiam nadać sobie sporo błysku, więc i z tego produktu się ucieszyłam. Można go stosować na twarz, powieki i ciało.  Już nie mogę się doczekać kiedy będę mogła się nim nacieszyć przy następnym makijażu.

Cena: 19,99zł


W paczce znalazła się również paleta składająca się z kremowych korektorów.

Zielony ma za zadanie korygować zaczerwienienia, żółty maskować fioletowe cienie pod oczami, różowy usunąć oznaki zmęczenia, jasny beżowy maskować niedoskonałości, a brązowy skorygować i wyszczuplić twarz. Brzmi i wygląda na mega przydatny produkt. Sama borykam się z fioletowymi cieniami pod oczami (niestety geny), więc z miłą chęcią sprawdzę stopień krycia.

Cena 14,99zł


Nie ukrywam, że z tych produktów najbardziej spodobał mi się ten bronzer i korektory. Niebawem kolejny post z produktami do oczu. Zapewniam Was - warto czekać ;)

Dajcie mi koniecznie znać, czy miałyście coś tej marki i jak Wam się sprawdziły ich produkty.

Ściskam,
Karolina


Produkty otrzymałam w paczce PR-owej.


Wbijam na Youtuby!

Wbijam na Youtuby!

Cześć wszystkim,

Miała się dzisiaj pojawić recenzja jednego z moich ostatnich kosmetycznych odkryć, ale od wczoraj na kanale YouTube pojawił się mój pierwszy film i stwierdziłam, ze podzielę się nim z Wami, również tutaj. 

Już od ponad połowy roku chciałam zacząć dla Was nagrywać, ale brakowało mi sprzętu na to i przez to miałam związane ręce. Jak pewnie część z Was wie, albo i nie, wiąże się to z niemałym wydatkiem, więc musiałam chwilę odczekać. 



Co znajdziecie na moim kanale? Wszystkie kosmetyczne nowości, które będą do mnie docierały z przesyłek PR-owych, pierwsze wrażenia i filmy związane z podróżami i życiem w UK. Liczę, że przekazywana przeze mnie treść będzie dla Was interesująca i miła w odbiorze. 

Jeżeli obserwujecie mój Instagram  to zapraszam Was do śledzenia Instastory, bo to tam często pojawiają się pytania dotyczące najbliższych wpisów na blogu, a teraz jeszcze filmów. To Wasza opinia jest dla mnie najważniejsza. 

A teraz już zapraszam na film, dajcie koniecznie znać czy Wam się podobał i zapraszam do subskrypcji ;)



Jeżeli prowadzicie też swoje kanały, podzielcie się linkami w komentarzach ;)  
chętnie Was odwiedzę! 

Ściskam,
Karolina

Podkład Lumi & Healthy - recenzja

Podkład Lumi & Healthy - recenzja

Jakiś czas temu robiłam post na blogu z produktami, które otrzymałam od Delia Cosmetics. Jeżeli jeszcze nie wiedziałaś postu to zachęcam klik 
Pytałam Was na Instastory o czym chciałybyście przeczytać opinie i większość zadecydowała, że ma być do podkład rozświetlająco - nawilżający - Lumi & Healthy z serii Luxury Look.

W paczce dostałam dwa odcienie 11 - Ivory oraz 12 - Nude Beige.
Z mojej wakacyjnej opalenizny nic już nie zostało i muszę sięgać po najjaśniejsze odcienie, więc ta jedenastka jest dla mnie w tym momencie najlepsza. 


Produkt dedykowany jest cerze suchej, normalnej i mieszanej. Nie zawiera parabenów i oleju parafinowego. W składzie znajdziemy witaminę PP (B3), która ma za zadanie nawilżać skórę ale też ekstrakt z baobabu oraz pigmenty rozświetlające.


Konsystencja podkładu jest bardzo lekka i pod tym względem trochę przypomina mi Healthy mixa z Bourjois. Produkt najlepiej aplikować gąbeczką, bo niestety pędzlem pozostają smugi. Próbowałam też zaaplikować go palcami, ale nie byłam zadowolona z efektów. 
Poziom krycia jest niski, więc osoby z problematyczną cerą nie będą z niego zadowolone. Bardzo podoba mi się wykończenie, gdyż podkład bardzo dobrze dopasowuje się do skóry i wyrównuje jej koloryt.

Kosmetyk nie tworzy efektu maski i daje efekt przyjemnie rozświetlonej cery. Szkoda, jednak, że jego trwałość jest naprawdę niska. Produkt jest podatny na ścieranie i po 2-3 godzinach w okolicach płatków nosa jak i na nosie prześwituje już moja skóra. Co uważam za największy minus, ale też nie ostatni. Muszę wspomnieć też o tym, że podkład minimalnie podkreśla suche skórki.

Nie mniej jednak lubię go używać ze względu na konsystencje i efekt rozświetlonej skóry. Moim zdaniem spiszę się świetnie przy krótkich wyjściach, albo w momencie kiedy nie mamy ochoty na ciężki makijaż. Ostatnio często go stosuję na co dzień, ale posiłkuję się dodatkowo korektorem w problematycznych miejscach. Wydaje mi się, że będzie to dobra propozycja na wiosnę

Cena za buteleczkę to tylko 25 zł/30ml, więc cena jest naprawdę niska, a przypominam, że niebawem znów promocja w Rossmannie, ale do tego jeszcze wrócę! 


Chcecie, aby pojawił się post z produktami, które warto zakupić?

Ściskam,
Karolina
Co warto kupić w Rossmannie...?

Co warto kupić w Rossmannie...?

Cześć dziewczyny,

Ostatnio dostaję sporo zapytań na temat aktualnej promocji w Rossmannie. Jest jeszcze sporo Was, która czeka do ostatniej chwili i nie zrobiła jeszcze zakupów. Stwierdziłam, więc, że zrobię taki krótki wpis dla tych co mają dylemat ;)

Jak już powszechnie wiadomo, promocja dotyczy produktów do pielęgnacji, koloryzacji i stylizacji włosów

Od razu przypomnę kilka najważniejszych rzeczy:

1. Z promocji można skorzystać tylko i wyłącznie, jeżeli posiadasz kartę klubowicza.
2. Zakupów 2+2 będzie można dokonać JEDNORAZOWO - co oznacza, że nie możesz szaleć do woli, chyba, że namówisz męża/chłopaka na ściągnięcie tej aplikacji, wtedy zyskujesz 4 produkty więcej.
3. Trzeba zakupić cztery różne produkty. Muszą posiadać inne kody kreskowe, bo inaczej promocja nie zostanie naliczona. 
4. Promocja trwa do 19 marca (czyli jeszcze 2 dni)

Jak już wspomniałam dostaję sporo zapytań na temat produktów, które warto zakupić. Od razu dodam, że sprawa doboru produktu do włosów jest indywidualna i każdy ma inne potrzeby. To, że mi się to sprawdza, nie znaczy, że będzie Tobie. Trzeba szukać, szukać i jeszcze raz szukać. Włosy też lubią się przyzwyczajać, więc musicie co jakiś czas zmieniać produkty i patrzeć na aktualne potrzeby swoich włosów.


SZAMPONY

Tańsze:
Bardzo często decyduję się na zakup szamponów firmy L'oreal (szczególnie Color-Vive). Jest to produkt, który powodował, że moje włosy były pełne blasku i faktycznie miałam wrażenie, że kolor dłużej się utrzymywał na włosach. 

Droższe: 
Polecam firmę Organix - szczególnie z brazylijską keratyną. Miałam go raz i byłam zachwycona. Włosy były lekkie, błyszczące i nawilżone. 

Uważaj!

Szampon do włosów z wyciągiem z bursztynu firmy Jantar. Pisałam o nim recenzję, jeżeli masz ochotę przeczytać zapraszam TUTAJ 


ODŻYWKI
 
Tańsze: 
Bardzo polubiłam Garniera "Goodbye Damage" . Produkt ma działanie wzmacniające włosy. W składzie zawiera odbudowujący olejek z owoców amli oraz keraphyll, aby naprawić uszkodzenia włosów spowodowane działaniem czynników zewnętrznych. Przyznam, że ta odżywka świetnie potrafiła ujarzmić moje włosy i przy dłuższym stosowaniu faktycznie zauważyłam efekty naprawy zniszczeń włosa. 

Droższe:
Bardzo pozytywne wrażenie zrobiła na mnie odżywka Botanicals Fresh Care firmy L'oreal Intensywnie odżywia, wzmacnia i przywraca witalność włosom zniszczonym lub osłabionym.


SUCHY SZAMPON

Po wielu testach różnych suchych szamponów do włosów najbardziej polecam Batiste. Nie bieli tak jak produkty innych marek i efekt zdecydowanie jest na dłuższej. Bardzo przypadł mi do gustu zapach Tropical (kokosowo - ananasowy). Posiada bardzo ładny zapach i utrzymuje się długo na włosach.


KOLORYZACJA
 
Jeżeli chodzi o koloryzację to przetestowałam dużo farb do włosów i najlepsze były dla mnie te  z linii Preference firmy L'oreal. Po nich miałam długotrwały kolor i nie niszczyły włosów. 

 -----------

Nie jest to może długa lista, ale są to produkty, które faktycznie u mnie się najlepiej sprawdziły. Mam nadzieję, że choć trochę pomogłam.

Jeżeli znasz jakieś perełki podziel się nazwą i opinią w komentarzu. Następnym razem chętnie produkt zakupię i sprawdzę.  
Ściskam,
Karolina





 
Anti Damage - Cameleo

Anti Damage - Cameleo

Przed przyjazdem do Wielkiej Brytanii moja skóra i włosy były w bardzo dobrej kondycji. Niestety, na skutek zmiany wody moja cera zaczęła się buntować, a moje włosy zamieniły się w ciężkie do ujarzmienia sianko. 

Na szczęście na chwilę obecną mogę stwierdzić, że udało mi się dojść do porozumienia z pielęgnacją twarzy i odpukać - problem został rozwiązany. Nie mogę, jednak dojść do ładu z moimi włosami.  Szybko się ostatnio przetłuszczają, a końce wydają się być słabe i bez życia. 

Obecnie staram się sięgać po różne produkty do włosów, jednak nadal nie jestem zadowolona z rezultatów. Ostatnio otrzymałam od firmy Cameleo przesyłkę, która zawiera 5 kosmetyków do ich pełnej pielęgnacji z linii Anti Damage. Wszystkie otrzymały nagrodę w badaniu konsumenckim za "Najlepszy produkt - Wybór konsumentów 2018"

W skład srebrnej piątki znalazł się: szampon, odżywka, maska, płynna keratyna oraz jedwab do włosów.



Muszę przyznać, że wcześniej nie posiadałam żadnego ich produktu, więc tym bardziej jestem ciekawa jak moje włosy na nie zareagują. 

Wszystkie produkty nie zawierają parabenów, sztucznych barwników i nie zawierą soli. Dzięki biomimetycznej keratynie Kerestore 2.0™ szampon pomaga zregenerować zniszczone włosy. Ma za zadanie wniknąć bezpośrednio w najbardziej uszkodzone miejsca i kompleksowo odbudować ich strukturę.

Produkty dedykowane są dla włosów ekstremalnie zniszczonych (po zabiegach fryzjerskich). Producent zapewnia, że ich działanie wpłynie nie tylko odbudowę struktury naszych włosów ale i zapewni im dogłębną regenerację oraz ograniczy efekt puszenia się. 





Bardzo mnie zainteresowała cała ta linia i przyznam, że je z chęcią przetestuję. 
A Wy mieliście okazję testować coś firmy Cameleo?
Polubiliście ich produkty?

Ściskam,
Karolina






Coś miłego dla każdej kobiety! Prezenty!

Coś miłego dla każdej kobiety! Prezenty!

Cześć! Witajcie!

Tak jak mówiłam na Instastory przychodzę dzisiaj do Was z nowościami od marki Delia Cosmetics. Co prawda ja paczkę dostałam z opóźnieniem, a to dlatego, że nie przychodzą one bezpośrednio do mnie, tylko są przesyłane do mojego rodzinnego domu, a następnie jak nazbiera się więcej paczek to rodzice przesyłają mi taką większą paczkę zbiorczą na mój adres w Wielkiej Brytanii. 

Co prawda karnawał już się skończył, ale komu to przeszkadza? Mamy inne powody do świętowania, a jeden jest już jutro! Dzień Kobiet!

Wiecie, że tutaj w Anglii nie obchodzą tego święta? Uważam, że co jak co, ale takie święto powinno być obchodzone na całym świecie i zawsze kiedy mam okazję, informuję ludzi z mojego otoczenia o tym, że coś takiego istnieje. Tym bardziej teraz, kiedy mieszkam z ludźmi różnej narodowości w jednym domu. 

Prezent od Delia Cosmetics dostałam do rąk w super idealnym momencie, bo tuż przed tym właśnie świętem i serdecznie za to dziękuję.

Przejdźmy już do samej zawartości owej przesyłki. 

Wszystkie produkty jakie otrzymałam znajdziecie w drogeriach. Ceny, które Wam podam mogą się różnić od tych w sklepie na dany moment.

Może zacznę od podkładów, bo co jak co, ale uważam, że bez podkładu nie ma makijażu. To on powoduje, że koloryt naszej skóry jest wyrównany, a wszystkie oznaki zmęczenia zostają zakryte. Są to podkłady rozświetlająco - nawilżające linii Lumi & Healthy. Przeznaczone są do cery suchej, normalnej i mieszanej.

Oba podkłady mają inny odcień: 11 Ivory i 12 Nude Beige. Wczoraj testowałam odcień jaśniejszy i pod względem kolorystycznym był to strzał w dziesiątkę. Efekt, który uzyskałam bardzo mi się spodobał. Formuła przypomina mi słynnego Healthy mixa z Bourjois, jednak póki co to moje pierwsze wrażenie. Skóra uzyskała promienny wygląd, a sam podkład był bardzo komfortowy w noszeniu. Jednak na konkretną recenzję musi jeszcze poczekać. 

Cena: 22,90zł



Transparetny, prasowany puder świetnie nada się do torebki. Wczoraj mówiłam Wam o tym, że na co dzień mam swojego ulubieńca, a jest nim fixer z Maybelline, jednak nie jestem w stanie go nosić ze sobą ze względu na to, że bałabym się, że zawartość mi się po prostu wysypie do środka, a to byłby prawdziwy koszmar. 

Tutaj mamy wersję, która nada matowe wykończenie i będziemy mogli go użyć wszędzie i o każdej porze, niezależnie czy jesteśmy w domu czy na mieście (spotkaniu).

Cena: 14,50zł

Wielokolorowy róż do policzków "Blush" zawiera trzy tonacje: beżową, brązową i brzoskwiniową. Łatwo i równomiernie rozprowadza się na skórze. Nadaje policzkom zdrowego wygląda, a sama pigmentacja nada się dla osób, które boją się stosować tego typu produkty. Absolutnie nie zrobicie sobie nim krzywdy. Efekt jest delikatny i łatwo go rozetrzeć. 

Cena: 16 zł



Nie ma makijażu bez odpowiednio podkreślonego oka. W paczce znalazłam 4 cienie do powiek, tusz do rzęs, który ma nam dać efekt 3D oraz kredkę do oczu w kolorze czarnym. Produkty przeszły już pierwszy test, ale muszę jeszcze trochę poeksperymentować, aby Wam powiedzieć coś więcej na ich temat. 

Tusz kupicie za 16,50, natomiast każdy pojedynczy cień i kredkę dostaniecie za około 7 zł. 





Kiedy pierwszy raz wyszły matowe pomadki z linii Long lasting marzyłam, żeby mieć je wszystkie. Cieszyły się, bowiem bardzo dużym zainteresowaniem i dobrą opinią. Niestety nie było mi dane wtedy ich otrzymać od marki, ale liczę na to, że może jeszcze w którejś paczce się tam znajdą. 

Teraz Instagram oszalał na punkcie metalicznych odcieni i marka postanowiła iść za tymi trendami. Pojawiły się bowiem na rynku w sześciu odcieniach i zapewniają metaliczne wykończenie.  Wszystkie zostały nazwane zgodnie z imionami gwiazd popu: Christiną, Kathy, Britney, Celine, Jennifer.
Ja otrzymałam numer 106 (Jennifer). Jeżeli chodzi o sam kolor to jest to trochę rudawy, rdzawy odcień. 

Pomadka posiada wygodny aplikator i sama formuła ma nie wysuszać ust, ponieważ została wykonana z nowoczesnych polimerów zapobiegających temu odczuciu. 

Jestem ciekawa, czy się zapewniania producenta sprawdzą. Cena to 15,90 zł za sztukę. 

Ostatnim już produktem jest połyskujący, koralowy lakier do paznokci o numerze G06. 

Tak prezentuje się całość. 

Pierwsze makijaże z użyciem tych kosmetyków możecie znaleźć już na InstagramieKLIK
 



Wpadło Wam coś w oko? :)

Korzystając z okazji życzę wszystkim Paniom Wszystkiego Najlepszego!
Oby marzenia i cele się spełniły
oraz 
dużo uśmiechu na co dzień!


Ściskam,
Karolina

#DeliaCosmetics
Pielęgnacyjne nowości

Pielęgnacyjne nowości

Zgodnie z zapowiedzią dzisiaj przychodzę do Was z nowościami pielęgnacyjnymi. Będzie to mniej obszerny post, niż ten ostatni, ale to dlatego, że mam większego fioła na puncie kolorówki. Jeżeli jeszcze nie czytałaś to zapraszam tutaj

Pierwszym produktem, który Wam opiszę jest koncentrat komórek macierzystych z magnolii do twarzy, szyi i dekoltu firmy Farmona. Kiedyś dostałam go w Shinyboxie i czekał na swoją kolej. Swoją drogą dobrze, że zaprzestałam subskrybowania tych pudełek, bo teraz widzę jak wiele kosmetyków czekała bezczynnie na półce. Nie jest to może taka zupełna nowość u mnie, ale dopiero teraz zaczęłam go stosować.

Koncentrat jest przeznaczony dla osób, które mają na celu przyśpieszyć odnowę komórkową, zredukować zmarszczki, ujędrnić i wzmocnić sprężystość skóry. Należy go stosować na dzień i na noc w połączeniu z ulubionym kremem do twarzy.

Wydaje mi się, że ostatnio moje zmarszczki się pogłębiły, więc liczę na to, że dany koncentrat choć trochę pomoże je spłycić.

Z tego co się orientowałam to kosztuje on w okolicach 40 zł za 15 ml


Kolejny produkt trafił do mnie w prezencie od firmy Noble Health. Jak pewnie część z Was wie, sama firma oferuje nam nie tylko kosmetyki z naturalnymi substancjami aktywnymi, ale również suplementacje. Moja paczka zawierała kilka suplementów, które mają wspomóc mój organizm w witaminy, których ostatnio mi brakowało.

Bardzo zainteresowały mnie ich kremy do twarzy oraz pod oczy. Bardzo ucieszył mnie widok jednego z tych produktów w paczce, a jest nim kolagenowy krem pod oczy.

Przeznaczony jest dla skóry wymagającej głębokiego i długotrwałego nawilżenia, a także zapobiegać utracie jędrności i elastyczności.

W składzie znajdziemy naturalne emolienty takie jak skwalan, który ma za zadanie uzupełniać niedobory lipidów w naskórku odżywiając skórę i zapewniając jej miękkość i gładkość. Kwas hialuronowy ma natomiast intensywne działanie nawilżające i pielęgnujące skórę.

Jestem bardzo ciekawa jak się sprawdzi i powrócę z recenzją na jego temat.



Maska do włosów z serii Caviar + Essence Ultime firmy Schwarzkopf to kosmetyk  o którym mam nieco mieszane uczucia. Na wstępie dodam, że cała linia powstała przy współpracy z modelką Claudią Shiffer.
Faktem jest to, że ostatnio ratuje moje przesuszone włosy. Po użyciu jej włosy są sypkie, pięknie pachną i bardzo łatwo się rozczesują. W składzie znajdziemy proteiny, które powodują, że nasze włosy są bardziej sprężyste. Mi osobiście ta maska przypasowała, ale żałuję, że nie jest to produkt, który będzie zregeneruje nasz włos od środka. Niestety posiada słabe właściwości odżywcze, więc jak się ją stosuje to efekt jest fajny, ale jak się ją odstawi to niestety włosy wracają do stanu poprzedniego. Nie mniej jednak, lubię efekt po jej zastosowaniu bo świetnie dociąża włosy, powodując, że się nie puszą, a to trochę moja zmora.

Jeżeli miałyście maskę, która daje długotrwały efekt to napiszcie mi w komentarzu, chętnie sprawdzę.


Ostatnim już produktem, który włączyłam do codziennej pielęgnacji jest woda termalna z Podhala firmy Termissa.

Zachęcona pozytywną opinią mojej siostry na temat używania owych wód stwierdziłam, że produkt wypróbuję na sobie. 
Produkt ma właściwości pielęgnacyjne i antyoksydacyjne przeznaczone do codziennego stosowania. Zawiera bogactwo składników mineralnych jak magnez, wapń, krzemionka, które pobudzają naturalną regenerację komórkową, łagodzą podrażnienia i zapobiegają procesom starzenia się skóry. 

Produkt ma za zadanie intensywnie nawilżyć naszą skórę, docierając do głębokich warstw naskórka.
Faktycznie skład mineralny wody jest bardzo wartościowy:

• Wodorowęglany 130 mg/l
• Siarczki 8mg/l
• Sód 80mg/l
• Potas 18 mg/l
• Magnez 37mg/l
• Wapń 175mg/l
• Cynk 0,01 mg/l
• Stront 4,7 mg/l
• Fluorki 0,84mg/l
• Chlorki 13mg/l
• Siarczany 545mg/l
• Krzemionka 42 mg/l

Jestem ciekawa jak sprawdzi się przy dłuższym stosowaniu. Na razie póki co nie zauważyłam efektu wow, ani nawet okej. Zastanawia mnie, czy ma ona zastąpić krem do twarzy na noc...? Bo jeżeli tak, to moja skóra nawilżona jakoś super po tym nie jest. Stosuje któraś z Was wodę termalną?




Czekam na Wasze polecenia fajnych masek,
napiszcie mi w ogóle jaki jest Wasz ulubiony produkt pielęgnacyjny?
Polećcie mi coś wartego zachodu :)

Ściskam,
Karolina