Ulubieńcy stycznia 2018

Jeszcze niedawno świętowaliśmy Nowy Rok, a już zaczął się luty. Czas niesamowicie szybko pędzi i jedyne co nasuwa mi się do głowy to myśl, że jestem już kompletnie w innym miejscu na świecie. 
Nie będzie to jednak wpis lifestylowy, bowiem sporo Wam pokazuję co dzieje się u mnie na Instastory. Część Was mnie obserwuje, więc doskonale wie, co u mnie. Blog niech pozostanie o tematyce kosmetycznej i makijażowej. 

Dzisiaj mam dla Was trzech styczniowych ulubieńców.

Zapraszam do krótkiego zestawienia.

Nie mogę nie wspomnieć o Aloesie firmy Kueshi. Produkt otrzymałam kiedyś w jednym z pudełek kosmetycznych i dosyć często w styczniu po niego sięgałam. 

Żel ma konsystencję galaretki. Jest kompletnie bezzapachowy i bardzo wydajny. Po nałożeniu na skórę pozostawia film i od razu napiszę, że jeżeli ktoś nie przepada za tego typu efektem to niestety nie polubi się z tym produktem. Początkowo stosowałam go sporadycznie na noc do nawilżania suchych partii na twarzy, łokci i kolan.

Na miano ulubieńca zasłużył sobie w momencie kiedy wylałam sobie parę kropel oleju na palce u ręki podczas smażenia. Ból był bardzo duży i przykładanie do zimnych miejsc niestety nie pomagało. Byłam pewna, że będę miała wielkie bąble i będę się borykać z ranami. Szybko wpadłam na pomysł, żeby go zastosować. Praktycznie od razu poczułam ulgę i działanie owego produktu. Żel zadziałał chłodząco i spowodował, że ból ustąpił. Smarowałam nim oparzone miejsca do końca dnia. Jakie było moje zdziwienie, kiedy następnego dnia zobaczyłam tylko lekko zaczerwienione miejsce. Zadziałał ekspresowo i spowodował szybką regenerację skóry. 

Mogę go też polecić do smarowania krost na twarzy. Świetnie wysusza wypryski i powoduje, że rany szybko się goją.

Cena: 45zł/ 250ml

Drugim produktem o którym muszę wspomnieć jest puder transparentny z Maybelline. Wczoraj zakupiłam już drugie opakowanie i na pewno nie szybko go zamienię na jakiś inny. Bardzo długo szukałam tak matowego produktu, który sprawdzi się do utrwalania makijażu na całej twarzy. Dużym jego plusem jest zachowanie efektu matowej cery nawet po paru godzinach. Nie mogę narzekać również na zakrycie porów. Niewielka ilość produktu wystarczy na zmatowanie całej twarzy. Pomimo, iż jest go tylko 6g jest dosyć wydajny. 
Jeżeli chodzi o jego wykończenie, to tak jak wspomniałam jest matowe, ale również satynowe. Dzięki temu mamy efekt świetnie wygładzonej, zdrowej cery. Warto również wspomnieć, że produkt nie bieli i nie zmienia koloru podkładu i świetnie współpracuje z innymi kosmetykami.
Jest bardzo mocno zmielony i mocno pyli, dlatego trzeba uważać przy nakładaniu, by nie pobrudzić ubrań.

Cena: 40zł/ 6g

Ostatnim produktem z magicznej trójki okazał się jedwabisty mus do ciała o zapachu rabarbaru i maliny firmy Nivea. Produkt trafił tym razem w ręce mojej siostry w połowie stycznia, a ja znalazłam go pod prysznicem :) Nie miałam nigdy styczności z takimi musami do mycia, więc było to dla mnie bardzo miłe doświadczenie. Pianka jest bardzo miła w dotyku i... przepięknie pachnie! Uwielbiam owocowe zapachy, a ten przypomina mi słodycz lata. Skóra jest po myciu jedwabista,  nawilżona, delikatna, ale również gładka i co tu dużo pisać... chce się ją wąchać. Z tego co mi wiadomo to dany produkt występuje w 6 wariantach zapachowych, więc myślę, że każdy znajdzie coś dla siebie. 


A jakie są Wasze ulubione, styczniowe produkty?

Ściskam,
Karolina

 

9 komentarzy:

  1. mam ten puder i bardzo go lubię :D I ten mus do ciała! To również mój ulubieniec! :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie miałam ani jednego produktu

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten mus do ciała bardzo kusi, chyba muszę sama go wypróbować *-*

    zapraszam do mnie: https://gold-b3rry.blogspot.com
    buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja też żadnego nie używałam, ale musze cos wreszcie zrobić dla mojej skóry, wykorzystam Twoje doświadczenia :)
    Www.dosiegajacmarzen.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Dzisiaj właśnie wybieram się na zakupy i chyba skuszę się na ten mus. Ciekawa jestem jakie jeszcze zapachy mają. :)
    Moim ulubieńcem ostatnio jest mus borówkowy do ciała firmy BIOLOVE. Gorąco polecam fajnie nawilża. :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam ten mus Nivea i bardzo go lubię :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony czas. Jest mi bardzo miło, że mnie odwiedziłaś! :)

Zostawiając komentarz wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych zgodnie z nowym rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych