Zakupy part 1

Pierwsza wizyta w Rossmannie za mną. Zdecydowałam się na drugi dzień obowiązującej promocji i to w południe. Wybrałam punkt przy ulicy Bałtyckiej we Wrocławiu bo jest to dla mnie najbardziej dogodna lokalizacja. Przyznam, że byłam zdziwiona, że przy szafie stały maksymalnie dwie osoby, a asortyment był bogaty. Wszystko co zamierzałam to kupiłam, ale żałuję, że nie było tam szafy Lorigine Minerals. Nie mniej jednak zdecydowałam się na produkty od Wibo. Ostatnimi czasy ta firma naprawdę się stara i produkty, które wychodzą dorównują tym z wyższych półek cenowych. Oczywiście, piszę tutaj o makijażu na co dzień, a nie stricte profesjonalnym, bo to oddzielny temat. 
Chciałam Wam pokazać moje zdobycze, ale uprzedzam - to nie były ostatnie zakupy. Czekam jeszcze na premierę kilku rzeczy i ruszę ponownie na polowanie.

W poprzednim poście pisałam Wam o tym, co polecam i czego nie może zabraknąć w koszyku KLIK  a o to produkty na które się zdecydowałam: 


Płynne pomadki od Lovely K'lips stały się moim kosmetycznym hitem. Poprzedni kolor Sweety, który już posiadam cieszy się bardzo dużą popularnością. Tym razem zdecydowałam się na odcień Pink Poison, który jest odrobinę ciemniejszy. Zestaw zawiera pomadkę i konturówkę do ust w tym samym kolorze. Nie wiem czy wszyscy wiedzą, ale jest to kosmetyk wzorowany na produkcie od Kylie Jenner. 

Pomadka od Lovely zachwyca świetną pigmentacją oraz matowo - aksamitnym wykończeniem. Nie wchodzi w załamania ust i ma lekką konsystencję. Zastyga szybko i nie powoduje dyskomfortu. Jeżeli chodzi o trwałość wytrzymuje ona spokojnie 5 godzin. Nie wysusza ust jak zdarzało się przy innych matowych pomadkach. Jedynym zastrzeżeniem przy pomadce to jest lekkie odcięcie na ustach, jednak za tą cenę polecam serdecznie. 

Konturówka jest miękka i precyzyjna. Pomaga w korekcji naszych ust i ma bardzo zbliżony kolor.


Róż, który Wam prezentuję znają chyba wszyscy. Zawiera kolagen i witaminę E. Tym razem zdecydowałam się na kolor 3. Nie jest mocno napigmentowany, więc nie można sobie zrobić nim krzywdy, bo jak wiadomo z różami można osiągnąć bardzo szybko taki efekt. Jest bardzo wydajny. Łatwo się rozciera i ożywia twarz. 

Tym eyelinerem można wyczarować naprawdę ładną kreskę. Nie rozmazuje się i ma piękną głęboką czerń. Nie utlenia się w ciągu dnia. Oczywiście wielkim plusem jest przystępność oraz cena. 



Podkład Royal Skin to ostatni z produktów na który się zdecydowałam. Jest to dla mnie kompletna nowość, więc jestem bardzo ciekawa jak się sprawdzi. Ostatnio bardzo głośno o nim na Youtubie, więc stwierdziłam, że z miłą chęcią go zakupię na danej promocji i ocenię.


Niedługo pojawi się kolejny post z zakupami! Zapraszam i ściskam. 
A wy kupiłyście coś, czy tym razem odpuszczacie?

Karolina

4 komentarze:

  1. Super kosmetyki, ja mam nadzieję że w weekend coś upoluję.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo ciekawi mnie ten podklad , napisz koniecznie jak Ci sie sprawdza :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja to razem odpuszczam zakupy ogólnie kolorówkę mam więc stwierdziłam że nie będę sobie robić zapasów bo później to leży połowy się nie używa albo się przeterminuje lub zepsuje więc tak naprawdę nie ma to większego sensu. Zresztą Mam mocne postanowienie że nie chomikuje już kosmetyków tylko zużywam te które mam na bieżąco jeżeli naprawdę coś mi brakuje to dopiero wtedy kupuję.

    OdpowiedzUsuń
  4. też jestem ciekawa, jak sprawdzi Ci sie podkład, bo widziałam o nim skrajne opinie :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony czas. Jest mi bardzo miło, że mnie odwiedziłaś! :)

Obsługiwane przez usługę Blogger.