Wrześniowe buble

Wrześniowe buble

Jakiś czas temu zrobiłam ankietę na Instastory z zapytaniem o wpis,  który chciałybyście przeczytać. Większość z Was była za wrześniowymi bublami, więc dzisiaj post będzie o nich. Zapraszam!

Buble były, są i będą. Producenci marek przeganiają się w nowościach i często pod wpływem impulsu decydujemy się na ich zakup. Ja jestem z natury kosmetykoholiczką i bardzo często zdarza mi się zakupić produkty z których nie jestem zadowolona.

Bardzo długo zastanawiałam się, które kosmetyki były największym niewypałem września i wybrałam trzy, które wzbudziły u mnie największy zawód.

-417, Pieniący żel do twarzy z luffą

Produkt zawiera peelingujące cząsteczki usuwające zanieczyszczenia i zrogowaciałe komórki naskórka. Znajdziemy w nim również minerały z Morza Martwego oraz odżywcze ekstrakty roślinne i witaminy: A, B, E, F, H. Produkt zawiera olejek jojoba i olejek z pestek winogron, które mają za zadanie sprawić, że nasza skóra pozostanie czyta i promienna.

Skład:
AQUA, SODIUM COCAMIDE DEA,COCAMIDOPROPYL BETAINE, GLYCERIN, LUFFA CYLINDRICA, POLYETHYLENE, PRUNUS AMYGDALUS DULCIS OIL, MARIS SAL, ALOE BARBADENSIS LEAF JUICE, CARBOMER, POLYSORBATE 20, PARFUM (AMYL CINNAMAL, GERANIOL, HEXYL CINNAMAL, LIMONENE, LINALOOL, CINNAMAL), VITIS VINIFERA SEED OIL, PERSEA GRATISSIMA OIL, PROPYLEN GLYCOL, AESCULUS HIPPOCASTANUM SEED EXTRACT, CALCIUM PANTOTHENATE, MENTHA PIPERITA OIL, LINOLEIC ACID, PHENOXYETHANOL, RETINYL PALMITATE, TOCOPHERYL ACETATE, BENZOIC ACID, METHYLCHLOROISOTHIAZOLINONE, METHYLISOTHIAZOLINONE. 

Jeżeli chodzi o konsystencję jest dość płynna i ma dosyć intensywny cytrynowy zapach. Produkt rzekomo jest odpowiedni do każdego rodzaju skóry, chociaż uważam, że jeżeli coś jest do wszystkiego to jest niestety do niczego. Faktem jest to, że domywa resztki makijażu i to bardzo dobrze, ale jak przy tym wysusza moją skórę to jakiś kosmos. Jestem posiadaczką skóry mieszanej. Część sucha po umyciu jest mocno napięta i od razu wychodzą mi suche skórki na policzkach, natomiast strefa T zaczyna na następny dzień reagować większą produkcją sebum.


Tak jak już wyżej wspomniałam produkt zawiera w sobie luffę (drobinki peelingujące), jednak jest ich na tyle mało, że nie ma mowy tutaj o usunięciu zrogowaciałego naskórka.

Najbardziej zaskakujący jest dla mnie stosunek ceny do jakości. Produkt kosztuje w Sephorze w okolicach 100 zł i szczerze mówiąc po cenie spodziewałam się ulubieńca, a w rezultacie trafia do bubli. Niestety nie wyróżnia się dla mnie niczym. Gdyby chociaż jeszcze fajnie nawilżał to uznałabym go za średniaka, ale skoro nie robi nawet tego to w zasadzie, skąd ta cena?


Kolejnym zawodem wrześniowym okazał się dosyć popularny płyn micelarny "Magic Rose" firmy Evree. 




Zakupiłam go, ponieważ sporo znalazłam pozytywnych opinii na jego temat, a akurat w Rossmannie była na niego promocja. Jeżeli chodzi o płyny micelarne zużywam ich dosyć sporo, bo jak wiecie sporo eksperymentuje makijażowo, więc siłą rzeczy jest to produkt, który muszę mieć. Muszę przyznać, że płyn jest wydajny,jednak rozczarowało mnie jego działanie, a w zasadzie jego brak.
Płyn niestety nie radzi sobie ze zmyciem nawet dziennego makijażu, nie wspominając już o wieczorowym. Zawsze muszę wspomóc się jeszcze dodatkowymi płynami, aby móc dokończyć rytuał oczyszczania twarzy, a nie o to przecież chodzi. Muszę również wspomnieć o tym, że owy produkt wywołuje na mojej twarzy podrażnienia. Skóra - szczególnie na policzkach była zaczerwieniona i odczuwałam lekkie szczypanie. Zdziwiło mnie to, bo mało który produkt działa na mnie w ten sposób.  Podsumowując: nie, nie i jeszcze raz nie...

Skład:

Aqua/Water, Rosa Damascena Flower Water, Poloxamer 184, Glycerin, Polyglyceryl-4 Laurate/Sebacate, Polyglyceryl-6 Caprylate/Caprate, Cocamidopropyl Betaine, Soluble Collagen, Sodium Hyaluronate, Propylene Glycol, Aloe Barbadensis Leaf Extract, Panthenol, Lactic Acid, Allantoin, Coceth-7, PPG-1-PEG-9 Lauryl Glycol Ether, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, DMDM Hydantoin, Iodopropynyl Butylcarbamate, Parfum, Geraniol, Citronellol.


Maybelline, Paleta do cieni The Nudes

Ostatnim już produktem o którym chcę wspomnieć jest paletka marki Maybelline - The Nudes. Ci co obserwują mnie na Instastory już o niej słyszeli, bowiem kilkukrotnie o niej tam wspominałam. 
Do tej pory nie spotkałam się z niczym podobnym, więc moje zdziwienie do tej pory nie ustało. 

Paletę zakupiłam w drugiej połowie sierpnia i po dwóch tygodniach wypadł mi z niej pierwszy cień. Od razu wspomnę, że paleta nie upadła mi i nie była nigdzie transportowana, co spowodowało by jej uszkodzenie. Po prostu cień się złamał i wypadł. Na początku uznałam to za przypadek, więc delikatnie usunęłam go z palety i czekałam czy sytuacja się nie ponowi. W kolejnych dniach zaczęły pękać kolejne cienie, więc napisałam do marki Maybelline z wyjaśnieniami. Początkowo nie otrzymałam odpowiedzi, jednak po kolejnym zapytaniu okazało się, że nie otrzymali mojej reklamacji. Początkowo poproszono mnie, aby produkt im przesłać, jednak po otrzymaniu zdjęć stwierdzili, że nie jest to konieczne. Reklamacja została uznana, a za równowartość palety mogłam wybrać inne produkty z ich strony. W zasadzie tyle wyszło z tego dobrego. 

Do tej pory zastanawiam się czy to przypadek, czy paleta jest, aż tak kiepsko wykonana. Sama pigmentacja bardzo słaba i niestety trzeba się natrudzić, by było coś widać na oku. Jedynie z tych ciemnych cieni można coś pokombinować. Trwałość też bardzo, bardzo słaba...

Moim zdaniem paleta zasługuje na miano bubla, ciekawa jestem, czy któraś z Was miała tą paletę i ma podobne odczucia...?





Miałyście, któryś z tych produktów?
Jak je oceniacie?


Niebawem pojawi się post, tym razem będę pisać o wrześniowych hitach ;)
 
Ściskam,
Karolina

Mój instagram -> LINK

Rossmann zakupy part. 2

Rossmann zakupy part. 2

Promocja w Rossmannie już zakończona. Tym razem nie popadłam w kosmetyczne szaleństwo. Zauważyłam jednak miłą odmianę od ostatniej akcji, a mianowicie brak kolejek i mnóstwo towaru na półkach. W dodatku sprzedawczynie ochoczo podchodziły z zapytaniem "Czy mogą w czymś pomóc?", a nie uciekały gdzie pieprz rośnie. Taki miły akcent na zakończenie.

W drugiej turze moich zakupów nastawiałam się na matujące pomadki, oraz uwaga! pigmenty do powiek. Ostatnio mam fioła na ich punkcie. Wiem, że jest tego dużo, ale akurat w Rossmannie nie znalazłam niczego co odpowiadało by danej formule. Jednak, było coś co mnie zaciekawiło, a mianowicie paletka brokatowych cieni "Shine babe" firmy Lovely. Od razu wspomnę, że paleta bez promocji kosztowała 18,99, więc grzech byłoby jej nie wziąć. Bardzo odpowiadają mi też kolory, więc nie pozostało mi nic innego jak sprawdzić jak będzie prezentowała się na oku. 

Co prawda miałam problemy z ich aplikacją, ale metoda na tzw. palec sprawdziła się rewelacyjnie. 




Cienie na pewno przydadzą się na nie jedną imprezę karnawałową, więc jeżeli jest tutaj jakaś sroczka i ma ochotę na trochę błysku to wiecie gdzie jej szukać.

Tak prezentuje się na oku w połączeniu z cieniem matowym:




Jeżeli chodzi o pomadki planowałam zakupić nowość od Wibo, ale zostały same nudziaki, które nie do końca mi odpowiadały. Zdecydowałam się ostatecznie na dwa kolory pomadek Extra Lasting od Lovely. Nie wiem, dlaczego tak uparłam się na tą markę, ale ostatnio dużo słyszy się na jej temat, więc i ja postanowiłam dać jej szansę.


Na razie sprawdziłam jedną z nich podczas halloweenowej charakteryzacji. Jeżeli macie ochotę zobaczyć, wpadajcie na Instagram (klik). Na pewno wkrótce pojawi się recenzja na ich temat. 

 A już niebawem pojawi się post na temat bubli minionego miesiąca, więc jeżeli macie ochotę o nich przeczytać to zapraszam.

Ściskam,
Karolina

5 sposobów na pozbycie się nudy podczas jesieni!

5 sposobów na pozbycie się nudy podczas jesieni!

Pewnie wiele z Was ostatnio odczuwa spadek nastroju. Nie wszyscy, jednak wiedzą, że może być to powiązane z tzw. chorobą afektywną zwaną popularnie depresją. Przyczyną jest najczęściej brak słońca i szybko kończące się dni. Negatywne emocje takie jak: smutek, poczucie winy, strach, gniew są naturalne i dotykają każdego. Nie mniej jednak ludzie zapominają o tym, że emocje po prostu są i nie można na ich podstawie oceniać drugiego człowieka.

Warto wtedy zająć się czymś innym i odwrócić złą kartę. Zrobić coś co nas uszczęśliwia i odżyć na nowo!

Dzisiaj przedstawiam Wam 5 sposobów na pozbycie się nudy podczas tej naszej pięknej, polskiej jesieni.




1. Zadbaj o siebie

Nic tak nie poprawia kobiecie nastroju jak poczucie, że pięknie wyglądamy. Można się wybrać do kosmetyczki i zafundować sobie jakąś maseczkę w postaci bomby witaminowej. Nie każdy, jednak dysponuje wolnymi środkami pieniężnymi. Postaw wtedy na domowe SPA.
Nic tak nie działa na mnie jak długa, gorąca kąpiel i odpowiednia pielęgnacja. Jestem miłośniczką maseczek w domu, gdyż jest to dla mnie duża oszczędność czasu i przede wszystkim pieniędzy. Wybór masek na półkach sklepowych jest przeogromny, więc śmiało przy niewielkich kosztach można sprawić sobie odrobinę przyjemności.

Maseczek u mnie w domu zawsze jest pod dostatkiem, ale nie byłabym sobą, gdybym powiedziała, że mam ich za dużo. Bardzo ucieszyłam się na wiadomość, że firma Lirene wypuściła na rynek kilkanaście nowości, które wyglądają bardzo obiecująco.

Dużą uwagę przykładam do szaty graficznej, ale myślę, że ma tak większość z nas. Najbardziej byłam ciekawa obietnic producenta. Maseczki kremowe lubię, ale najbardziej przypadły mi do gustu te Peel off, w szczególności głęboko nawilżająca ze spiruliną, rewitalizująca z witaminą C oraz regenerująca z olejkiem rozmarynowym. Przyznam, że pomimo, iż po aplikacji wyglądałam jak królowa bagien efekt był zadowalający. Do tej ze spiruliną wrócę na pewno, bo nie dość, że dobrze nawilżyła to spowodowała, że moja skóra wyglądała naprawdę zdrowo.

Takie rytuały to coś dla ducha i ciała, a o to przecież chodzi!



2.Spełniaj marzenia

Jesień nie jest po to, aby marudzić tak jak robi to większość z nas. To czas większej zadumy, kiedy możemy sobie dużo poukładać w głowie i przede wszystkim przyczynić się do realizacji naszych marzeń. Ja niedawno spełniłam jedno z nich, a mianowicie byłam uczestnikiem konferencji MakeUp Business. I choć z pozoru to tylko konferencja w Warszawie to wymagała większego planowania i inwestycji.  Wyniosłam z niej, jednak o wiele więcej, niż mi się wydawało. Zostałam naładowana energią, zapałem do pracy i stawania się jeszcze lepszym. Wisienką na torcie okazało się spotkanie pewnych osobowości, które dotychczas mogłam podziwiać tylko przez monitor. 

Jeżeli masz ochotę na coś, nie czekaj! Spełniaj marzenia i działaj!




3. Korzystaj z pogody

Pewnie nie tylko ja lubię, jak świeci słońce. Jest to czas kiedy możemy wyrwać się z domu i zażyć świeżego powietrza. Pamiętaj, że światło słoneczne przyczynia się do lepszego samopoczucia i przede wszystkim dotlenienia organizmu. Jeżeli masz możliwość - wyrwij się ze swojego miejsca zamieszkania i zwiedzaj! Aktywność fizyczna uwalnia endorfiny, czyli hormony poprawiające nastrój.




4. Zacznij oglądać ciekawy serial

Ostatnio wciągnęłam się nieco w seriale! Najpierw była "Gra o tron", a teraz jest "Breaking Bad". Przyznam, że uwielbiam wieczory, kiedy można się zawinąć w koc, włączyć nastrojowe światło, odpalić pachnącą świecę i włączyć serial! To sprawia, że przestaję myśleć o problemach, pracy i po prostu się relaksuję! Trzeba tylko pamiętać o umiarze, ponieważ łatwo się rozleniwić, a to z kolei powoduje, że nasza depresja jesienna zacznie się pogarszać.

5. Działaj kreatywnie

Każdy ma inne hobby, ale jesień to dobry czas na inwencję twórczą. Na mnie działa malowanie, bo mogę wyżyć się nie tylko artystycznie, ale też zrelaksować. To czas kiedy mam najwięcej czasu na testowanie wszelakich nowości i eksperymentowanie!






A Wy jakie macie sposoby na jesienną chandrę? :)

Ściskam,
Karolina



Zakupy part 1

Zakupy part 1

Pierwsza wizyta w Rossmannie za mną. Zdecydowałam się na drugi dzień obowiązującej promocji i to w południe. Wybrałam punkt przy ulicy Bałtyckiej we Wrocławiu bo jest to dla mnie najbardziej dogodna lokalizacja. Przyznam, że byłam zdziwiona, że przy szafie stały maksymalnie dwie osoby, a asortyment był bogaty. Wszystko co zamierzałam to kupiłam, ale żałuję, że nie było tam szafy Lorigine Minerals. Nie mniej jednak zdecydowałam się na produkty od Wibo. Ostatnimi czasy ta firma naprawdę się stara i produkty, które wychodzą dorównują tym z wyższych półek cenowych. Oczywiście, piszę tutaj o makijażu na co dzień, a nie stricte profesjonalnym, bo to oddzielny temat. 
Chciałam Wam pokazać moje zdobycze, ale uprzedzam - to nie były ostatnie zakupy. Czekam jeszcze na premierę kilku rzeczy i ruszę ponownie na polowanie.

W poprzednim poście pisałam Wam o tym, co polecam i czego nie może zabraknąć w koszyku KLIK  a o to produkty na które się zdecydowałam: 


Płynne pomadki od Lovely K'lips stały się moim kosmetycznym hitem. Poprzedni kolor Sweety, który już posiadam cieszy się bardzo dużą popularnością. Tym razem zdecydowałam się na odcień Pink Poison, który jest odrobinę ciemniejszy. Zestaw zawiera pomadkę i konturówkę do ust w tym samym kolorze. Nie wiem czy wszyscy wiedzą, ale jest to kosmetyk wzorowany na produkcie od Kylie Jenner. 

Pomadka od Lovely zachwyca świetną pigmentacją oraz matowo - aksamitnym wykończeniem. Nie wchodzi w załamania ust i ma lekką konsystencję. Zastyga szybko i nie powoduje dyskomfortu. Jeżeli chodzi o trwałość wytrzymuje ona spokojnie 5 godzin. Nie wysusza ust jak zdarzało się przy innych matowych pomadkach. Jedynym zastrzeżeniem przy pomadce to jest lekkie odcięcie na ustach, jednak za tą cenę polecam serdecznie. 

Konturówka jest miękka i precyzyjna. Pomaga w korekcji naszych ust i ma bardzo zbliżony kolor.


Róż, który Wam prezentuję znają chyba wszyscy. Zawiera kolagen i witaminę E. Tym razem zdecydowałam się na kolor 3. Nie jest mocno napigmentowany, więc nie można sobie zrobić nim krzywdy, bo jak wiadomo z różami można osiągnąć bardzo szybko taki efekt. Jest bardzo wydajny. Łatwo się rozciera i ożywia twarz. 

Tym eyelinerem można wyczarować naprawdę ładną kreskę. Nie rozmazuje się i ma piękną głęboką czerń. Nie utlenia się w ciągu dnia. Oczywiście wielkim plusem jest przystępność oraz cena. 



Podkład Royal Skin to ostatni z produktów na który się zdecydowałam. Jest to dla mnie kompletna nowość, więc jestem bardzo ciekawa jak się sprawdzi. Ostatnio bardzo głośno o nim na Youtubie, więc stwierdziłam, że z miłą chęcią go zakupię na danej promocji i ocenię.


Niedługo pojawi się kolejny post z zakupami! Zapraszam i ściskam. 
A wy kupiłyście coś, czy tym razem odpuszczacie?

Karolina

Promocja w Rossmannie (10-19 października)

Promocja w Rossmannie (10-19 października)

Już za pięć dni rusza kolejna promocja w Rossmannie. To czas kiedy możemy przeanalizować ofertę danego sklepu i spisać sobie nazwy kilku produktów, które wzbudzają nasze największe zainteresowanie. Kosmetyki będzie można zakupić, aż do 55% taniej.
Przyznam, że nie planuję kosmetycznego szaleństwa, bo produktów kolorowych mam dosyć sporo, ale na pewno nie zrezygnuję zupełnie z zakupów. Wszystko jednak w granicach rozsądku. 

Kiedy ruszają tego typu promocje mamy idealny moment na zakup kosmetyków, które chcielibyśmy przetestować. Najbardziej opłacają się podkłady, ale też cała linia kosmetyków Bourjois, którą osobiście uwielbiam. 

Akcja rusza od 10 października i potrwa, aż do 19, więc zalecam wstrzymanie się z zakupami przynajmniej przez trzy pierwsze dni. W pierwszy dzień z reguły dzieje się kosmos, a w kolejnych dniach są pełne półki i nie ma kolejek. Na pewno warto dodać, że aby skorzystać z danego rabatu -55% trzeba mieć aplikację Rossmann. Jeszcze jej nie masz? Tutaj zamieściłam informację w jaki sposób można ją pobrać ->  kilk 

Co najbardziej mnie kusi?

Parę dni temu była premiera pomadek od Bourjois i chyba się na jakiś kolor skuszę.W tym momencie szminka jest w promocji - 28%, ale za chwilę będzie kosztowała o wiele taniej. Nowa pomadka Rouge Velvet the Lipstick dostępna jest w 12 odcieniach: od kolorów nude , przez intensywne czerwienie, delikatne róże, aż po zmysłowe ciemne kolory. Jestem bardzo jak będzie z jej trwałością.



Kolejnym produktem, który niewątpliwie kupię będą pomadki w płynie o matowym wykończeniu od Lovely. Mam kolor Sweety i muszę przynać, że ją uwielbiam. Co prawda robi odcięcie na ustach, ale trwałość jest naprawdę super.

Puder transparenty od Maybelline mam kilka dni, ale mnie zachwycił. Bardzo dobrze matuje i utrwala makijaż. Powoduje wygładzenie cery i jest przyjemny w dotyku. Zdecydowanie warto go zakupić.


Gdybym nie miała zapasu maskar zdecydowanie bym go zakupiła. Świetnie mi się sprawdził. Posiada lusterko z 3x zoomem, więc idealnie sprawdzi się do torebki. 


 Jeżeli szukacie taniego i precyzyjnego eyelinera to ten z Wibo będzie świetnym rozwiązaniem.
Pomadę z Wibo też gorąco polecam, jak dla mnie za niewielkie pieniądze dostajemy świetny produkt. Pomada występuje w trzech wariantach kolorystycznych. Ja osobiście mam dark brown.


Tych baz osobiście nie testowałam, jednak cieszą się bardzo dobrą opinią, więc może się skuszę!
 Obecnie można ją zakupić w promocji, jednak warto poczekać jeszcze kilka dni, aby kupić ją jeszcze taniej.

 A wy macie jakieś typy produktów? Może polecicie jakieś "perełki"?

Ściskam,
Karolina


Zdjęcia zapożyczone z oficjalnej strony Rossmanna na potrzeby poinformowania o danej promocji.
Jesienna stylizacja z szarą sukienką

Jesienna stylizacja z szarą sukienką

Chociaż pożegnaliśmy już lato, pogoda rozpieszczała nas w weekend. Mogliśmy z mężem pospacerować i nabrać trochę dystansu do życia. Ostatnie dni były dla mnie ciężkie, ale już teraz będzie tylko lepiej. Przynajmniej taką mam nadzieję!

Rzućcie okiem na moją weekendową stylizację, oraz propozycję jesiennego makijażu. 



 

Kurtka: Mohito
Sukienka: Object Collectors Item
Torebka: Kazar
Rajtuzy: Gatta
Buty: CCC
Okulary: Sinsay


Ściskam,
Karolina