Balsam Tlenowy od Faberlic - recenzja

Balsam Tlenowy od Faberlic - recenzja

Faberlic jest dla mnie mało znaną firmą. Zanim zdecydowałam się o niej napisać szukałam w internecie różnych informacji na ich temat. Okazało się, że jest jedynym na świecie producentem kosmetyków tlenowych, który znajduje się na liście 100 największych międzynarodowych firm kosmetycznych. Firma jest bardzo nastawiona na dbanie o środowisko naturalne i nie testuje swoich kosmetyków na zwierzętach. 

W moje ręce trafił ich produkt dzięki Shinybox (są to pudełka kosmetyczne, znane chyba większości z Was). Początkowo byłam bardzo sceptycznie do niego nastawiona, bowiem o kosmetykach tlenowych wiedziałam bardzo mało, ale ostatecznie zdecydowałam się go przetestować i sprawdzić jak działa. Minęło trochę czasu, zanim wykorzystałam całe opakowanie, a dlaczego? o tym dowiecie się za chwilę.



Na początku zacznę od opisu samego produktu.

Według zapewnień producenta zadaniem balsamu jest poprawienie krążenia krwi (dzięki wysokiemu stężeniu kompleksu tlenu), oraz odżywienie komórek skóry. Przy codziennym stosowaniu ma za zadanie pomóc naszej skórze ją zregenerować po przebytym stresie. Balsam jest polecany jako produkt SOS do pielęgnacji podrażnionej skóry po ukąszeniach owadów, ekspozycji na światło słoneczne, depilacji oraz agresywnych zabiegach w gabinecie kosmetycznym. 

Jeżeli chodzi o moją skórę na twarzy to nie do końca się polubiliśmy. Balsam nakładałam z reguły wieczorem, ponieważ stosowanie go pod makijaż jest niemożliwe za sprawą jego żelowej, zastygającej konsystencji. Nie do końca przepadam za tego typu "filmem" na skórze. Wolę jak produkt się wchłania. W tym przypadku mogę śmiało porównać jego konsystencję do żelowej maseczki, którą po jakimś czasie chce się już spłukać. Nie wyobrażam sobie chodzenie z tym balsamem cały dzień na twarzy... Wieczorem, natomiast produkt nakładałam z dwie godziny przed snem i o zgrozo czasami produkt został wytarty w poduszkę, ponieważ nie zdążył się jeszcze wchłonąć. Bardzo mnie to denerwowało i sprawiało dyskomfort. Czasami z rana widziałam wypryski w okolicach szyi, tuż przy linii żuchwy, więc mogę stwierdzić, że może przy dłuższym stosowaniu zapychać. Jeżeli chodzi o nawilżenie, można o nim zapomnieć. Produkt w minimalnym stopniu tego nie robi, wręcz przeciwnie, gdy wstawałam rano moja skóra w okolicach policzków była wysuszona. 

Skoro producent zapewnia, że produkt spiszę się po zabiegach kosmetycznych i po depilacji postanowiłam dać mu drugą szansę. Każda z nas na pewno nie raz goliła nogi na szybko, szczególnie w okresie letnim... czasami wychodzą po niej swędzące, pojedyncze krostki, które ma się ochotę rozdrapać. Mnie to również niejednokrotnie spotkało i wtedy szukam kosmetyków, które ukoją moją skórę. Postanowiłam wtedy zastosować owy produkt. Niestety nie zrobił z nią kompletnie nic. 

Znalazłam, jednak jedno zastosowanie tego produktu. Balsam sprawdził się po długim opalaniu. Kiedy skórę miałam zaczerwienioną i można było przypuszczać, że najprawdopodobniej zejdzie mi skóra, ten produkt spowodował, że tak się nie stało. Początkowo nie sądziłam, że 50 ml mi starczy na długo, ale balsam okazał się produktem wydajnym. Dał miłe uczucie chłodu i przyśpieszył regenerację mojej skóry. 

Podsumowując - balsam ma sporo minusów, ale znalazłam też jeden duży plus. Fajnie, że nie spisałam go zupełnie na straty. Nie jest to jednak produkt do którego będę wracać. Takie balsamy po opalaniu są w sezonie letnim wszędzie na wyciągnięcie ręki. Po produkcie za około 30 zł spodziewałam się czegoś więcej. 



Słyszałyście o tej firmie? Testowałyście któryś z ich produktów?

Ściskam,
Karolina


Nowości od Freedom Makeup Polska

Nowości od Freedom Makeup Polska

Ostatnio w moje ręce wpadło kilka nowości od Freedom Makeup Polska. Jest to kilka ciekawych propozycji na każdą kieszeń. Jeżeli chodzi o asortyment danej marki jest naprawdę całkiem spory i jest w czym przebierać. Wiadomo, że nie każdy produkt będzie naszym ulubieńcem, ale czasami te tańsze kosmetyki przebijają znacznie te droższe, dlatego warto testować i szukać swojego faworyta.


 Pierwszą propozycją, którą chcę Wam przedstawić są produkty do konturowania twarzy. 

Po co nam konturowanie? aby wydobyć nasze rysy twarzy. Możemy to zrobić "na sucho", albo na "mokro". Jeżeli nie macie problemów skórnych polecam tą drugą wersję. Dobrze wtapia się w skórę i przetrwa o wiele więcej godzin, ale o tym wszystkim będę pisać w osobnym poście. 

Przedstawiam Wam obie wersje. Paleta do konturowania na mokro zawiera w zestawie odpowiedni pędzel. Bardzo ładnie nanosi produkt, jest miękki, ale dobrze zbity. Lubię pędzle z których mogę korzystać, a ten taki jest. Kilka razy już korzystałam z danej palety i jestem pozytywnie zaskoczona. 






Paleta Extreme Vice nie czekała też długo na testy. Następnego dnia wykonałam nią już pierwszy makijaż. Kolory prezentują się świetnie, są całkiem nieźle napigmentowane i łatwo się blendują. Paleta zawiera 48 cieni o różnej kolorystyce. Można stworzyć nią niezliczoną ilość różnych makijaży. Cienie są matowe, perłowe jak również z drobinkami. Nie zauważyłam, aby się osypywały. Przyznam, że bardzo spodobał mi się jej design. Dużym plusem jest to, że zawiera gumkę zabezpieczającą chroniącą przed otwieraniem podczas transportu. Minusem jest zniekształcające lusterko w środku. Totalnie zbędna rzecz. 






Kolejnymi produktami, które chcę Wam przestawić są cienie do brwi. Fajnie, że dostałam trzy warianty kolorystyczne, bo dzięki temu mogę wybrać dla siebie najlepszy odcień. 




Pro Melts - Naked -Collection Long Lasting & Intense Colour to zestaw trzech błyszczyków do ust. 

Wyróżniamy odcienie: 
- NAKED - karmelowy wpadający bardziej w jasny brąz,
- TRUE - ciepły odcień beżu,
- NEUTRAL - nude, wpadający trochę w ciepły róż.



Kolory przypadły mi do gustu, bo są bardzo jesienne, jednakże nie są zbyt trwałe. Ładnie prezentują się na ustach, ale trzeba liczyć się z poprawkami w ciągu dnia.





Czy ktoś z Was testował któryś z tych produktów? Jak się sprawdzają? :)
Ściskam,
Karolina



Makijażowe nowości od Makeup Revolution Polska

Makijażowe nowości od Makeup Revolution Polska


Marka Makeup Revolution cieszy się dużą popularnością, a to za sprawą tego, że coraz częściej zaskakują nas perełkami, którymi nie sposób się oprzeć. Uwielbiam błyskotki makijażowe, palety i zawsze chętnie na nie spoglądam. Jak prawdziwa kobieta ogarnia mnie swoiste szaleństwo i nie potrafię sobie odmówić przyjemności w postaci zakupów. 

Makeup Revolution ostatnio zaskoczyła mnie przesyłką, w której znalazło się wiele dobroci do przetestowania. Od razu podzieliłam się z Wami tymi nowościami na Instastory, ale nic tak nie cieszy oczu, jak powrót do tych pięknych widoków! Jestem bardzo zadowolona, że mam przyjemność sprawdzenia tych kosmetyków i dzielenia się wrażeniami na ich temat.

Zachęcam do zrobienia sobie pysznej herbaty, bo właśnie zaczynamy z prezentacją tych wspaniałości.


Korektor do brwi w sztyfcie to produkt, którego nie miałam jeszcze w swojej kosmetyczce. Zawsze byłam chwalona za kształt moich brwi, ale przyznam, że raczej to zasługa Pani Patrycji ;) Jak wiecie, aby osiągnąć idealny łuk niezbędna jest pomoc kogoś, kto się na tym zna. Przyznaję, że sama się za to nie biorę, bo nie raz potrafiłam sobie wyskubać dużo za dużo i wyglądało to po prostu źle. Pani Patrycja zadbała, jednak o to, aby moje brwi wyglądały ładnie i teraz mogę je upiększać. W ruch poszły żele, pomady i cienie do brwi. Staram się wybrać dla siebie coś najbardziej odpowiedniego. Korektor, który dostałam idealnie sprawdzi się przy nauce malowania. Daje możliwość wyrównania kolorytu skóry pod łukiem brwiowym, dzięki czemu nasza brew będzie schludnie pomalowana i wyrównana.


Rozświetlający puder wypiekany GOLDEN LIGHT to paczkowa perełka. Uwielbiam rozświetlacze za idealne wykończenie makijażu. Mam coś z natury sroczki i gdy widzę takie błyskotki świecą mi się oczy. Jakie było moje pierwsze wrażenie podczas testowania? "aleee ładny efekt tafli...". Błysk jest delikatny, elegancki. Na pewno sprawdzi mi się podczas wykonywania makijaży GLOW.



Kiedy zobaczyłam paletę ośmiu rozświetlaczy ULTRA PRO GLOW pomyślałam "Chyba jestem w niebie...", niestety jeden z nich pękł podczas transportu i rozsypał się na pozostałe. Ogromna strata, ale tak się zdarzyło i po mimo, iż pozostałe siedem jest w stanie dobrym ten najjaśniejszy jest w totalnej rozsypce i jest po prostu wszędzie... Spróbuję się go jakoś pozbyć z reszty kolorów, ale chyba nie będzie to takie proste. Sama paleta jest przepiękna i posiada ładne odcienie, z których można wykonać piękne makijaże, więc zachęcam do zapoznania się z tym produktem. 

Letnia i jesienna propozycja makijażowa przed Wami, czyli dwie pomadki o kolorach Best Friend i Diamond Life.


Ta pierwsza kojarzy mi się z latem i posiadam już bardzo podobną w swojej kolekcji. Intensywnie różowa "landrynkowa". Takie kolory świetnie sprawdzają się podczas wieczornych spacerów po plaży w kwiecistych hiszpankach. Ten kolor towarzyszył mi prawie całe lato i kojarzy mi się ze słodkim smakiem Sangri - czyli Hiszpańskiego lokalnego trunku.

Ten drugi kolor kojarzy mi się z jesienną aurą, czyli sezonem, który uważam za rozpoczęty. Na pewno nie jest to kolor, na co dzień do pracy. Świetnie za to sprawdzi się na wieczorne wyjścia do restauracji i kolacjach przy blasku świec. Myślę, że będzie to kolor, który świetnie będzie wyglądał, jako dodatek do jesiennych stylizacji, czyli płaszczy i cięższych butów.



Paleta FLAWLESS MATTE to zestaw 32 cieni o matowym wykończeniu w tonacji NUDE. Umożliwia wykonanie zarówno dziennego, jak również wieczorowego makijażu. Kolory sprawdzą się do każdego typu urody. Moim zdaniem jest to świetna propozycja dla każdego na jesienne dni. Moje serce zdobyły brązy, które pięknie będą komponowały się z elementami bordo na oczach.



Tak prezentują się wszystkie nadesłane produkty od Makeup Revolution Polska. Każdy z produktów jest interesujący i wart uwagi. Największe wrażenie zrobił na mnie rozświetlacz, jednakże paleta też prezentuje się świetnie. Wszystkie produkty na pewni będą testowane i pojawią się w recenzjach.

A co Tobie najbardziej się podoba? Który kosmetyk najbardziej wpadł ci w oko? 

 Ściskam,
Karolina