Ulubieńcy lipca - Pielęgnacja

Pierwszy miesiąc naszego lata minął niczym torpeda. Wszystko co dobre kiedyś się kończy, nawet mój urlop. Taka jest niestety kolej rzeczy, ale za to wracam z masą pomysłów i celów, które mam w planach zrealizować. 

Dzisiaj przybywam do Was z moimi lipcowymi, pielęgnacyjnymi ulubieńcami. Nie jest ich dużo, ale o to właśnie chodzi, aby wybrać te najlepsze perełki.

Zapraszam na moich ulubieńców lipca!



 Pierwszy z nich to oczywiście płyn micelarny firmy Biolaven organic (której producentem jest Sylveco). Dużo o nim słyszałam, jednak nie miałam wcześniej okazji wypróbowania go. Był to prezent przy zakupie lipcowego wydania Elle. Nigdy wcześniej nie rzucałam się na tego typu dodatki, ale w tym przypadku połączyłam przyjemne z pożytecznym, bo potrzebowałam gazety do samolotu, a przy tym dostałam spoko płyn, który miałam i tak do kupienia. 




Płyn umieszczony jest w plastikowej butelce o pojemności 200 ml, jeżeli chodzi o szatę graficzną jest dosyć prosta, ale miła dla oka. Butelka zawiera zamykanie na "klik" i jest wygodna w użyciu. Na opakowaniu widzimy informację, że płyn posiada olej z pestek winogron (którego nie doszukałam się w składzie) i olejek lawendowy. Skład, jednak jest bardzo krótki i dobry. Bez problemu radzi sobie ze zmywaniem makijażu (nawet wodoodpornego) bez potrzeby silnego pocierania. Nie podrażnił mojej skóry, ani nie uczulił. Bardzo podoba mi się, że nie wysusza. Nie mam efektu "ściągniętej skóry" i za to go lubię. Od razu uprzedzę, że zapach jest mocny, intensywny. Mnie osobiście nie przeszkadza, ale jeżeli ktoś nie przepada za lawendą to muszę Was zmartwić. Nie mniej jednak polecam pozostałym, bo produkt jest naprawdę godny polecenia. Czytałam, że można go zakupić za mniej więcej 15zł. 


Drugim produktem z którym się wyjątkowo polubiłam to dwufazowa olejkowa mgiełka do ciała firmy Lirene z nowej serii Mineral Collection. Jest to jeden z trzech produktów, które dostałam do testów od danej firmy. Balsam oddałam mamie, ale ta mgiełka mnie od razu urzekła. Miałam dobre przeczucie i intuicja mnie nie zawiodła. Niezwykle lekka, o delikatnym morskim zapachu. Idealnie sprawdza się po opalaniu. Łagodzi skórę i pozostawia ją nawilżoną. Spełnia moje wszelkie oczekiwania, więc na chwilę obecną używam tylko jej. Ważne jest, że nie zostawia tłustej warstwy na skórze. Świetnie sprawdza się po porannym prysznicu, kiedy nie mamy za dużo czasu na aplikowanie tego typu specyfików. Wygodna w użyciu. Ostrzegam jednak, że lepiej aplikować ją z dala od kafelek ;)



Ostatnim produktem o którym chcę Wam napisać to rewitalizujący toner firmy Kueshi (produkt Hiszpański), który otrzymałam w czerwowym boxie. Zapach jest bardzo słodki i intensywny, trochę "landrynkowy", ale podoba mi się. Idealnie sprawdzi się u osób ze skórą mieszaną. Dlaczego? ponieważ zapobiega błyszczeniu w strefie T, a suche miejsca dobrze nawilża. Warto podkreślić, że tonik w swoim składzie zawiera aloes, rumianek i nagietek. Doskonale przygotowuje skórę do dalszych etapów pielęgnacji. Fajnie odświeża i oczyszcza twarz z wszelakich zabrudzeń. Jedynym minusem jest niestety jego dostępność, a raczej jej brak. Nie mniej jednak moja skóra bardzo polubiła ten produkt i jak macie możliwość przetestowania go to polecam. 



Testowałaś których z tych produktów?
A może masz ochotę na zakup któregoś z nich?


Ściskam, 
Karolina

7 komentarzy:

  1. Bardzo fajne grono ulubieńców! Tonik Kueshi u mnie czeka jeszcze na swój pierwszy raz, ale obawiam się tego landrynkowego zapachu. Nie lubię, gdy produkty do twarzy mają zbyt intensywne aromaty.

    OdpowiedzUsuń
  2. Micela i mgiełkę wiele osób chwali i sama chętnie bym je przetestowała :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Płyn micelarny z biolaven bardzo polubiłam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Płyn z Biolove ładnie pachnie, ale mnie niestety trochę szczypie w oczy :(

    OdpowiedzUsuń
  5. Mgiełka Lirene za mną chodzi :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Tonik również polubiła moja twarz🙂 Płyn micelarny śmierdzi mi domestosem😉 na szczęście po kontakcie z twarzą wyczuwalny jest zapach winogron, a chwilę później znika całkowicie🙂 Mgiełki od Lirene nie znam.

    OdpowiedzUsuń
  7. też lubię ten płyn micelarny, ale ja się z zapachem nie polubiłam :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony czas. Jest mi bardzo miło, że mnie odwiedziłaś! :)

Obsługiwane przez usługę Blogger.