Viva España! - Majorka

Buenos Dias!

Nasz urlop w gorącej Hiszpanii dobiegł końca. Pozostały wspomnienia i piękne zdjęcia. Jesteśmy bogatsi o nowe doświadczenia, bowiem to nasz pierwszy wyjazd organizowany od A do Z samodzielnie. Loty, zakwaterowanie, wyżywienie, wynajem samochodu i przede wszystkim dojazd na wskazane miejsce. 

Chcieliśmy mieć porównanie między zorganizowanym wyjazdem z biura, a tym przez nas. Ostatni wyjazd do Hiszpanii na wyspę Lanzarote organizowany był przez biuro podróży Itaka i oprócz zapłacenia pieniędzy nie interesowało nas nic więcej. Tutaj było wszystko inaczej...

 

 

Dlaczego Majorka...?

Na świecie jest dużo miejsc wartych zwiedzenia, ale Hiszpańskie klimaty bardzo przypadły nam do gustu. Zależało mi bardzo na szerokich, piaszczystych plażach i czystej wodzie. Nie miałam większych oczekiwań, chociaż zawsze myśl o wylocie na wyspę potęguje u mnie zadowolenie. Mąż też miał podobne odczucia, więc wspólnie stwierdziliśmy, że Majorka to miejsce, które musimy zobaczyć.

 



 

Tanie loty

Szukanie atrakcyjnych cenowo biletów na Majorkę rozpoczęliśmy w marcu. W zasadzie tym zajął się mój mąż, a ja tylko słuchałam danych propozycji. Myśleliśmy, że tak będzie taniej, ale w zasadzie nie było, bowiem cena nie uległa potem zmianie. Tak czy siak, ceny były bardzo atrakcyjne. Lot na miejsce docelowe, bez przesiadek oferuje Ryanair. Wzbogacenie ich oferty spowodowało większe zainteresowanie podróżujących, także nie chcieliśmy dłużej czekać i zakupiliśmy je.

 

 

Zakwaterowanie - czyli mieć gdzie spać, najlepiej blisko morza

Na pewno zgodzicie się, że dobre zakwaterowanie daje 70% sukcesu. Nie chcieliśmy komercyjnego hotelu, tak jak było to w przypadku podróży poślubnej, tylko w miarę spokojny Hostel z dobrymi śniadaniami. Ostatecznie zdecydowaliśmy się na wysoko oceniony Hostel ze śniadaniami i obiadokolacjami, które okazały się strzałem w dziesiątkę. Noclegi wraz z wyżywieniem zakupiliśmy przez Booking.com Hostel posiadał wysokie oceny, więc wiedzieliśmy, że mało prawdopodobne będzie, że wrócimy niezadowoleni.

 

Dojazd - czyli licz się ze spóźnieniami

Nie ma nic złego w "sieście" czyli przerwie obiadowej, która w Hiszpanii trwa dwie godziny. Mieszkańcy krajów śródziemnomorskich przerywają swoją pracę i kierują się do domu na odpoczynek. Można zauważyć wtedy spuszczone rolety w oknach i większy spokój na ulicach. Przerwa w obowiązkach trwa różnie. Mogą być to godziny od 13.00 do 15.00, ale też od 14.00 do 16.00. Wszystko zależy od regionu w którym się znajdujemy. 

Tak jak pisałam nie ma w tym nic złego, jednak trzeba liczyć się z tym, że dany autobus na który czekasz  w tych godzinach może po prostu nie przyjechać. Czekasz na przystanku w 35 stopniowym upale i wiesz, że nic nie da ci psioczenie. Tak było też i z nami. Staliśmy zgrzani i czekaliśmy na spóźnionego kierowcę. Jeżeli ci się nie śpieszy - to okej, gorzej jak musisz jechać na lotnisko na daną godzinę, wtedy rodzi ci się w głowie szereg myśli typu: "Czy zdążymy...?" 

 

Podniebna rozkosz  

Mieć dużo czasu na posiłek w Polsce graniczy z cudem. Chyba, że mamy urlop, albo niedzielę. Inaczej "no way"! (czyt. Nie ma mowy)! Tam za to normalne jest celebrowanie każdego kęsu. Nie myśl, że uwiniesz się w przeciągu połowy godziny. Tam musisz mieć przynajmniej z półtorej. Obiad hiszpański składa się, bowiem z aż trzech posiłków i deseru. Kolacja zwykle jadana jest koło północy. I nie jest to lekki posiłek przed snem, tak jak jest to w Polsce, tylko pełnowartościowe danie (a najlepiej kilka) zapijane winem. Obiadokolacja rozpoczynała się w naszym Hostelu o 19:30. Zwykle pojawialiśmy się na niej koło 20.00. Była to idealna godzina do zjedzenia po plażowaniu, ale ilość dań konsumowana tak późno nie mogła skończyć się inaczej, jak przybraniem kilku kilogramów. 

Posiłek rozpoczynamy słynnym Tapas, czyli przystawkami. Do tych najbardziej popularnych należą kanapki z długo dojrzewającą szynką, oliwki, kapary, paella, tortille, croquetas czyli hiszpańskie krokiety z nadzieniem mięsnym, bądź rybnym.

W związku z tym, że nasz hostel posiadał najbardziej popularną kawiarnię w tym mieście, mogliśmy zajadać się codziennie lodami ich wyrobu. Mieli do zaoferowania, aż 40 smaków. Przyznam, że smak był niepowtarzalny i zapamiętam go na długo. 

Nasz wyjazd obfitował też w różnego rodzaju wycieczki i tym samym jedliśmy w różnych miejscach. W porcie de Soller  mieliśmy przyjemność odwiedzić restauracje Kingfisher w której zamówiliśmy grillowaną Doradę. Smak był niesamowity.


Grillowana Dorada
Grillowana Dorada

Sól
Kingfisher

 

Długie przesiadywanie wieczorami

Hiszpanie uwielbiają siedzieć długo w nocy i zajadać się przeróżnymi regionalnymi pysznościami. Nie znana jest im presja czasu. Jeść możesz ile chcesz, i jak długo chcesz... Najlepiej zarezerwuj sobie wolny wieczór na siedzenie przy stole i delektowanie się. 

 

Alkohole 

Lokalne wina, piwo Miguel i słynna Sangria to tylko nieliczna część alkoholi, którą kosztowaliśmy każdego dnia. Najbardziej jednak polubiłam Sangrie, czyli tradycyjny napój alkoholowy. Produkowana jest z wina z dużym dodatkiem owoców, lodu i innych trunków. Nazwa Sangria (z hiszp. krwawienie) została nadana przez intensywny czerwony kolor. Napój ten jest niezwykle orzeźwiający, idealny wręcz na gorące dni i wieczory. 

 

Sangria

Wieczna Maniana

W wolnym tłumaczeniu oznacza baw się, odpoczywaj, a co masz zrobić dzisiaj - zrób jutro. Tym kierują się Hiszpanie. Z jednej strony zazdroszczę im tego, że niczym się nie przejmują. Można żyć spokojnie, bez pośpiechu, delektując się chwilą. Widać to po architekturze, która jest stara i nieodnowiona. Nie przeszkadza to jednak w niczym, jak tylko cieszyć się chwilą i przede wszystkim życiem.

 

Nie tylko leżeniem człowiek żyje - czyli pakujemy się w auto i jedziemy zwiedzać

Na zwiedzanie wyspy przeznaczyliśmy dwa dni z siedmiu. Chcieliśmy zobaczyć jak wyglądają inne miasta, a przede wszystkim jak prezentują się najbardziej popularne miejsca w tamtejszych rejonach. Piękne krajobrazy, porty, lazurowa woda i słońce to wspomnienia, które długo pozostaną w naszej pamięci.

 

 

Bardzo jesteśmy szczęśliwi i spełnieni, że udało nam się poradzić w różnych okolicznościach. Niestety nie da się wszystkiego opisać, to wszystko trzeba po prostu zobaczyć! Mam nadzieję, że chociaż w niewielkim stopniu przeniosłam Was w to magiczne miejsce ;)

 

Adios,
Ściskam,
Karolina


Kopiowanie zdjęć bez mojej zgody zabronione.

7 komentarzy:

  1. Mi też bardzo hiszpańskie klimaty przypadły kiedyś do gustu i już tak zostało. Sangrię uwielbiam <3. Ostatnio byłam na Teneryfie i bardzo polecam. Majorka jeszcze nie miała okazji ujrzeć mojej osoby, ale mam nadzieję szybko to zmienić. :)

    pozdrawiam!
    kwiatki-wariatki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zwiedziłam Lanzarote i byłam na Fuertoventurze. Teneryfa czeka w kolejce :)

      Usuń
  2. Chciałabym kiedyś odwiedzić ! Jest na mojej liście :) super wpis ;)
    Infinita-fashion.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale tam pięknie, nigdy nie byłam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Na Majorce byłam kilka dobrych lat temu i niestety moje wspomnienia są bardzo przeciętne. Może źle trafiłam... :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Pięknie tam mieliście :) Też zazdroszczę Hiszpanom takiego podejścia :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony czas. Jest mi bardzo miło, że mnie odwiedziłaś! :)

Obsługiwane przez usługę Blogger.