Hipoalergiczny płyn dwufazowy do demakijażu i żel do mycia - Delia Cosmetics

Hipoalergiczny płyn dwufazowy do demakijażu i żel do mycia - Delia Cosmetics

Jakiś czas temu otrzymałam od marki Delia Cosmetics duże pudło z produktami do prawidłowego oczyszczania twarzy nowej linii Dermo System. Początkowo myślałam, że nie będę w stanie tego wszystkiego zużyć, jednakże wszystkie z nich okazały się przydatne. 



Niedawno zaliczyłam denko jednego z nich, a jest nim hipoalergiczny płyn dwufazowy do makijażu do cery wrażliwej. 

Produkt znajduje się w 150 ml butelce z zamykaniem na klik. Jest wygodny w użytkowaniu. Na etykiecie znalazłam wszystkie interesujące mnie informacje. Design jest bardzo prosty, ale niewątpliwie czytelny. 


Nie zawiera alkoholu, parabenów i kompozycji zapachowej, więc idealnie sprawdzi się dla alergików i posiadaczek cery wrażliwej. Produkt jest praktycznie bezzapachowy. Czuć, jedynie nutę oleju marula, który znajduje się w składzie, jednak jest to zapach bardzo delikatny i niedrażniący. 

Z uwagi na spore eksperymentowanie z makijażem i testowaniem różnych produktów, często wybieram płyny na bazie oleju. Świetnie radzą sobie ze zmywaniem makijażu i rozpuszczeniem wodoodpornych kosmetyków.

Początkowo nie byłam do niego do końca przekonana, bowiem wydawało mi się, że moja skóra nie jest do końca oczyszczona. Wiadomo, że stosujemy zawsze inne dodatkowe kosmetyki do dokładnego zmycia makijażu, jednak sama skuteczność tego produktu była dla mnie średnia. Po zastosowaniu dodatkowo żelu do mycia twarzy efekt był zadowalający, więc jeżeli szukacie takiego duetu to mogę go Wam polecić. Dużym plusem jest to, że nie podrażnia oczu i nie powoduje dyskomfortu.

Sam płyn nie jest zbyt wydajny, ale też nie jest to duża butelka. Ja też nigdy sobie nie żałuję produktu na wacik, więc może to mnie zgubiło. Nie mniej jednak muszę przyznać, że Delia Cosmetics mnie ostatnio zaskakuje na plus.


Miałyście ten płyn? Jak Wam się sprawdził?
Jeżeli nie testowałaś, to napisz proszę, który jest Twoim ulubionym/najczęściej kupowanym?

Ściskam,
Karolina


Makijaż walentynkowy #Valentinesmakeup

Makijaż walentynkowy #Valentinesmakeup

Kochane! Dzisiaj propozycja makijażu walentynkowego! 

Motywem przewodnim są oczywiście kwiaty, które bardzo kojarzą mi się z tym świętem. Oczywiście postawiłam na róż i fuksję, gdyż ostatnio ten kolor stał się moim ulubionym. 

Zgodnie z ankietą na Instastory zażyczyłyście sobie coś z błyskiem, dlatego nie mogło być inaczej! Jeżeli jeszcze nie śledzisz mojego profilu to zachęcam INSTAGRAM 


Do jego wykonania użyłam:

Twarz:
Podkładu Catrice Cosmetics -HD Liquid Coverage
korektora Collection - LastingPerfection
Pudru marki Maybelline - MasterFix (mojego ulubieńca - więcej o nim KLIK

Pomady do brwi Maybelline - dark brown
Paletki do konturowania marki Freedom Makeup Pro Contour Kit

Oczy:
Palety cieni marki Zoeva - Cocoa blend
Palety cieni marki Freedom Makeup
Kredki do oczu Nyx Cosmetics - kolor czarny
Brokatu marki Nyx - kolor GLI02 Rose,
Eyelinera marki Wibo - czarnego
Tuszu do rzęs Maybelline - Angel
Rzęs Ardell numer 120

Usta: 
Kremowa pomadka marki Maybelline - Superstay INK Creator
Wykonanie:

Przed nałożeniem makijażu oczyściłam swoją twarz wodą micelarną firmy Delia Cosmetics. Następnie przeszłam do nawilżenia skóry kremem Biolaven (z olejem pestek winogron i olejkiem lawendowym). Po kilkuminutowym wchłonięciu produktu przeszłam do wykonania makijażu.

Rozpoczęłam od podkładu, który standardowo aplikuję gąbeczką. Okolice oczu rozjaśniam korektorem (zarówno na dolinę łez, jak również na powiekę). Tym samym nie potrzebuję już bazy pod cienie, ponieważ ten korektor świetnie pełni tę rolę.

Przechodzę do makijażu oczu. Na całą ruchomą powiekę nałożyłam cień z palety Cocoa Blend - Substitute for love. Blendując kierowałam pędzel do góry kierując go do łuku brwiowego. Starałam się nie wychodzić jednak za daleko. Całość blendowałam do utworzenia delikatnego dymku na oku. Na ruchomą powiekę nalożyłam najbardziej różowy cień z całej palety, a jest nim Warm Notes. Prezentuje się na oku bardzo delikatnie i kobieco.  Na wewnętrzny  kącik nałożyłam bardzo intensywny róż z palety Extreme Vice marki Freedom Makeup. Zewnętrzny zaś lekko przyciemniłam Beans are White z paletki Cocoa Blend.

Dolną część powieki pomalowałam mocnym różem od Freedom Makeup. Całość zblendowałam. Do aplikacji brokatu marki Nyx użyłam kleju Kroylan. Rozpoczynając od wewnętrznego kącika oka nanosiłam go pędzlem (języczkiem), aż do połowy powieki. Górną powiekę zakończyłam wyrazistą czarną kreską. 
Na zakończenie mocno wytuszowałam rzęsy i przykleiłam sztuczne. 
 
Na łuk jarzmowy naniosłam piękną taflę rozświetlacza - Vivid Baked Highlighter, a jeżeli chodzi o konturowanie użyłam paletki marki Freedom Makeup.

Całość makijażu zwieńczyłam mocnym kolorem na ustach Maybelline w kolorze fuksji.
Na instagramie jest dostępny również filmik z krótkim tutorialem.


Podoba Wam się taka propozycja makijażu? 
Karolina
Ulubieńcy stycznia 2018

Ulubieńcy stycznia 2018

Jeszcze niedawno świętowaliśmy Nowy Rok, a już zaczął się luty. Czas niesamowicie szybko pędzi i jedyne co nasuwa mi się do głowy to myśl, że jestem już kompletnie w innym miejscu na świecie. 
Nie będzie to jednak wpis lifestylowy, bowiem sporo Wam pokazuję co dzieje się u mnie na Instastory. Część Was mnie obserwuje, więc doskonale wie, co u mnie. Blog niech pozostanie o tematyce kosmetycznej i makijażowej. 

Dzisiaj mam dla Was trzech styczniowych ulubieńców.

Zapraszam do krótkiego zestawienia.

Nie mogę nie wspomnieć o Aloesie firmy Kueshi. Produkt otrzymałam kiedyś w jednym z pudełek kosmetycznych i dosyć często w styczniu po niego sięgałam. 

Żel ma konsystencję galaretki. Jest kompletnie bezzapachowy i bardzo wydajny. Po nałożeniu na skórę pozostawia film i od razu napiszę, że jeżeli ktoś nie przepada za tego typu efektem to niestety nie polubi się z tym produktem. Początkowo stosowałam go sporadycznie na noc do nawilżania suchych partii na twarzy, łokci i kolan.

Na miano ulubieńca zasłużył sobie w momencie kiedy wylałam sobie parę kropel oleju na palce u ręki podczas smażenia. Ból był bardzo duży i przykładanie do zimnych miejsc niestety nie pomagało. Byłam pewna, że będę miała wielkie bąble i będę się borykać z ranami. Szybko wpadłam na pomysł, żeby go zastosować. Praktycznie od razu poczułam ulgę i działanie owego produktu. Żel zadziałał chłodząco i spowodował, że ból ustąpił. Smarowałam nim oparzone miejsca do końca dnia. Jakie było moje zdziwienie, kiedy następnego dnia zobaczyłam tylko lekko zaczerwienione miejsce. Zadziałał ekspresowo i spowodował szybką regenerację skóry. 

Mogę go też polecić do smarowania krost na twarzy. Świetnie wysusza wypryski i powoduje, że rany szybko się goją.

Cena: 45zł/ 250ml

Drugim produktem o którym muszę wspomnieć jest puder transparentny z Maybelline. Wczoraj zakupiłam już drugie opakowanie i na pewno nie szybko go zamienię na jakiś inny. Bardzo długo szukałam tak matowego produktu, który sprawdzi się do utrwalania makijażu na całej twarzy. Dużym jego plusem jest zachowanie efektu matowej cery nawet po paru godzinach. Nie mogę narzekać również na zakrycie porów. Niewielka ilość produktu wystarczy na zmatowanie całej twarzy. Pomimo, iż jest go tylko 6g jest dosyć wydajny. 
Jeżeli chodzi o jego wykończenie, to tak jak wspomniałam jest matowe, ale również satynowe. Dzięki temu mamy efekt świetnie wygładzonej, zdrowej cery. Warto również wspomnieć, że produkt nie bieli i nie zmienia koloru podkładu i świetnie współpracuje z innymi kosmetykami.
Jest bardzo mocno zmielony i mocno pyli, dlatego trzeba uważać przy nakładaniu, by nie pobrudzić ubrań.

Cena: 40zł/ 6g

Ostatnim produktem z magicznej trójki okazał się jedwabisty mus do ciała o zapachu rabarbaru i maliny firmy Nivea. Produkt trafił tym razem w ręce mojej siostry w połowie stycznia, a ja znalazłam go pod prysznicem :) Nie miałam nigdy styczności z takimi musami do mycia, więc było to dla mnie bardzo miłe doświadczenie. Pianka jest bardzo miła w dotyku i... przepięknie pachnie! Uwielbiam owocowe zapachy, a ten przypomina mi słodycz lata. Skóra jest po myciu jedwabista,  nawilżona, delikatna, ale również gładka i co tu dużo pisać... chce się ją wąchać. Z tego co mi wiadomo to dany produkt występuje w 6 wariantach zapachowych, więc myślę, że każdy znajdzie coś dla siebie. 


A jakie są Wasze ulubione, styczniowe produkty?

Ściskam,
Karolina

 
Fit me - tani podkład drogeryjny HIT CZY KIT?

Fit me - tani podkład drogeryjny HIT CZY KIT?

Cześć kochane,

Będąc jeszcze w Polsce pokazywałam Wam zakupiony przeze mnie podkład drogeryjny, a jest nim Fit me marki Maybelline. Do jego testów nie podeszłam tak szybko jak inne dziewczyny, bowiem od jego premiery minęło już sporo czasu.


 
OBIETNICA PRODUCENTA
 
Produkt ma zapewniać gładkość i doskonały wygląd, kontrolując przy tym połysk bez zatykania porów.

CENA 

Zdecydowałam się na jego zakup w promocji -49% w Rossmannie, więc zapłaciłam za niego grosze (około 14zł) - w cenie regularnej kosztuje 28,99.

 KOLORY
Jeżeli chodzi o warianty kolorystyczne to w Polsce mamy ich tylko 6, jednak posiadaczki jasnych karnacji o żółtych tonach znajdą coś dla siebie. W innych krajach dostępny jest większy wybór, bowiem dostępne jest, aż 16 odcieni. Ja zdecydowałam się na kolor 105. Jest to jasny beż z żółtymi tonami, idealny na daną porę roku jaką jest zima. Obecnie po mojej wakacyjnej opaleniźnie nie ma ani śladu, więc ten kolor wydał mi się najbardziej okej.

SKŁAD

Water, Cyclohexasiloxane, Nylon-12, Isododecane, Alcohol Denat, Cyclopentasiloxane, PEG-10 Dimethicone, Cetyl PEG/PPG-10/1 Dimethicone,PEG-20, Polyglyceryl-4 Isostearate, Disteardimonium Hectorite, Phenoxyethanol, Magnesium Sulfate, Disodium Stearoyl Glutamate, HDI/Trimethylol Hexyllactone Crosspolymer, Titanium Dioxide, Methylparaben, Acrylonitrile/metyl Methacrylate/Vinylidene Chloride Copolymer,Tocopherol, Butylparaben, Aluminum Hydroxide, Isobutane, Alumina, Silica, Glycerin, Pentaerythrityl Tetra-di-t-butyl Hydroxyhydrocinnamate, CI 77891 / Titanium Dioxide, CI 77491, CI 77492, CI 77499 / Iron Oxides

Skład jak widzicie nie jest zbyt przychylny cerze. Najbardziej martwił mnie alkohol, gdyż mam cerę mieszaną z tendencją do przesuszeń. Faktycznie zauważyłam po całodniowym jego stosowaniu, że brakowało jej nawilżenia, pomimo iż zastosowałam dobry krem pod makijaż.

Spotykałam się wcześniej z opinią na temat bolących gul podskórnych, które wychodzą po tym podkładzie i dzisiaj rano obudziłam się z trzema. Nie daję głowy urwać, że to akurat od niego, lecz istnieje takie prawdopodobieństwo.

MOJA OPINIA 

Podkład ma sporo plusów, ale też minusów. Jak dla mnie jest to zwykły przeciętniak i szczerze mówiąc jeżeli chodzi o drogeryjne podkłady to ten od Catrice HD liquid Coverage wypada o niebo lepiej. 
Jeżeli chodzi o trwałość - produkt bardzo ładnie wygląda po nałożeniu i faktycznie mamy efekt wygładzonej skóry. Nie wchodzi w zmarszczki i prezentuje się świeżo. Jest jednak ale, otóż bardzo szybko wyciera się w okolicach nosa. Osoby, które mają katar mogą zapomnieć o tym, że po wytarciu chusteczką produkt przetrwa. I to jego największy minus, bo ja niestety katar mam często i zwracam na to szczególną uwagę. Możliwe, że gdybyśmy dodatkowo sięgnęli po korektor produkt by przetrwał, ale nie oto przecież chodzi.

Podkład zapewnia faktycznie matowe wykończenie i przez kilka dobrych godzin nie wychodzi sebum. Produkt świetnie współgra z innymi kosmetykami do makijażu twarzy. Krycie ma lekkie w kierunku do średniego, więc kierowany jest głównie dla osób, które nie mają problemów z trądzikiem. Jeżeli potrzebujesz lepszego krycia nakładaj go palcami, bo beauty blenderem będzie Ci ciężko uzyskać mocniejsze krycie. 

Moim zdaniem produkt bardziej nadaje się na sezon wiosenno - letni. Przy większej ilości odzieży wierzchniej tj. czapce i szaliku łatwiej o wytarcia. Nie skreślam go póki co, bo raczej powrócę do niego wiosną. Obecnie nie spełnia moich oczekiwań i nie zdecydowałabym się na ponowny jego zakup.

Próbowałyście go? Jak Wam się sprawdził?
Jestem ciekawa też, jakie są Wasze ulubione podkłady?
Dajcie mi koniecznie znać!


Ściskam,
Karolina
The Breast Cancer Awereness Beauty Box Estee Lauder

The Breast Cancer Awereness Beauty Box Estee Lauder

Cześć,

Może minęło już trochę czasu, ale nie wszyscy wiedzą o co rocznej kampanii Estee Lauder. 
Dana akcja opiera się na wizji kobiety, o której warto tutaj wspomnieć, a jest nią Evelyn H. Lauder. Postanowiła poruszyć temat tabu, jakim jest rak piersi i przyczyniła się do zbierania funduszy na tenże cel. Tak powstała znana wszystkim różowa wstążka. W latach 90 p. Evelyn zapoczątkowała Kampanię na rzecz Walki z Rakiem Piersi. Wzbudzone zainteresowanie przyczyniło się do założenia organizacji charytatywnej wspierającej kobiety dotknięte tą chorobą.

Przyznam, że wcześniej nie zastanawiałam się skąd to się wzięło. O wielu rzeczach się słyszy, ale jakoś zawsze brakuje nam czasu, aby bardziej zagłębić się w temat. I choć nie ma października, tylko styczeń to uważam, że każda chwila na poruszenie tego tematu jest odpowiednia.

Aktualnie jak wykazują badania na całym świecie zebrano 70 mln USD i te pieniądze przyczyniły się do polepszenia opieki medycznej, ale przede wszystkim ratowania życia. 
Wy także, możecie się do tego przyczynić w nowym roku. Mam na myśli zakup znakomitego boxa, który dostępny będzie właśnie w październiku. 
 Cena takiego boxa to zaledwie 25 funtów z darmową dostawą.  Oczywiście jego wartość jest znacznie większa, więc nie dosyć, że zyskujemy możliwość przetestowania różnych produktów to jeszcze, aż 15 funtów trafia na cele charytatywne.   
Jedynym minusem ( a zarazem plusem, bo są to szczytne cele) jest to, że pudełka bardzo szybko się wysprzedają, więc trzeba się śpieszyć, jeżeli chcemy zrobić zakup.
Ja co prawda swój zakup przespałam, ale mojej siostrze udało się taki box zakupić, więc postanowiłam go Wam pokazać.
W ramach danej kampanii zaangażowało się, aż 7 innych firm. Przyznam, że bardzo cenię gest tychże firm i zaangażowanie.


W środku znalazło się, aż 8 kosmetyków: krem Clinique All about eyes, jego cena regularna wynosi 27 funtów, czyli około 125 zł, więc dosyć sporo.  W pudełku znajdziemy również Chubby stick tej marki, czyli nawilżający balsam do ust w kolorze 07 Super Strawberry.  Marki Estee Lauder znalazła się głęboko oczyszczająca pianka (maska oczyszczająca) o miniaturowej pojemności 30 ml. Jej zadaniem jest odblokować nasze pory, ale też dać efekt zdrowej i świeżej skóry.  Przyznam, że ten produkt bardzo mnie zainteresował i chętnie przetestowałabym ją na swojej skórze.
Kolejnym produktem jest witaminowa baza pod makijaż Bobbi Brown, która zbiera świetne recenzje. Możecie go dostać też np. w Polskim Douglasie za 235 zł. Według producenta baza nie tylko chroni naszą skórę przed wczesnym starzeniem, ale również zapewnia maksymalne nawilżenie.
W wersjach miniaturkowych pojawił się również suchy szampon Bumble and Bumble o pojemności 15 ml, dzięki, któremu można wyglądać jak człowiek, podczas gdy nie mamy czasu na umycie głowy.
Ukochana przez większość youtuberek maseczka do twarzy Glam Glow. Ceniony przez Was tusz do rzęs Smashboxa, oraz maseczka firmy Origins z różową glinką, która ma za zadanie oczyścić naszą skórę i przywrócić jej blask po 10 minutach.  O maseczkach tej marki słyszałam wiele dobrego, więc nabywcy tego pudełka będą pewnie zadowoleni.
Uważam, że całość boxa jest znakomita i jest świetną propozycją dla miłośników wszelkich kosmetycznych pudełek. W przyszłym roku postaram się być bardziej uważna i polować na niego. Całość  jest przemyślana i wszystkie zawarte w nim produkty przydadzą się na co dzień. Świetnie, że można też przy tym pomóc. Przypominam -  box można zakupić w październiku w UK.


Jak Wam się podobają tego typu akcje? ;)
Ściskam,
Karolina
Zoeva Opulence - opinia o palecie + Makijaż

Zoeva Opulence - opinia o palecie + Makijaż

Cześć dziewczyny (i chłopaki),

U mnie na Instagramie ostatnimi czasy, aż huczało o nowej palecie Zoevy - "Opulence". Muszę przyznać, że bardzo tą markę lubię i zawsze mam chrapkę na ich nowości. 
Długo się zastanawiałam, kiedy ją zakupić i stwierdziłam, że nie ma lepszej okazji, niż napisanie listu do Świętego Mikołaja. Moje życzenie zostało spełnione i mogłam się nią cieszyć już podczas Świąt Bożego Narodzenia. 
Długo polowałam na pędzle z tej samej kolekcji i jak zobaczyłam promocję -30% w Sephorze mało nie spadłam z krzesła. Moja ekscytacja daną promocją była wielka, jednakże w momencie dokonania płatności okazało się, że produktu już nie ma. Cały czas zadaję sobie pytanie, dlaczego to spotkało właśnie mnie...? ale nie znalazłam odpowiedzi. Nie pomogły późniejsze odwiedziny strony, bo jak się okazało sprzedał się cały ich nakład. 
Muszę przyznać, że zakup pędzli nadal jest moim priorytetem i spędza mi sen z powiek. 

Sama nazwa Opulence oznacza bogactwo. Paleta zawiera 10 cieni o aksamitnej konsystencji i wykończeniu metalicznym. Tylko jeden kolor mamy matowy. To trochę mało i bardzo żałuję, że postanowili,  również ten najbardziej jasny zrobić kolorem perłowym. Zawsze byłoby łatwiej wykonać makijaż i zachować umiar. 





Najbardziej przypadł mi do gustu kolor: Get your glory i Koh - I - noor, chociaż reszta też spokojnie znajdzie zastosowanie w niejednym makijażu. 
Najbardziej zawiódł mnie kolor Golden Years, który okazał się bardzo słabo napigmentowany i praktycznie niewidzialny na oku. 

Jest to jednak paleta użytkowa i ultra bezpieczna, którą na pewno nie można zrobić sobie krzywdy. Nie mniej, jednak można wykonać nią zarówno makijaż dzienny jak i wieczorowy. Ja akurat kobalt i bordo bardzo lubię, wiec cieszę się, że te kolory okazały się najlepsze z tej palety. Czuję jednak lekki niedosyt i jestem zawiedziona tym, że nie pojawił się jeszcze jeden cień z mocniejszym akcentem. 

Na Stories zadecydowałyście, że chcecie zobaczyć makijaż wykonany tylko tą paletą. Oczywiście podjęłam wyzwanie i bardzo chętnie zmalowałam pierwszy makijaż widoczny na zdjęciach. Paleta poszła w ruch jeszcze kilka razy po tym i efekty niedługo będziecie mogli zobaczyć.

Do wykonania makijażu użyłam:

Podkład: HD liquid Coverage 020 @catrice.cosmetics
Paleta: Opulence @zoevacosmetics 
Brwi: pomada @anastasiabeverlyhills 
Mascara: They are Real! @benefitpoland 
Rzęsy: model 110 @ardell_pl 
Puder: Fixer @maybelline 
Konturowanie: Paleta @makeuprevolutionpolska 
Usta: color richie nr 349 @lorealmakeup








Sama paleta wygląda obłędnie i jej design powala mnie na kolana. Szkoda, że większość jest tonacji jasnej i metalicznym wykończeniu. Moim zdaniem przydałby się tam jeden dodatkowy, ciemniejszy kolor w zamian za jeden, jasny perłowy, który na oku wygląda praktycznie tak samo. Uważam, że paleta jest świetnym dodatkiem do innych palet w naszym asortymencie tych bardziej matowych. 

Dla osób bardziej początkujących w makijażu świetnie się sprawdzi. 

Ściskam,
Karolina
"Zadbaj o siebie, zadbaj o naturę" - Rossmann

"Zadbaj o siebie, zadbaj o naturę" - Rossmann

"Zadbaj o siebie, zadbaj o naturę" to hasło nowej, aktualnej promocji w drogerii Rossmann. Jak dobrze wiecie, ta drogeria obfituje ostatnimi czasy w kuszące oferty z których, aż żal czasami nie skorzystać. 

Ja zachowuję umiar, bowiem mam sporą kolekcje kosmetyków, które nadal czekają na swoje zużycie. Nie mniej jednak, znam bardzo dużo zwolenników kosmetyków naturalnych i zdrowej żywności, więc nowa oferta zdecydowanie przypadnie im do gustu.



Oferta trwa od 9 do 18 stycznia, więc macie jeszcze trochę czasu na skorzystanie z niej. Promocja 2+2 była już nie raz, więc w skrócie napiszę tylko, że robiąc zakupy możemy sięgnąć po cztery produkty, a zapłacicie tylko za dwa z nich.

Co warto kupić? 

Uwierzcie mi na słowo - jest szeroki wybór produktów. Aż szkoda, że możemy wziąć tylko cztery. W zasadzie nie wiadomo na co się zdecydować, bo w ofercie mamy mnóstwo produktów do pielęgnacji twarzy (np. olejki ze słodkich migdałów, dzikiej róży, macadamia, arganowy, jojoba, konopii). Ich ceny wahają się od 14,99 do nawet 26,99. Zwolennicy dbania o włosy pewnie sięgną po kosmetyki do pielęgnacji włosów popularnej firmy Natura Siberica, których wcześniej w Rossmannie nie widziałam.

W oko mi też wpadły mydła (Figowe, Werbena, Waniliowe) i balsamy do rąk firmy Yope. 

Promocja "Zadbaj o siebie, zadbaj o naturę" opiewa też w dezodoranty, środki czystości, artykuły bawełniane i papierowe. Jest w czym wybierać.





Warto też wspomnieć o szerokim asortymencie zdrowej żywności. Stałam wczoraj chyba pół godziny przed półką i nie wiedziałam na co się zdecydować: suszone owoce, napoje kokosowe, migdałowe, orzechy, syropy klonowe, a nawet olej kokosowy. Były też wszelakie zdrowe przekąski np. Ewy Chodakowskiej. 

Promocja też opiewa o wszelkiego rodzaju żywność i artykuły dla niemowląt i dzieci. 

Pełna lista produktów dostępna jest na stronie Rossmann (KLIK).

Co warto wiedzieć? 

Niestety nie ma tak dobrze i oferta jest JEDNORAZOWA, co oznacza, że możemy zakupić TYLKO cztery rzeczy. To trochę mało jak na tak szeroki wybór produktów. Najlepiej, więc wybrać te droższe, by najwięcej zyskać. Musimy pamiętać, że NAJTAŃSZE dwa produkty z tych czterech będą bezpłatne, więc najbardziej opłaca się brać wszystko w podobnej cenie. Co ważne, wszystkie cztery produkty muszą być od siebie różne, czyli muszą posiadać inne kody kreskowe.

Warto też pokusić się o pójście z partnerem na zakupy (i założyć mu aplikację ;) wtedy macie większe pole do popisu przy zakupach. 

Ja cały czas się zastanawiam, co wybrać...? Macie do polecenia jakieś fajne naturalne produkty, które warto kupić?

 Ściskam,
Karolina
 
Makijaż na studniówkę #collab with beautyteam

Makijaż na studniówkę #collab with beautyteam



Czy są tutaj studniówkowiczki 2018? Mam dla Was pewną propozycję...

Jaką?
 
Tym razem biorę udział w kolaboracji wraz z innymi dziewczynami. Stwierdziłyśmy, że świetnie będzie zaprezentować Wam pierwszą naszą propozycję na makijaż studniówkowy.

Postawiłyśmy na najbardziej pożądany kolor w tym sezonie, czyli fiolet. Aby nie było nudno przełamałyśmy go srebrem. Efekty i wszystkie prace możecie zobaczyć na moim Instagramie (TUTAJ)

Do wykonania makijażu twarzy użyłam:

Podkładu firmy Clinique Polska - All about eyes 01 Light
Brwi podkreśliłam pomadą: Anastasiabeverlyhills - Dipbrow

Do wykonania makijażu oka użyłam:

Palety do makijażu marki HudaBeauty i brokatu marki Lovely
Nie mogło zabraknąć kreski nad linią rzęs. Do zrobienia jej użyłam eyelinera marki Wibo
Całość podkreśliłam tuszem marki Maybelline (ostatnio moim ulubionym) - PushUp Angel
Dokleiłam również sztuczne rzęsy Ardell model 120 Demi. 

Całość została utrwalona fixerem marki Maybelline (świetnie wygładza twarz), oraz nadałam lekkiego błysku rozświetlaczami z palety Makeup Revolution - Ultra Pro Glow.

Na ustach mam swojego grudniowego ulubieńca, czyli pomadkę w płynie Lasting w kolorze 02 marki Lovely (więcej o ulubieńcach).

Całość prezentuję się tak:



Jak Wam się podoba ten makijaż? 
Odważyłybyście się na taki look?

Ściskam,
Karolina


Ulubieńcy grudnia 2017

Ulubieńcy grudnia 2017

Podsumowanie 2017 roku już na blogu, a ja mam jeszcze dla Was ulubieńców grudnia. Pomimo, iż w grudniu zakupiłam sporo rzeczy, nie będzie to nic z grudniowych nowości. Wszystkie produkty, które opisuje mam w posiadaniu przez jakiś czas.

Pierwszym kosmetykiem, którego bardzo często używałam w zeszłym miesiącu jest matowy Lip gloss z długotrwałą formułą marki Lovely. W swojej kolekcji posiadam dwa kolory z sześciu: przyciągającej czerwieni i malinowego różu. Oba kolory są bardzo intensywne i nieźle prezentują się na ustach.
W kolekcji są jeszcze inne odcienie na które być może się skuszę przy następnych zakupach.






Od razu wspomnę, że nie należy ona do bardzo długotrwałych, ale te 2-3 godziny spokojnie daje radę. Jej dużym walorem jest precyzyjny aplikator, bowiem mogę nałożyć ją równo na usta bez pomocy konturówki. Kosmetyk jest bardzo na plus. Jest ogólno dostępny i w bardzo niskiej cenie (ok 10zł).


kolor czerwony u góry - nr 3
kolor malinowy na dole - nr 2

Drugim kosmetykiem, który bardzo polubiłam jest rozświetlacz Vivid Baked Highlighter marki Makeup Revolution odcień Golden Light. Daje mocny błysk i jest świetnym dopełnieniem wieczornego makijażu. Tworzy efekt tafli, który wbrew pozorom mieni się na złoto. Niejednokrotnie nakładałam go również na dekolt. Wygląda bardzo elegancko w małych ilościach.



Trzecim moim ulubionym produktem został olejek do ciała firmy Lirene. Przyznam, że nigdy specjalnie nie przepadałam za tego typu produktami, ale przekonałam się niejednokrotnie, że kilka kropel dodane na gąbkę i użyte podczas kąpieli spowodowało, że moja skóra była bardziej nawilżona i gładka.


Olejek lubię, także stosować do prania gąbeczek i pędzli. Znakomicie rozpuszcza wszystkie zabrudzenia w mig. Świetnie radzi sobie z usunięciem resztek podkładów z głąbki, szczególnie tych mocno kryjących. Jest tani, łatwo dostępny i działa błyskawicznie.



A wy? Macie swoich grudniowych ulubieńców? Koniecznie dajcie znać :)

Ściskam,
Karolina 

Zapraszam również do przeczytania:

------> "Nie jestem zupą pomidorową, aby mnie wszyscy lubili" http://www.karolinamielczarek.pl/2017/06/nie-jestem-zupa-pomidorowa-aby-mnie.html

Podsumowanie 2017 roku

Podsumowanie 2017 roku



Kochane moje, 

Zgodnie z ankietą na Instastory zdecydowałyście, że chcecie poczytać o moim podsumowaniu 2017 roku. Przyznam, że jest to dla mnie nie lada wyzwanie. Nie jest proste zrobić bilans z 12 ostatnich miesięcy, ale przyjmuję to na klatę, więc zapraszam na wpis.

MAKEUP BUSINESS

Udział w Konferencji Makeup Business była jedną z lepszych moich decyzji. I choć było wiele rzeczy wymagających ogarnięcia - udało się. Spędziłam nie tylko świetny weekend z moim mężem w Warszawie, a na samej konferencji spotkałam wiele inspirujących osobowości i łyknęłam ogromną dawkę wiedzy. Świetnie było spotkać osoby, które dotychczas podziwiałam tylko na ekranie monitora. 



ZAPROSZENIE NA OTWARCIE STAND UP'u

Cieszę się, że zostałam zaproszona na otwarcie największego w Polsce flagowego stoiska Makeup Revolution. Było to dla mnie bardzo duże wyróżnienie, że mogłam się tam znaleźć i relacjonować Wam to wydarzenie.

  III ROCZNICA ŚLUBU

Może się zdziwicie, że ujmuję to w podsumowaniu, ale dla nie jest to wyjątkowo ważne. Nie będę Was jednak zanudzać, więc napiszę w skrócie - kocham i jestem kochana, a to daje mi poczucie, że mogę wszystko.

PRACA

W listopadzie, po 3 latach pracy w moim zawodzie zdecydowałam, że czas odejść. Nie chcę mówić o nikim źle, bo każdy ma swoje za uszami, ale delikatnie ujmując miałam dosyć chaosu jaki tam był. Czułam, że nakład mojej pracy jest nieadekwatny do zarobków, a ilość obowiązków i problemów narastała. Z wieloma rzeczami nie byłam w stanie się zgodzić i chyba mój buntowniczy charakter zadecydował za mnie. Nie mniej jednak, teraz czuję tlen i jest mi z tym fantastycznie.

Przez te 3 lata spełniłam większość założeń i planów. Włożyłam dużo serca i pracy, aby później móc odejść z podniesioną głową, dumna ze wszystkiego co zrobiłam. Nie mam sobie nic do zarzucenia i jestem wdzięczna, że zostałam doceniona przez moich podopiecznych i ich rodziców.

ZMIANY

Od jakiegoś czasu chodziły mi po głowie myśli, aby zmienić wszystko, nie tylko pracę ale i miejsce zamieszkania. Wrocław mnie zaczął trochę już frustrować z uwagi na wynajmowane mieszkanie, a tak bardzo chce mieć już coś swojego. Nie było jednak realne przy tak dużych kosztach odłożenie większej ilości pieniędzy, a kredytu na 30 lat nie chcieliśmy mieć. Zdecydowaliśmy, więc o wyjeździe za granicę. Najbardziej bałam się przeprowadzki, ale to na szczęście już poniekąd za nami. Mieszkanie opuszczone - klucze oddane. 

Teraz pozostał mi skok na głęboką wodę i odnalezienie się w obcym kraju.
 

ROCZNICA BLOGA

Nie mogę o tym nie wspomnieć. W grudniu minął rok od kiedy mam bloga. Czas zleciał oszałamiająco szybko, a ja nie mam się czego wstydzić. Włożyłam w niego swoje serce i jestem z tego dumna. Pisałam o tym oddzielny post, więc jeżeli macie ochotę przeczytać to zapraszam. 




SOCIAL MEDIA

Moje kanały na Instagramie oraz Facebooku rozrosły się powyżej tysiąca osób. To niesamowite, że tak wiele z Was jest ze mną. To dla mnie bardzo motywujące i dzięki temu mam ochotę na jeszcze więcej. 

Na samym Instagramie zdobyłam 27,588 lajków (serduszek). To oszałamiający wynik. Wasza życzliwość jest bezcenna. 

Z okazji rocznicy bloga przygotowałam dla Was rozdanie- szczegóły znajdziecie na Instagramie.


Poniżej prezentuję 9 Waszych najbardziej ulubionych zdjęć:



A jak Wasze podsumowanie 2017? 




Zapraszam też do zapoznania się z trzema ostatnimi postami:

Makijaż karnawałowy -----> http://www.karolinamielczarek.pl/2018/01/makijaz-noworoczny-karnawaowy.html
Sposób na czystą cerę (wieczorny rytuał pielęgnacyjny)-----> http://www.karolinamielczarek.pl/2017/11/sposob-na-czysta-cere-wieczorny-rytua.html
Nowości w mojej kosmetyczce -----> http://www.karolinamielczarek.pl/2017/12/nyxowe-nowosci-w-mojej-kosmetyczce.html


Ściskam, 
Karolina

Makijaż Noworoczny (Karnawałowy)

Makijaż Noworoczny (Karnawałowy)




Witajcie kochani w Nowym Roku,

Jak Wasze nastroje i samopoczucie? 

Dzisiaj chciałabym zaproponować makijaż Noworoczny ale nie tylko. Będzie to również znakomita propozycja na makijaż karnawałowy, bowiem za chwilę zaczynamy okres hucznych imprez i balów. Większość z nas jest zdania, że zaczyna się on właśnie z Nowym Rokiem, jednakże zwyczajowo rozpoczyna się on 6 stycznia. 

Tym razem postawiłam na mocny, brokatowy makijaż w ciepłych tonach.

Do jego wykonania użyłam:

Twarz:
Podkładu Luxe - kolor Nude Bodice
korektora Collection - Lasting
Pudru marki Maybelline - MasterFix
Palety rozświetlaczy marki MakeUp Revolution - Ultra Pro Glow
Rozświetlacza Makeup Revolution - Vivid Baked Highlighter - kolor Golden Light 
Pomady do brwi Maybelline - dark brown

Oczy:
Palety Cieni marki Zoeva - Cocoa blend
Kredki do oczu Nyx Cosmetics - kolor czarny
Brokatu marki Nyx - kolor GLI02 Rose,
Eyelinera marki Wibo - czarnego
Tuszu do rzęs Catrice Cosmetics - Glam and Doll
Rzęs Ardell numer 120

Usta: 
Kremowa pomadka marki Nyx Cosmetics Liquid Suede - numer LSCL12 (Vintage).


Wykonanie:

Przed nałożeniem makijażu oczyściłam swoją twarz wodą micelarną firmy Delia Cosmetics. Następnie przeszłam do nawilżenia skóry kremem Biolaven (z olejem pestek winogron i olejkiem lawendowym). Po kilkuminutowym wchłonięciu produktu przeszłam do wykonania makijażu.

Rozpoczęłam od podkładu, który standardowo aplikuję gąbeczką. Okolice oczu rozjaśniam korektorem (zarówno na dolinę łez, jak również na powiekę). Tym samym nie potrzebuję już bazy pod cienie, ponieważ ten korektor świetnie pełni tę rolę.

Przechodzę do makijażu oczu. Na całą ruchomą powiekę nałożyłam cień z palety Cocoa Blend - Beans are White. Blendując kierowałam pędzel do góry kierując go do łuku brwiowego. Starałam się nie wychodzić jednak za daleko. Do blendowania użyłam cienia Substitute For Love.

Do aplikacji brokatu marki Nyx użyłam kleju Kroylan. Rozpoczynając od wewnętrznego kącika oka nanosiłam go pędzlem (języczkiem), aż do połowy powieki. Górną powiekę zakończyłam wyrazistą czarną kreską.

Dolną część oka pomalowałam cieniem Beans are White oraz Warm Notes. Całość zblendowałam.  Na zakończenie mocno wytuszowałam rzęsy i przykleiłam sztuczne. 

Usunęłam resztki osypanego brokatu i przeszłam do konturowania twarzy. Na łuk jarzmowy naniosłam piękną taflę rozświetlacza - Vivid Baked Highlighter.

Całość makijażu zwieńczyłam mocnym kolorem na ustach Nyx Liquid Suede, który świetnie współgrał z resztą makijażu.


Tak prezentuje się makijaż:




 



Jak Wam się podoba taka propozycja?  

Ściskam,
Karolina
Makijaż sylwestrowy

Makijaż sylwestrowy



Dzisiaj mamy 31 grudnia, czyli Sylwester. W tym roku nigdzie się nie wybieram, ale mam nadzieję, że mój makijaż nie jedną z Was zainspiruje. Moja propozycja jest dla kobiet odważnych, które lubią błysk.

Do wykonania tego makijażu użyłam:

Podkładu Catrice Cosmetics - HD Liquid Coverage 020
pudru Transparentnego z Maybelline - Master Fix
Rozświetlaczy z palety Makeup Revolution - Ultra Pro Glow

Kredek do oczu firmy: Nyx SL07, SL08, Maybelline 36 blue, Trend It Up 082, p2 numer: 190 Sky.
Cienia do powiek marki Sephora Stephane N38
Tuszu do rzęs marki Maybelline Push Up Angel
Sztucznych rzęs Ardell 120
Pomady do brwi marki Maybelline - Dark brown

Płynnej pomadki marki Nyx w kolorze SMLC19


Wykonanie:
Powyżej załamania powieki użyłam cienia z palety Cocoa blend: Bitter Start.
Na zewnętrzną stronę oka nałożyłam kredkę 36blue. Wewnętrzna zaś została pokryta kolorem 082 oraz 190. Lekko roztarłam, pozostawiając środek bez koloru. Zblendowałam.  Na środkowej części powieki nałożyłam za pomocą Kryolanu cień marki Sephora. Najlepiej zrobić to palcem, gdyż jest on mocno brokatowy i może się osypać. 
Całość połączyłam. Na dolną powiekę została również nałożona kredka 36 blue. Kąciki zostały rozjaśnione srebrną kredką marki Nyx SL08. 

Na usta nałożyłam delikatny odcień płynnej pomadki, by zrównoważyć cały makijaż.








Jak podoba Wam się taka propozycja?

Korzystając z okazji chciałabym życzyć wszystkim - Szczęśliwego Nowego Roku!

Ściskam,
Karolina
O nowościach Le Petit Marseillais

O nowościach Le Petit Marseillais

Drodzy,

Jak powszechnie wiadomo w ciele każdego człowieka znajduje się od 2 do 3 milionów gruczołów potowych. Ich zadaniem jest wydzielanie potu, po to, aby regulować temperaturę ciała. W zasadzie nie ma w tym nic złego pod warunkiem, że sobie z tym radzimy. Nie jedna osoba w okresie dorastania (a nawet później) boryka się z nadmierną potliwością i odczuwa z tego tytułu duży dyskomfort.

Jak dobrze wiemy, nie każdy produkt jest dobry dla każdego. Na rynku kosmetycznym jest wiele propozycji: dezodorantów i antyperspirantów. Początkowo sięgałam po dezodoranty, jednakże nie byłam zadowolona z efektu. Nie zdawały po prostu egzaminu. Zaczęłam kupować, zatem antyperspiranty
i zatrzymałam się na jednym ulubionym..

Kiedy dowiedziałam się o nowych produktach Le Petit Marseillais - odświeżających dezodorantach, byłam gotowa je przetestować. Składnikiem wyróżniającym owy produkt jest szałwia lekarska, która ma za zadanie działać w taki sposób na bakterie, by nie powstawał przykry zapach. W składzie znajdziemy również inne naturalne składniki.

Mamy do wyboru, aż siedem wariantów zapachowych, więc całkiem sporo. Do testów otrzymałam dwa dezodoranty i dwa pasujące zapachem żele pod prysznic. Jeden zestaw z białym kwiatem pomarańczy przekazałam szwagierce i pierwsze jej wrażenie było bardzo pozytywne. Co prawda nie było to jej pierwsze spotkanie z daną marką, bo widziałam niejednokrotnie inny produkt u niej na wannie, jednakże uznałam, że
z chęcią pozna kolejne ich propozycje.



Ja zatrzymałam dla siebie wersję z brzoskwinią i jeżeli chodzi o zapach to jest bardzo przyjemny, delikatny
i  nie drażniący. Lubię owocowe zapachy, więc był to strzał w dziesiątkę. Jeżeli chodzi o efekty to nie czuję satysfakcji. Co prawda, nie czułam od siebie nieprzyjemnego zapachu, ale miałam uczucie, jakby produkt się w ogóle nie wchłaniał. Czułam tym samym pewien dyskomfort. Dałam mu jeszcze kilka szans, jednak nie do końca czułam się pewnie.

Żel pod prysznic, natomiast bardzo przypadł mi do gustu. Skóra jest po nim miękka i nawilżona. A sam zapach utrzymuje się na skórze przez wiele godzin. To nie pierwszy ich żel, który używałam i byłam zadowolona, więc jeżeli jeszcze nie miałyście okazji sprawdzić to polecam.

 
Le petit Marseillais


Znacie markę? Lubicie ich produkty?

Ściskam,
Karolina


#swiezosclpm #ambasadorkalpm
Urodziny!

Urodziny!

Witajcie moi drodzy,

Grudzień był miesiącem kompletnych rewolucji w moim życiu. Na szczęście za chwilę się kończy i zaczynam kolejny etap. Jeszcze wrócę do Was z pewnymi podsumowaniami, ale na chwilę obecną chciałam Wam podziękować za ROK funkcjonowania tego bloga. 




To właśnie w grudniu ubiegłego roku postanowiłam założyć ten blog i dzielić się z Wami spostrzeżeniami na temat kosmetyków oraz życia. Jestem dumna, że przez ten cały czas byłam systematyczna i co tydzień pojawiały się wpisy ( a nawet i częściej). Ani razu, nie żałowałam tej decyzji, a wręcz przeciwnie - brakowało mi czasu na zrealizowanie wszystkiego, co chciałam zrobić. Zdecydowałam, że zrezygnuję, więc z mojej aktualnej pracy i dzięki temu będę mogła o wiele bardziej poświęcić się blogowaniu.

Szykuję się również do zmiany miejsca zamieszkania (Wrocław -> UK). Chciałabym móc zacząć pracować w branży kosmetycznej, co na pewno przyczyni się do jeszcze większego rozwinięcia bloga i kanałów Social Media, ale również podjęcia nowych ciekawych współprac z zagranicznymi firmami i poszerzenia grona czytelników.

Na Instagramie Was stale przybywa, co mnie niewątpliwie cieszy i motywuje do dalszych działań. Na pewno kanał będę dalej rozwijać, bo sprawia mi to dużą przyjemność. Mam w głowie masę pomysłów, które niebawem zobaczycie :)

Dzięki WAM mogę robić to co kocham i rozwijać się na nowych płaszczyznach. Dziękuję.

Firmom z którymi miałam przyjemność współpracować w tym roku: Delia Cosmetics, Makeup Revolution, Freedom Makeup, Lirene, Le Petit Marseillais chciałam podziękować: za zaufanie oraz możliwość testowania wszelkich nowości kosmetycznych, ale przede wszystkim za okazaną życzliwość i przyjemną atmosferę kontaktów zawodowych. Mam też nadzieję na kontynuowanie jej w nowych realiach.

Tymczasem, wracam do pakowania swoich rzeczy, by móc jutro opuścić z mężem mieszkanie. To nieprawdopodobne, ile przez 8 lat nazbierało się niepotrzebnych rzeczy... czas zrobić diametralny porządek... w życiu i nie tylko ;)

Ściskam,
Karolina







Podkład marki Nyx - Stay matte but not flat - Recenzja

Podkład marki Nyx - Stay matte but not flat - Recenzja


Cześć Dziewczyny,


Dzisiaj chciałam Wam przedstawić podkład marki Nyx "Stay matte but not flat". Jak wiecie posiadam skórę mieszaną ze skłonnościami do przesuszeń. Sezon jesienno - zimowy jest z reguły dla mnie mało łaskawy. Często pojawiają się na moich policzkach i nosie suche skórki i znalezienie odpowiedniego podkładu graniczy z cudem. 

Posiadam swojego ulubieńca o którym ostatnio Wam pisałam, jednak w moje ręce wpadł podkład marki Nyx i bardzo szybko zabrałam się za jego testy, niestety nie mam dobrych wieści.




Jeżeli chodzi o gamę kolorystyczną to jest ona szeroka, bo posiada, aż 12 odcieni. 


 https://www.nyxprofessionalmakeup.pl/


Ja nie jestem bladziochem, więc zdecydowałam się na 7 odcień, czyli Creamy Natural (zaznaczyłam go w kółko). Początkowo miałam nawet obawy, że może być ciut za ciemny. Jakie było moje zdziwienie, kiedy zobaczyłam, że po nałożeniu na całą twarz wyglądał strasznie blado. Doprawdy nie wyobrażam sobie jak prezentują się wobec tego dwa pierwsze warianty.




Przejdźmy do obietnic producenta:
  1. Pełne krycie bez efektu maski,
  2. Matowe wykończenie,
  3. Dopasowuje się do tonacji skóry.

Moja opinia:

Zacznę może od aplikacji. Podkład początkowo zaczęłam nakładać gąbeczką, jednakże robiła się istna mazia na twarzy. Podkład kompletnie nie zastygał i ciężko było go równomiernie nałożyć. Porobiły się okropne plamy. Przeszłam, więc do aplikacji palcami i niestety efekt był podobny.
Najgorsze było, jednak zmywanie produktu z moich rąk. Nie mogłam ich domyć, a gąbeczkę myślałam, że wyrzucę. Cały podkład się ślizgał po niej. Nie chcecie wiedzieć, ile wypowiedziałam przy tym niecenzuralnych słów. 

Jeżeli chodzi o efekty na twarzy to produkt kompletnie nie dopasował się do tonacji mojej skóry - wręcz przeciwnie, wyglądałam nienaturalnie blado. Po kilku minutach od aplikacji zrobiło się na mojej twarzy obrzydliwe ciastko. Fakt, ze mocno matowe, jednak wyglądałam, jakbym miała kilka warstw podkładu na sobie.

Ze względu na przeziębienie, podczas sesji zdjęciowej musiałam kilka razy wycierać nos i za każdym razem musiałam w tym miejscu poprawiać makijaż, bo produkt się skutecznie wycierał. Po przejechaniu miejsca paznokciem możecie być pewni, że byłaby widoczna rysa. Po 2 godzinach podkład już był zważony.

Dodatkowo wszystkie moje suche skórki zostały uwidocznione i zmarszczki niestety też. 

Na internecie możecie znaleźć sporo informacji, że produkt uczula. Mnie się to nie przytrafiło, jednakże nie wiem, czy go będę używać, bo mam lekkie obawy. 

Reasumując, nie polecam.

a Wy miałyście styczność z podkładami marki Nyx?
Jakie były wasze wrażenia?

Ściskam,
Karolina